#it
emu
psy
syn

Kowalski spotyka na ulicy...

Kowalski spotyka na ulicy koleg─Ö ubranego w stra┼╝acki mundur.
- Sk─ůd masz ten mundur?!
- To prezent od ┼╝ony. Gdy wczoraj przyszed┼éem wcze┼Ťniej z pracy, le┼╝a┼é na krze┼Ťle obok ┼é├│zka!

Wraca żołnierz z wojska....

Wraca ┼╝o┼énierz z wojska. Zachodzi do domu a tam na ┼é├│┼╝ku pod ┼Ťcian─ů siedzi tr├│jka dzieci.
- Czyje to dzieci? - pyta ┼╝on─Ö.
- Wszystkie nasze. Pamiętasz jak cię brali do wojska? Ja wtedy brzemienna byłam, tak i Kola się urodził. A potem pamiętasz, jak Cię odwiedzałam?
- Tak
- I Wania przyszed┼é na ┼Ťwiat....
- A trzeci?! - pyta zdenerwowany m─ů┼╝.
- A co┼Ť Ty si─Ö tak tego trzeciego uczepi┼é? Siedzi sobie, to niech siedzi...

W nowoczesnej odmianie...

W nowoczesnej odmianie szach├│w istnieje jedna nieznana wcze┼Ťniej mo┼╝liwo┼Ť─ç: wolno zamieni─ç kr├│low─ů na kr├│la lub odwrotnie. Takie posuni─Öcie nosi nazw─Ö "Ruch Palikota".

Sadurski daje autografy...

Sadurski daje autografy
Na jakim┼Ť kiermaszu sprzedawano ksi─ů┼╝ki z rysunkami Szczepana Sadurskiego, a on siedzia┼é obok i sk┼éada┼é na tych ksi─ů┼╝kach autografy. Poniewa┼╝ prawie wszyscy opr├│cz autografu chcieli r├│wnie┼╝ specjaln─ů dedykacj─Ö, Sadurski ka┼╝dego pyta┼é jak ma na imi─Ö, a potem wpisywa┼é, np. "Dla Ma┼égosi - Sadurski". W pewnej chwili gdy do Sadurskiego podesz┼éa kilkuletnia dziewczynka z jego ksi─ů┼╝k─ů, wzi─ů┼é do r─Öki flamaster i zapyta┼é:
- Dziewczynko, jak masz na imi─Ö?
- A co pan chce zrobi─ç?
- Wpisa─ç ci dedykacj─Ö do ksi─ů┼╝ki.
- Prosz─Ö pana, po ksi─ů┼╝kach nie mo┼╝na maza─ç!

Rzecz dzieje si─Ö w dowolnie...

Rzecz dzieje si─Ö w dowolnie wybranym ko┼Ťciele w nieokre┼Ťlonej porze dowolnie wybranego dnia. W zak─ůtku ┼Ťwi─ůtyni konfesjona┼é, w nim przysypiaj─ůcy ksi─ůdz. Nagle cisz─Ö burz─ů otwierajace si─Ö drzwi, przez kt├│re w┼éa┼Ťciwym dla tego zawodu krokiem wchodzi ┼╝ul. Ksi─ůdz popada w lekk─ů panik─Ö ┼╝yj─ůc nadziej─ů, ┼╝e wspomniany wcze┼Ťniej nie zabawi w ┼Ťwi─ůtyni d┼éu┼╝ej. Niestety ┼╗ulian twardo zmierza w stron─Ö konfesjona┼éu i zasiada w miejscu przeznaczonym dla grzesznika. Ksi─ůdz czeka - po drugiej stronie kratki s┼éycha─ç jedynie poj─Ökiwania i posapywania - ┼╝adnych s┼é├│w. Po d┼éu┼╝szej chwili ksi─ůdz wymownie puka w okienko - ┼╝ul dalej nic, jedynie st─Öknie od czasu do czasu. Ksi─ůdz powt├│rnie puka, menel twardo nic. Ksi─ůdz puka, juz zdecydowanie mocniej, po raz trzeci, po drugiej stronie chwila ciszy i w ko┼äcu ┼╗ulian m├│wi:
- Ty mi tu bracie nie stukaj - u mnie te┼╝ nie ma papieru.

Eskimos przynosi telewizor...

Eskimos przynosi telewizor do serwisu napraw:
- Co si─Ö dzieje?
- Śnieży.

Małe miasteczko w Alabamie....

Ma┼ée miasteczko w Alabamie. Na ┼Ťrodku chodnika le┼╝y murzyn z pi─Öcioma kulami w g┼éowie i dziesi─Öcioma w brzuchu i klatce piersiowej. Przechodzi szeryf, pochyla si─Ö nad trupem i mamrocze:
- Cholera, dwadzie┼Ťcia lat szeryfowania, ale tak brutalnego samob├│jstwa jeszcze nie widzia┼éem.

M─ů┼╝ do ┼╝ony:...

M─ů┼╝ do ┼╝ony:
- Wiosna przysz┼éa, taka pi─Ökna pogoda, a ty m─Öczysz si─Ö myciem pod┼é├│g. Wysz┼éaby┼Ť lepiej na dw├│r i umy┼éa samoch├│d...

Powracaj─ůcego p├│┼║nym...

Powracaj─ůcego p├│┼║nym wieczorem do domu m─Ö┼╝a wita ┼╝ona z wa┼ékiem.
- Ty łajdaku, masz na twarzy szminkę!
- To nie szminka, to krew. Potr─ůci┼é mnie samoch├│d.
- No! Masz szcz─Ö┼Ťcie.

Matka pakuje syna na...

Matka pakuje syna na wycieczk─Ö:
- Zapakowałam ci chleb, masło i kilogram gwoździ.
- Po co?
- Jak to po co? Posmarujesz chleb masłem i zjesz.
- A gwo┼║dzie!?
- Tu s─ů. Przecie┼╝ spakowa┼éam.