Kochankowie w 艂贸偶ku,...

Kochankowie w 艂贸偶ku, a tu wraca m膮偶. 呕ona m贸wi do kochanka:
- Wy艂a藕 na balkon.
- Ale jest 20 stopni mrozu!
- Wy艂a藕 natychmiast!
Facet wylaz艂, a kochanka m贸wi:
- Skacz!
- Ale to jest przecie偶 12 pi臋tro. Zabij臋 si臋!
- Skacz, bo b臋dzie kaszana!
Facet skoczy艂, zabi艂 si臋... Le偶y mokra plama pod domem, a kochanka wychyla si臋 przez okno i wo艂a:
- I za dom! Spier**laj za dom!

W ma艂ym miasteczku zdarzy艂...

W ma艂ym miasteczku zdarzy艂 si臋 wypadek samochodowy. Jako, 偶e sensacja na ca艂e miasteczko, to t艂um otoczy艂 ofiar臋. W艣r贸d t艂umu zbajdowa艂 si臋 fotoreporter miejscowej gazety. Ju偶 widzia艂 oczami wyobra藕ni pierwsz膮 stron臋 gazety z jego zdj臋ciem i wstrz膮saj膮cym reportarzem. Niestety nie m贸g艂 sie dopcha膰 na miejsce wypadku, by sfotografowa膰 ofiar臋. Wtedy przyszed艂 mu do g艂owy pomys艂:
- Jestem ojcem ofiary - zawo艂a艂 - prosz臋 mnie przepu艣ci膰.
T艂um rozst膮pi艂 si臋. Reporter dotar艂 wi臋c do ofiary. Ofiar膮 t膮 by艂 osio艂...

Wraca Jasio ze szko艂y....

Wraca Jasio ze szko艂y. Ojciec, dresiarz, postanowi艂 zagai膰 intelektualnie do syna:
- No i co tam w szkole?
- Nie dobrze tato, 5 pa艂ek dosta艂em.
- No Jasiu, b臋dzie wpi*****.
- Wiem tato, mam ju偶 adresy.

艢rodek zimy. F膮fara m贸wi...

艢rodek zimy. F膮fara m贸wi do kumpla:
- Wczoraj widzia艂em, jak dwie kobitki k膮pa艂y si臋 w morzu.
- O kurcze, w taki zi膮b? Pewnie to morsy.
- Jedna rzeczywi艣cie, mors. Ale ta druga ca艂kiem, ca艂kiem!

Blondynka umar艂a i idzie...

Blondynka umar艂a i idzie se do nieba. Piotr zatrzymuje j膮 u bram raju i m贸wi:
- C贸rko, duszyczek u nas full. Wiem 偶e nie grzeszy艂a艣 ale musisz przej艣膰 eliminacje. Odpowiesz na pytanie wejdziesz, nie - idziesz do piek艂a.
- Rozumiem, prosz臋 pyta膰.
- Jak ma na imi臋 B贸g?
- Hehehe. proste: 艢wi臋膰 si臋!
Tu Piotrowi szcz臋ka opad艂a.
- 呕e jak?!
- No przecie偶 w modlitwie jest wyra藕nie: Ojcze nasz, kt贸ry艣 jest w niebie, 艣wi臋膰 si臋 imi臋 Twoje.

Jasio idzie z mam膮 do...

Jasio idzie z mam膮 do sklepu. Przed sklepem widzi pijaka z krzywymi nogami. I g艂o艣no m贸wi do mamy:
- Mamo, ale ten pan ma krzywe nogi!
- Jasiu, ale tak nie wolno! Mo偶esz tego pana obrazi膰!
Nast臋pnego dnia Jasio znowu idzie z mam膮 do sklepu, widzi tego samego faceta z krzywymi nogami i g艂o艣no m贸wi:
- Ale ten pan ma krzywe nogi!
Wtedy mama ju偶 straci艂a cierpliwo艣膰 i m贸wi do Jasia:
- Jasiu, ile mam ci powtarza膰, 偶e tak nie wolno! Za kar臋 b臋dziesz siedzie膰 w domu i nie wyjdziesz dop贸ki nie przeczytasz Szekspira.
Po trzech miesi膮cach Jasio znowu idzie z mam膮 do sklepu i widz膮c faceta z krzywymi nogami m贸wi:
- C贸偶 to za moda nasta艂a w tych czasach, 偶eby swe jaja nosi膰 w nawiasach.

Do pana Zdzicha Kwiatkowskiego...

Do pana Zdzicha Kwiatkowskiego, kt贸ry od d艂u偶szego czasu nie op艂aca艂 rachunk贸w za gaz, przysz艂o upomnienie w do艣膰 ostrym tonie, podpisane przez kierownika dzia艂u windykacji Zak艂adu Gazowniczego.
Pan Zdzich wzi膮艂 kartk臋 papieru, usiad艂 przy biurku i odpisa艂 co nast臋puje:
Szanowny Panie,
pragn臋 Pana poinformowa膰, i偶 raz na miesi膮c gdy otrzymuj臋 rent臋, zbieram wszystkie rachunki dotycz膮ce op艂at za mieszkanie i reszt臋 medi贸w. Wrzucam je do du偶ego dzbana, mieszam i losuj臋 trzy, z kt贸rymi id臋 na poczt臋 i op艂acam.
Je偶eli pa艅ska Instytucja pozwoli sobie cho膰by jeszcze raz przys艂a膰 do mnie list utrzymany w podobnym tonie, to jej faktury na rok zostan膮 wykluczone z loterii.
Z powa偶aniem
Zdzis艂aw Kwiatkowski

Le偶膮 sobie dwie zakonnice...

Le偶膮 sobie dwie zakonnice i patrz膮 na gwiazdy. Nagle jedna stwierdza.
- Popatrz one 艣wiec膮 i my 艣wiec膮

Jak si臋 nazywa modlitwa...

Jak si臋 nazywa modlitwa przed testem?
-
-
-
-
Testament!

Pewien lump, znany z...

Pewien lump, znany z wrodzonego wstr臋tu do wody, siedzi przy stole i moczy cierpliwie jeden palec w szklance z wod膮. Widzi to jego przyjaciel i pyta z ciekawo艣ci膮:
- Co ty robisz?
- Nic. Lekarz zaleci艂 mi k膮piele, wi臋c si臋 po trochu przyzwyczajam!