#it
emu
psy
syn

Lata 80. Po przegranym...

Lata 80. Po przegranym meczu reprezentacji Polski z Luksemburgiem 0:3, polscy pi┼ékarze boj─ů si─Ö opuszcza─ç swoje domy. Obawa przed gniewem kibic├│w jest olbrzymia. Zdenerwowany Boniek rozmawia przez telefon z Szarmachem:
- Andrzej, co mam zrobi─ç? ┼╗ona kaza┼éa mi zrobi─ç zakupy, a ja boj─Ö si─Ö wyj┼Ť─ç z doimu.
- Przebierz si─Ö za kogo┼Ť.
Boniek przebra┼é si─Ö za zakonnic─Ö i poszed┼é na zakupy. W pewenej chwili w sklepie s┼éyszy za sob─ů:
- Siostro Boniek! Siostro Boniek!
Przerażony Boniek ucieka w drugi koniec sklepu, ale tu też słyszy:
- Siostro Boniek! Siostro Boniek!
Boniek znów nogi za pas, chowa się za regałami sklepowymi, a tu znowu:
- Siostro Boniek! Siostro Boniek!
Boniek nie wytrzymuje, odwraca si─Ö...
- Siostro Boniek! To ja, siostra ┼╗muda...
(Szarmach, Boniek, Żmuda - piłkarze ówczesnej polskiej reprezentacji)

Prosty człowiek, pierwszy...

Prosty cz┼éowiek, pierwszy raz w szpitalu, operacja, ┼Ťcis┼éa dieta, kropl├│wka trzy dni, potem kleik - dopad┼é go straszny g┼é├│d. Wchodzi piel─Ögniarka i pyta:
- Poda─ç Panu kaczk─Ö?
- O tak, kochaniutka i do tego mn├│stwo frytek!

- Kiedy Pinokio zauważył,...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Rozmawiaj─ů dwaj starsi...

Rozmawiaj─ů dwaj starsi panowie z brzuszkami:
- Podobno codziennie intensywnie uprawiasz gimnastyk─Ö?
- To prawda.
- A mo┼╝esz ju┼╝ dotkn─ů─ç swoj─ů praw─ů r─Ök─ů lew─ů nog─Ö?
- Jeszcze nie, ale ju┼╝ zaczynam j─ů widzie─ç...

Wr├│ciwszy do swego gabinetu...

Wróciwszy do swego gabinetu Müller zauważył, jak Stirlitz
w podejrzany spos├│b kreci si─Ö w pobli┼╝u sejfu.
- Co tu robicie Stirlitz? - srogo zapytał.
- Czekam na tramwaj - odpowiedział Stirlitz.
- W porz─ůdku! - rzuci┼é M├╝ller wychodz─ůc.
Na korytarzu pomy┼Ťla┼é: Jaki┼╝ u diab┼éa mo┼╝e by─ç tramwaj w moim
gabinecie...
Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Stirlitza nie było.
Pewnie ju┼╝ odjecha┼é - pomy┼Ťla┼é M├╝ller.

Ryba w wodzie...

Ryba w wodzie

Co robi ryba w wodzie?

Odp. K─ůpie si─Ö.

Do baru wchodzi m─Ö┼╝czyzna...

Do baru wchodzi mężczyzna i zamawia setkę wódki. Z kieszeni wyjmuje naparstek i odlewa trochę do niego. Z drugiej kieszeni wyjmuje małego, kilkucentymetrowego ludzika i podaje mu naparstek. Barman zdziwiony mówi:
- Panie, sk─ůd pan wytrzasn─ů┼é takiego krasnala?
- Wie pan, byli┼Ťmy razem w Afryce... Idziemy przez d┼╝ungl─Ö, a tam na polanie tubylcy ta┼äcz─ů dooko┼éa ogniska. W ┼Ťrodku jaki┼Ť pomazany na kolorowo wywija grzechotkami. I jak ty mu, Wacu┼Ť, powiedzia┼ée┼Ť? ┼╗e on jest ...a nie czarownik?

- Słyszałam, że pani...

- Słyszałam, że pani małżonek złamał sobie nogę. Jak to się stało?
- Bardzo g┼éupio. W┼éa┼Ťnie robi┼éam zrazy, wi─Öc m├│j m─ů┼╝ poszed┼é do piwnicy po ziemniaki. Jak zwykle nie wzi─ů┼é ze sob─ů latarki, po┼Ťlizgn─ů┼é si─Ö na schodach i spad┼é w d├│┼é.
- To straszne. I co pani zrobiła w takiej sytuacji?
- Makaron.

Jedzie dw├│ch gangster├│w...

Jedzie dwóch gangsterów samochodem. Nagle na ulicę wybiega pedał Jan.
Jeden z bandzior├│w wysiada i m├│wi:
- Człowieku, co ty odpie*dalasz?
- Posłuchaj, złotówka Ci upadła.
Gangster schyla si─Ö, a Jan go ┼éaduje w dup─Ö. Nagle wysiada z samochodu drugi bandzior i strzela peda┼éowi w g┼éow─Ö. Id─ůc do nieba, peda┼é spotyka ┼Ťw Piotra. Piotr zaczyna go oprowadza─ç po niebie. Nagle Peda┼é wytr─ůci┼é mu z r─Öki klucze. Piotr schyla si─Ö, a peda┼é go ┼éaduje w dupala.
Św Piotr na to:
- Od dzisiaj ch*ju mieszkasz w piekle!
Po trzech dniach Piotr rozmy┼Ťla... (mo┼╝e ┼║le ┼╝e wys┼éa┼éem tego cz┼éowieka do diab┼éa... pewnie to dobry ch┼éopak...)
Postanowi┼é po niego zej┼Ť─ç.
Zjeżdża na dół, wysiada z windy i widzi, że w całym piekle w pizdu zimno. Podchodzi do diabła, który siedzi na tronie w kurtce puchowej i mówi:
- Ty.... czemu tu taka Pizgawka?
- Taki┼Ť kozak?To si─Ö po w─Ögiel schyl.

Pewien bogaty facet wysiadał...

Pewien bogaty facet wysiada┼é wla┼Ťnie ze swojego Jaguara, gdy nagle przeje┼╝d┼╝aj─ůcy obok samoch├│d oberwa┼é mu drzwi od jego auta. Facet mocno zdwnerwowany wezwa┼é policj─Ö. Przyjecha┼é policjant, spisuje protok├│┼é.
Bogacz tylko łazi i powatrza:
- O k[...], moje autko, m├│j Jaguar, tyle forsy... O k[...].
Policjant odzywa si─Ö:
- Panie co pan tak przeżywa ten samochod? Przeciez razem z drzwiami oderwalo panu rękę. Nie zauważył pan?
Facet patrz─ůc przera┼╝ony na zakrwawiony kikut wrzeszczy:
- O k[...]!!! M├│j Rolex!!!