emu
psy
syn

Kowalska miała w domu...

Kowalska mia┼éa w domu pi─Ökny tapczan. Nowakowa odwiedza j─ů pewnego razu i jako┼Ť nie widzi mebla, pyta wi─Öc:
- Pani Kowalska, a co si─Ö sta┼éo z tym waszym ┼Ťlicznym tapczanem?
- Ach, wie pani, źle mi się kojarzył. Zdradziłam na nim męża i już nie mogłam na niego patrzeć więc sprzedałam go.
- Pani Kowalska! Gdybym ja miała sprzedawać wszystko, na czym zdradziłam swojego starego, to w domu by tylko kaktus został!

- Jad┼║ka! Ci─ůgle kurczak...

- Jad┼║ka! Ci─ůgle kurczak na obiad! Pi├│ra mi nied┼éugo zaczn─ů rosn─ů─ç!
- Wolisz wołowinę i rogi?!

Młoda mężatka tuli się...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Składam papiery o rozwód!...

- Składam papiery o rozwód! - zapowiada żona.
- Podpisuj─Ö si─Ö pod tym obydwoma rogami - odpowiada m─ů┼╝.

Wpada facet do domu i...

Wpada facet do domu i wrzeszczy:
- Kochana żonko - w totka wygrałem!
A małżonka - nic, siedzi poważna i smutna.
- Kochanie nie cieszysz się? W lotka wygrałem!
- Wiesz co si─Ö sta┼éo? Moja mamusia, a twoja te┼Ťciowa umar┼éa.
M─ů┼╝:
-KUMULACJAAAA!!!

Podpity Wiesiu w┼Ťlizguje...

Podpity Wiesiu w┼Ťlizguje si─Ö do domu nad ranem, a w progu wita go ┼╝ona tradycyjnym:
- Znowu pi┼ée┼Ť bydlaku...
- Nie piłem Maryźka! Nidz a nidz! Jeźli kłamię, niech mnie loz pokarze!
- Ty ci─ůgle pijesz, to nic nie wiesz: mojej mamusi dzi┼Ť w nocy spali┼éo si─Ö mieszkanie, wi─Öc przeprowadza si─Ö do nas...

W drodze do ko┼Ťcio┼éa...

W drodze do ko┼Ťcio┼éa m┼éoda para zgin─Ö┼éa w wypadku samochodowym.
Stoj─ůc u bram nieba i czekaj─ůc na ┼Ťw. Piotra zastanawiali si─Ö, czy jest mo┼╝liwe wzi─Öcie ┼Ťlubu w niebie.
Gdy ┼Ťw. Piotr si─Ö pojawi┼é zadali mu to pytanie.
On odpowiedzia┼é, ┼╝e to pierwsza taka pro┼Ťba i w┼éa┼Ťciwie to nie wie, ale p├│jdzie si─Ö dowiedzie─ç.
W czasie nieobecno┼Ťci ┼Ťwi─Ötego (miesi─ůce lec─ů) para zacz─Ö┼éa si─Ö zastanawia─ç, czy czasem nie pope┼énia b┼é─Ödu, no bo je┼Ťli do siebie nie pasuj─ů, je┼Ťli co┼Ť p├│jdzie nie tak - utkn─ů w niebie z┼é─ůczeni na zawsze.
Po trzech miesi─ůcach wraca zm─Öczony ┼Ťwi─Öty, informuje ich, ┼╝e wzi─Öcie ┼Ťlubu jest mo┼╝liwe.
Para stwierdza - ok, ale je┼Ťli co┼Ť b─Ödzie nie tak, to czy b─Öd─ů mogli wzi─ů─ç rozw├│d.
W┼Ťciek┼éy ┼Ťw. Piotr rzuca kluczem o ziemi─Ö.
- Czy co┼Ť nie tak - pyta wystraszona para.
- Dajcie spok├│j - m├│wi ┼Ťw. Piotr - zaj─Ö┼éo mi trzy miesi─ůce ┼╝eby znale┼║─ç tu jakiego┼Ť ksi─Ödza, czy zdajecie sobie spraw─Ö, ile mo┼╝e potrwa─ç znalezienie prawnika?

- Robiłam dzisiaj zakupy...

- Robi┼éam dzisiaj zakupy i zabrak┼éo mi pieni─Ödzy - m├│wi ┼╝ona do m─Ö┼╝a. Wst─ůpi┼éam wi─Öc do Twojego biura. W Twoim pokoju nie by┼éo nikogo, wzi─Ö┼éam Ci z marynarki trzysta z┼éotych. Nie gniewasz si─Ö?
- Ale┼╝ sk─ůd kochanie. Tym bardziej, ┼╝e dzisiaj poszed┼éem do pracy w swetrze.

Na rozprawie s─Ödzia pyta...

Na rozprawie s─Ödzia pyta oskar┼╝onego
- Dlaczego uciekł pan z więzienia?
- Bo chciałem się ożenić.
- No to ma pan dziwne poczucie wolno┼Ťci.

M─ů┼╝ wchodzi do ┼é├│┼╝ka...

M─ů┼╝ wchodzi do ┼é├│┼╝ka i szepcze ┼╝onie do ucha:
- Nie mam slipek!
- Jutro ci wypior─Ö...