Kr贸l lew postanowi艂 wybudowa膰...

Kr贸l lew postanowi艂 wybudowa膰 na polanie dla swoich poddanych schronienie, ale to wymaga艂o szeregu zezwole艅, wniosk贸w i poda艅. Trzeba si臋 by艂o uda膰 do urz臋du by t臋 spraw臋 za艂atwi膰, zwo艂a艂 wi臋c miejscow膮 spo艂eczno艣膰, by wybra艂a przedstawiciela. Zdecydowano zatem, by by艂 to nied藕wied藕, bo du偶y, silny i wzbudza respekt. Po o艣miu godzinach wraca z urz臋du. Lew pyta co tam za艂atwi艂, a on m贸wi, 偶e nic.
- Jak to nic? Ty, taki wielki i nic?!
Wydelegowano wi臋c lisa, chytry i przebieg艂y i sprytu te偶 ma du偶o. Wraca po o艣miu godzinach i te偶 nic.
Lew m贸wi:
- To mo偶e wiewi贸rk臋? Taka delikatna, 艂adna, szybka i zgrabna...
Podobnie jak poprzednicy te偶 nic nie za艂atwi艂a.
- No to koniec naszych marze艅- orzek艂 kr贸l lew.
- A mo偶e kto艣 na ochotnika?
Zg艂osi艂 si臋 osio艂, wszyscy p臋kali ze 艣miechu:
- Przecie偶 ty nic nie potrafisz za艂atwi膰!
Ale osio艂 si臋 upar艂 i poszed艂. Wraca po dw贸ch godzinach uradowany z zezwoleniem w r臋ku. Og贸lne zdziwienie, kr贸lowi szczeka opad艂a. Pytaj膮 wi臋c, jak to za艂atwi艂, a osio艂 na to:
- Gdzie otworzy艂em drzwi, to kto艣 z rodziny...

W kurniku kury 艣miej膮...

W kurniku kury 艣miej膮 si臋 z kokoszki, kt贸ra znios艂a pisank臋. Nagle wchodzi kogut i m贸wi do kokoszki:
- Powinna艣 znosi膰 jajka, a nie pisanki.
- W zasadzie tak, ale dzisiaj jest Wielkanoc.

Jedzie facet Land Roverem...

Jedzie facet Land Roverem przez bezdro偶a 艢rodkowego Zachodu, g艂usza kompletna, dzicz i zadupie. Jedzie tak sobie, jedzie, a tu nagle - b臋c, silnik zgas艂. Paliwo jest, akumulator kr臋ci, co za cholera? Stoi tak facet w艣r贸d tego odludzia przy Land Roverze z podniesion膮 mask膮, do najbli偶szej osady ludzkiej dziesi膮tki mil wertep贸w, skrobie si臋 po g艂owie i nie wie co dalej.
A偶 tu patrzy - zbli偶a si臋 do niego kary mustang.
Podbieg艂 do samochodu, zajrza艂 pod mask臋 i bach, przykopa艂 z boku!
Silnik - jak zaczarowany - zaskoczy艂!
Facet oszo艂omiony pojecha艂 dalej, w nast臋pnej osadzie opowiada ca艂膮 histori臋 w艂a艣cicielowi stacji benzynowej.
- Kary, m贸wi pan? No to mia艂e艣 pan szcz臋艣cie!
- Szcz臋艣cie, dlaczego? - pyta zdumiony w臋drowiec.
- Bo tu jeszcze biega po okolicy siwek, ale on si臋 kompletnie nie zna na samochodach!

Pije osio艂ek wod臋 w jeziorze....

Pije osio艂ek wod臋 w jeziorze.
M贸wi do siebie:
- Jaki ja jestem m膮dry, wszystko umiem, a jaki silny, tygrysa, lwa to raz dwa pokonam.
Nagle lew stuka go 艂ap膮 od ty艂u "Kolego, Co艣 m贸wi艂e艣?"
"A nic, tak mi si臋 od rana co艣 pier... w g艂owie.

DOBRY PIESEK....

Mo偶e i dobry... Ja jednak nie ufa艂bym mu... Ten pies to chyba z hodowli pod szaf膮...

Mi艣 - spokojny, grzeczny...

Mi艣 - spokojny, grzeczny nied藕wiadek.
Zaj膮c - rozrabiaka, pod艂y, irytuj膮cy.
Wybiera si臋 misio na imprez臋, gdy dowiedzia艂 si臋 o tym zaj膮c od razu zacz膮艂 misia prosic aby zabra艂 go ze sob膮. Po d艂ugiej namowie misio si臋 zgadza. budzi si臋 kr贸lik nast臋pnego dnia w rowie, poobijany ca艂y, nic nie pami臋ta. biegnie do misia i prosi o wyja艣nienia.
Mi艣: Zaj膮c!! to, 偶e wyla艂e艣 na mnie piwo... wybaczy艂em Ci.
To, 偶e wyzwa艂e艣 moj膮 偶on臋 od najgorszych... wybaczy艂em Ci.
To, 偶e mnie obra偶a艂e艣 r贸wnie偶 Ci wybaczy艂em...
Ale to, 偶e nasra艂e艣 do mojego 艂贸偶ka nawtyka艂e艣 w to zapa艂ek i z u艣miechem na twarzy powiedzia艂e艣 JE呕YK 艢PI Z NAMI... tego ju偶 Ci nie wybaczy艂em...

呕ona do m臋偶a:...

呕ona do m臋偶a:
- ty karmi艂e艣 wczoraj naszego kota?
- tak
- to teraz id藕 go pochowaj

Przez pustyni臋 zasuwa...

Przez pustyni臋 zasuwa kangur. Zatrzymuje si臋. Z torby wysuwa si臋 g艂owa pingwina. Pingwin rozgl膮da si臋 i puszcza pawia.
W tym samym czasie na biegunie p贸艂nocnym ma艂y kangur tupie z zimna i cedzi:
- Pieprzona wymiana student贸w.

Spotyka si臋 dw贸ch s膮siad贸w....

Spotyka si臋 dw贸ch s膮siad贸w. Jeden m贸wi:
- Czy ty wiesz Franek, 偶e moja 艣winia m贸wi po francusku?
- Chyba jeste艣 pijany, albo zwariowa艂e艣!
- Nie wierzysz? To za艂o偶ymy si臋!
S膮siedzi poszli do chlewu do 艣wini m贸wi膮cej po francusku.
Jej w艂a艣ciciel pyta:
- Ka艣ka, umiesz m贸wi膰 po francusku?
艢winia nic.
Wtedy ch艂op j膮 kopn膮艂, a 艣winia:
- 艁i, 艂i, 艂i!