METAMORFOZA...

METAMORFOZA

Samoch贸d zepsu艂 mi si臋 do艣膰 powa偶nie, a co za tym idzie, nagle si臋 okaza艂o 偶e ja to nie mam wsz臋dzie blisko, tylko tak naprawd臋 wsz臋dzie daleko.
W warsztacie nikt si臋 jednak tym specjalnie nie przejmowa艂, przez co trzy tygodnie pozostawa艂em bez samochodu. Spogl膮daj膮c w lustro, na domiar z艂ego, stwierdzi艂em, 偶e normalnie zaros艂em jak dziki agrest i wypada艂oby jakiego艣 fryzjera odwiedzi膰. Ten, do kt贸rego zwyk艂em chodzi膰, oddalony by艂 o ca艂e lata 艣wietlne, a 偶e tak s艂abo mobilny jestem, bez samochodu, to zmuszony by艂em poszuka膰 innej lokalizacji gdzie艣 bli偶ej. Nie szuka艂em d艂ugo, bo ju偶 po jaki艣 pi臋ciu minutach znalaz艂em salonik o wdzi臋cznej nazwie "Metamorfoza". Zabrzmia艂o to troch臋 z艂owieszczo, ale ja by艂em zdecydowany i zdesperowany, bo to zawsze do domu bli偶ej a i zmrok ju偶 zapada艂 i nie chcia艂o mi si臋 dalej szuka膰. W kr贸tkich 偶o艂nierskich s艂owach wyt艂umaczy艂em go艣ciowi, sprawiaj膮cemu wra偶enie mocno metroseksualne, o co mnie si臋 rozchodzi:
- Maszynk膮 na kr贸tko prosz臋...
Go艣ciu zrozumia艂 i rach ciach sprawnie mnie obci膮艂 po czym pad艂o pytanie:
- Stylizujemy?
Zerkn膮艂em z pow膮tpiewaniem w lustro i przez g艂ow臋 przemkn臋艂a mi my艣l 偶e nie ma co specjalnie stylizowa膰, ale przewrotnie powiedzia艂em:
- A stylizuj pan...
A ten jak mi nie nawali 偶elu, jak mi jaki艣 "dzi贸bki" na g艂owie porobi...
G艂upio mi by艂o si臋 odezwa膰 bo przecie偶 si臋 zgodzi艂em.
Dobrze 偶e by艂o ciemno i do domu blisko a tam od razu 艂eb pod kran... Tfu metamorfoza... Psia jego ma膰...

TO SI臉 NAZYWA SZCZ臉艢CIE...

TO SI臉 NAZYWA SZCZ臉艢CIE

Byli艣my z m膮 Brank膮 w Chorwacji. Jak wiadomo, w okresie letnim pe艂no tam cykad - takich wielkich robali, kt贸re wydaj膮 cykaj膮ce d藕wi臋ki. Tak wi臋c siedzimy sobie pod drzewkiem, s艂uchamy skrzeczenia robali, a ja, 偶eby zab艂ysn膮膰 intelektem, m贸wi臋, 偶e wyczyta艂em, 偶e cykady mieszkaj膮 pod ziemi膮 przez 7 lat i dopiero po tym okresie wy艂a偶膮 na 艣wiat艂o dzienne. Moja Luba na to:
- Popatrz, jakie mieli艣my szcz臋艣cie, 偶e akurat trafili艣my na ten moment...
O jej kolor w艂os贸w nawet nie pytajcie...

JEST TAKIE JEDNO IMI臉......

JEST TAKIE JEDNO IMI臉... DOBRE DLA DZIEWCZYNKI...

Dwadzie艣cia par臋 lat temu, moja, wtedy jeszcze niedosz艂a ma艂偶owinka, pracowa艂a w Pyskowicach na porod贸wce. Jako 偶e nie wpuszczano odwiedzaj膮cych na oddzia艂, ojcowie stali pod oknami i oczekiwali na wie艣ci, nierzadko dodaj膮c sobie odwagi szlachetnymi trunkami. Pewnego wieczoru pod oknem sta艂 mocno "os艂abiony" wielokrotny tatu艣, oczekuj膮cy, po raz chyba pi膮ty, na wymarzon膮 c贸rk臋. W ko艅cu jego 艣lubna wychyli艂a si臋 z okna i dialog:
On - No i co?
Ona - Jak to co?!
On - Czyli...?
Ona - Synka za艣 mosz!
On - No to jak mam mu da膰 na imi臋? Przeca mia艂a by膰 Karolinka*...
Ona - A dej mu k***a TOTOLOTEK!
...i zawar艂a 艂okno...

* Dawno temu by艂a na 艢l膮sku taka gra liczbowa >KAROLINKA<...

Zazwyczaj nie chodz臋...

Zazwyczaj nie chodz臋 do ko艣cio艂a, w przeciwie艅stwie do mojej 13 letniej c贸rki, kt贸ra chodzi tam po 3-4 dni w tygodniu, ale tego dnia musia艂am za艂atwi膰 spraw臋 z pogrzebem ojca. Posz艂am, jak mi c贸rka kaza艂a przed msz膮. Gdy za艂atwi艂am formalno艣ci chcia艂am zrobi膰 c贸rce niespodziank臋 i zosta膰 na mszy. Po wszystkim czeka艂am na ni膮 15 min, zniecierpliwi艂am si臋 i wesz艂am do ko艣cio艂a. Wiedzia艂am, 偶e jest na ch贸rze czy jak kto woli-balkonie wi臋c posz艂am na g贸r臋. Zasta艂am j膮 uprawiaj膮c膮 seks z jakim艣 na oko 30 letnim facetem, kt贸ry potem okaza艂 si臋 naszym organist膮. YAFUD

M贸j dwuletni kuzyn bawi艂...

M贸j dwuletni kuzyn bawi艂 si臋 w domu, pilnowany rzekomo przez swojego ojca. W pewnym momencie s艂ycha膰 huk, a maluch przybiega do taty z wielk膮 艣liw膮 na czole. Na to jego ojciec:
- Synku, jak Ty to zrobi艂e艣?
A niewiele my艣l膮cy maluch podbiega do szafki, w kt贸r膮 uderzy艂 i m贸wi:
-Tak (demonstruj膮c tacie, jak to si臋 sta艂o).
Biedne male艅stwo, kt贸re pad艂o ofiar膮 nierozwa偶nego dociekliwego taty Wink

Pod koniec sierpnia znajoma...

Pod koniec sierpnia znajoma bra艂a 艣lub ko艣cielny i jednocze艣nie mia艂 odby膰 si臋 chrzest jej dziecka. Um贸wi艂em si臋 wi臋c z inn膮 znajom膮, kt贸ra mia艂a od m艂odej pary zaproszenie, 偶e pojedziemy razem. Powiedzia艂a mi, 偶e ceremonia ma odby膰 si臋 w ostatni膮 sobot臋 sierpnia o godzinie 15:00. Ko艅czy艂em prac臋 o 14:00, wi臋c szybko pojecha艂em do domu, po drodze odebra艂em wi膮zank臋 z kwiaciarni, wystroi艂em si臋, pojecha艂em po znajom膮 i ruszyli艣my do ko艣cio艂a. W drodze na miejsce znajoma powiedzia艂a, 偶e przeczyta mi wierszyk, jaki m艂oda para napisa艂a na zaproszeniu. Sko艅czy艂a w po艂owie po przeczytaniu s艂贸w "...nowy 偶ycia pocz膮tek, w ten ostatni sierpnia PI膭TEK..." YAFUD

CECHA D呕ENTELMENA...

CECHA D呕ENTELMENA

Znajomy m贸j pojecha艂 z rodzin膮 i psem gdzie艣 na dalek膮 Lubelszczyzn臋. Pies jest bardzo towarzyski, wi臋c od razu spoufali艂 si臋 z sier艣ciuchem gospodarzy, u kt贸rych znajomy wynajmowa艂 pok贸j. W trzecim dniu pobytu znajomi zauwa偶yli, 偶e ich pies nerwowo si臋 drapie. Diagnoza by艂a jednoznaczna: pch艂y za艂apane od psa gospodarzy. Na pytanie znajomego o jak膮艣 lecznic臋 dla zwierz膮t gospodarz odpar艂:
- Znaczy sje weteryniarz potrzebny, a? Ta jest u nas weteryniarz, dwie wioski dalej 鈥 krowy leczy, 艣wini te偶, to pche艂 nie wyp臋dzi?
Weterynarz okaza艂 si臋 starszym ju偶 panem, kt贸ry na pytanie o preparat na pch艂y zmierzy艂 znajomego wzrokiem jak komornik szaf臋 i odpar艂:
- Ta panie, ta ja na pch艂y 偶adnego specyfiku nie posiadam, bo po co? Przecie偶 pch艂y u psa, to jak syfilis u d偶entelmena 鈥 musi by膰 i koniec!!

AWARIA...

AWARIA

Wsiadamy do windy, Jakub wyg艂asza kolejny ze swych przynudnawych monolog贸w. Drzwi si臋 zamykaj膮, Jakub m贸wi. Stoimy w nieruchomej windzie, Jakub peroruje.
Ja - Przesta艅 gada膰 i wci艣nij zero, bo nie pojedziemy.
Jakub d藕ga mnie palcem i z rozczarowan膮 min膮 m贸wi:
- Nie dzia艂a Sad

NIEFART...

NIEFART
Kolega jest technicznym przy do艣膰 znanym w艣r贸d wielbicieli zespole rockowym. Rzecz mia艂a miejsce kilka lat temu. Ch艂opaki raczkowali na scenie muzycznej, ale wokalista zacne korzenie mia艂, wi臋c niez艂y start. Koncert na jednym z festyn贸w na 艢l膮sku.
Rockmani jak zazwyczaj nawaleni lekko- ci臋偶ko na koncercie, ale graj膮 jak nale偶y, nikomu nie ubli偶aj膮. Po koncercie zebrali si臋 ch艂opaki na butelk臋 i lider m贸wi:
- Wiecie ch艂opaki, tym razem przesadzili艣my...
- Dlaczego? Chyba normalne, 偶e dobrego rocka na trze藕wo nie zagrasz..
- Ale to by艂 festyn z okazji dnia trze藕wo艣ci...

- Fajny mam Internet,...

- Fajny mam Internet, nie do艣膰, 偶e nielimitowany, to jeszcze darmowy.
- Jak to?
- Kiedy zak艂adali艣my net, ojciec poszed艂 do s膮siad贸w z g贸ry i dogada艂 si臋, 偶e da im has艂o do WiFi, a w zamian oni b臋d膮 p艂aci膰 w nieparzyste miesi膮ce - a on w parzyste.
- No i?
- Potem poszed艂 do tych z do艂u i zaproponowa艂 im, 偶e oni b臋d膮 p艂aci膰 w parzyste miesi膮ce, a on w nieparzyste.