#it
emu
psy
syn

ON: Jestem fotografem....

ON: Jestem fotografem. Szukałem takiej twarzy, jak twoja.
ONA: Jestem chirurgiem plastycznym. Szukałam takiej twarzy, jak twoja

ON: Cze┼Ť─ç! My si─Ö znamy! Byli┼Ťmy raz czy dwa na randce...
ONA: To musiało być raz - nigdy nie popełniam dwa razy tego samego błędu.

ON: My┼Ťl─Ö, ┼╝e m├│g┼ébym ci─Ö uszcz─Ö┼Ťliwi─ç.
ONA: A co? Wychodzisz?

Rozmawia dw├│ch koleg├│w....

Rozmawia dw├│ch koleg├│w.
Nagle jeden m├│wi:
- Małżeństwo jest jak wojna.
- Ale na wojnie nie ┼Ťpi si─Ö z wrogiem

M─ů┼╝, zdenerwowany tym,...

M─ů┼╝, zdenerwowany tym, ┼╝e ┼╝ona wci─ů┼╝ na obiad podaje mu te same potrawy, krzyczy:
-Jad┼║ka, ci─ůgle tylko kurczak i kurczak na obiad! Pi├│ra mi nied┼éugo zaczn─ů rosn─ů─ç!
-To może wolisz wołowinę i rogi?

- Dlaczego nie chodzisz...

- Dlaczego nie chodzisz z m─Ö┼╝em na pokazy mody?
- Po co? Ja zaczynam marzy─ç o nowych ciuchach, a on o nowej ┼╝onie.

Chłopak z miasta ożenił...

Ch┼éopak z miasta o┼╝eni┼é si─Ö z dziewczyn─ů ze wsi, lecz bardzo wstydzi┼é si─Ö jej wiejskiej wymowy. Postanowi┼é wys┼éa─ç j─ů do Ameryki, aby tam naby┼éa manier, a przede wszystkim nauczy┼éa si─Ö po "miejsku" m├│wi─ç.
Po kilku tygodniach dziewczyna wraca. Wychodzi z samolotu i woła do męża:
- Heloł bejbi! Heloł bejbi!
- O, prosz─Ö, jak ┼éadnie! - my┼Ťli m─ů┼╝.
A ona krzyczy dalej:
- Helo┼é bejbi! Ju┼Ťci jezdem nazad!

- Jest pan ┼╝onaty ?...

- Jest pan ┼╝onaty ?
- Po┼Ťrednio.
- Co to znaczy?
- Mój brat jest żonaty. Wyjechał do Irlandii i teraz w zastępstwie jego żona na mnie krzyczy...

Poradnia małżeńska. Przed...

Poradnia ma┼é┼╝e┼äska. Przed biurkiem siedzi do┼Ť─ç nerwowa para.
- Na czym polega pa┼ästwa problem? ÔÇô pyta Poradnik.
- Bo ┼╝ona nie daje mi... ÔÇô zaczyna m─ů┼╝
- Uch, ty je┼éopie zak┼éamany! ÔÇô przerywa ┼╝ona ÔÇô Ja ci nie daj─Ö, napalona fujaro z┼éamana?! Ja, ja?! Teraz to ci dupczenie w g┼éowie, co?!
- ...nie daje mi doj┼Ť─ç...
- O ty kutafonie wygi─Öty! Ja ci doj┼Ť─ç nie daj─Ö?! Jak ty masz niby doj┼Ť─ç, impotencie zasrany z dziada pradziada, hipokryto ty ?!?!?
- ...do słowa.

Małżeństwo przyszło do...

Ma┼é┼╝e┼ästwo przysz┼éo do ksi─Ödza po rad─Ö, poniewa┼╝ nie mogli mie─ç dzieci. Ksi─ůdz poradzi┼é im:
- Jed┼║cie na Jasn─ů G├│r─Ö i zapalcie ┼Ťwiec─Ö.
Po dziesi─Öciu latach ten sam ksi─ůdz przychodzi z kol─Öd─ů do tego ma┼é┼╝e┼ästwa i widz─ůc gromadk─Ö dzieci, pyta:
- A gdzie wasi rodzice?
- Pojechali na Jasn─ů G├│r─Ö zgasi─ç ┼Ťwiec─Ö, prosz─Ö ksi─Ödza!

Przychodzi facet do domu...

Przychodzi facet do domu po nocnej zmianie, wchodzi do sypialni i widzi 4 nogi wystaj─ůce spod ko┼édry. Wzi─ů┼é kij i zacz─ů┼é bi─ç te 2 osoby, nast─Öpnie poszed┼é do kuchni, tam siedzi ┼╝ona i m├│wi:
- Cze┼Ť─ç kochanie, twoi rodzice przyjechali i ┼Ťpi─ů w naszej sypialni...

Wraca ┼╝ona do domu, wchodzi...

Wraca ┼╝ona do domu, wchodzi z torb─ů zakup├│w do pokoju, wyk┼éada m─Ö┼╝owi piwo, zak─ůski...
- A ty, kochanie, czemu meczu nie ogl─ůdasz? A mo┼╝e goloneczk─Ö ci zrobi─ç?
- Mocno?
- Nie bardzo. Reflektor, zderzak i maska.