MISTRZ TAKTU...

MISTRZ TAKTU

Kole偶anka z pracy zapyta艂a szefa czy mo偶e wyj艣膰 z pracy wcze艣niej. Chodzi艂o o pogrzeb. W odpowiedzi us艂ysza艂a:
"Jasne. Poradzimy sobie dzisiaj bez ciebie - nic si臋 nie dzieje, mamy przecie偶 martwy sezon"...

A NA NAST臉PNYM PRZYSTANKU...

A NA NAST臉PNYM PRZYSTANKU WPAD艁A POLICJA...

By艂a sobie swego czasu taka gra komputerowa Arcanum. Jakie艣 dwa lata temu z kumplem z klasy byli艣my na etapie grania w ni膮 ca艂e dnie i rozmawiania o swoich wyczynach. I tak spotkali艣my si臋 w autobusie w drodze do szko艂y:
- I co napad艂e艣 ju偶 na ten bank? - zapyta艂 mnie zaraz po tradycyjnym "Cze艣膰"
- Dopiero za drugim razem. - odpowiedzia艂em wiedz膮c, 偶e chodzi mu o gr臋 - Najpierw wszed艂em tam z samym no偶em, ale troche si臋 ba艂em wi臋c wr贸ci艂em p贸藕niej jak ju偶 sobie gnata kupi艂em.
- A zabi艂e艣 kobiet臋 co tam pracowa艂a? - zapyta艂
- Nie chcia艂em ale mnie zaatakowa艂a i musia艂em.
W tym momencie facet siedz膮cy przed nami obejrza艂 si臋, zmierzy艂 nas obu lekko przestraszonym wzrokiem, szybko odwr贸ci艂 si臋 zauwa偶ywszy, 偶e zauwa偶yli艣my go, po czym szybciutko wysiad艂 na najbli偶szym przystanku.

INSTRUKCJA OBS艁UGI...

INSTRUKCJA OBS艁UGI

Dialog telefoniczny mi臋dzy mn膮 a [S]iostr膮 moj膮:
[S] 鈥 No we藕 powiedz, jak to zrobi膰?
[Ja] 鈥 Popychad艂o masz z kt贸rej strony?
[S] 鈥 No z ty艂u.
[Ja] 鈥 To dobrze. Oprzyj si臋 teraz lekko brzuchem na nim i r臋koma z艂ap za takie uszy.
[S] 鈥 No z艂apa艂am.
[Ja] 鈥 To teraz poci膮gnij za nie i potem brzuchem pchnij go w d贸艂 i powinno p贸j艣膰.
[S] 鈥 No ci膮gn臋 i nic.
[Ja] 鈥 Ale i pchaj.
[S] 鈥 No ci膮gn臋 i pcham, i nadal nic.
[Ja] 鈥 To spr贸buj jeszcze oparcie z艂o偶y膰 na p艂asko.
[S] (do mamy) 鈥 Na p艂asko, a nie w pion!
[S] 鈥 Nadal nie idzie.
[Ja] 鈥 To spr贸buj pchn膮膰, tak pod skosem, lekko do przodu.
[S] 鈥 Posz艂o. Ale nie tak, jak trzeba.
[Ja] 鈥 No a jak?
[S] 鈥 Przelecia艂o na drug膮 stron臋.
[Ja] 鈥 Oszsz. To Ty ca艂y czas nie za te uszy ci膮gn臋艂a艣!
[S] 鈥 Nie za te?
[Ja] 鈥 Tam ni偶ej masz inne. Takie z pe艂nymi uszami, bo te, to z takimi po艂贸wkowymi by艂y.
[S] 鈥 Aaaa. Widz臋. To co? Te偶 ci膮gn膮膰?
[Ja] 鈥 No ci膮gnij i pchnij. Jak dobrze poci膮gniesz, to powinno zaskoczy膰.
[S] 鈥 Jeest. W ko艅cu. Dzi臋ki Brat.
[Ja] 鈥 No to cze艣膰. Id臋 och艂on膮膰.

Taak. Tyle wysi艂ku trzeba w艂o偶y膰, by dzieci臋cy w贸zek z艂o偶y膰...

UDANA RODZINKA...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Kumpel postanowi艂 mi...

Kumpel postanowi艂 mi dzi艣 dla 偶artu 艣ci膮gn膮膰 spodnie na 艣rodku galerii handlowej. Nie mia艂em majtek. YAFUD

Kiedy w Polsce poprawi...

Kiedy w Polsce poprawi sie sytuacja materialna??Kiedy g艂odni zj臋dz膮 bezrobotnych

CHODZ膭CY ROZK艁AD JAZDY...

CHODZ膭CY ROZK艁AD JAZDY

Znajomy mojego taty jecha艂 poci膮giem w delegacj臋 do Szczytna. Siedzi sobie w pu艣ciutkim przedziale, poci膮g rusza. Luz... Lecz nie dane mu by艂o d艂ugo si臋 cieszy膰 spokojem. Wpadaj膮 dwie... a jak偶e, babcie. Taszcz膮 jakie艣 wie艅ce, siadaj膮 zajmuj膮c 4 miejsca, co艣 tam szepc膮, 偶e ledwie zd膮偶y艂y i w og贸le. Po chwili pytaj膮 wspomnianego s膮siada z przedzia艂u:
- Ten poci膮g jedzie do Krakowa?
- Nie, do Szczytna.
- Jak to? Na pewno???
- Jasne, prosz臋 spojrze膰 na m贸j bilet - faktycznie jak byk stoi napisane "stacja docelowa: Szczytno".
Babcie w panik臋, 偶e maj膮 jakie艣 spotkanie, 偶e musz膮 zd膮偶y膰...
- Dobrze prosz臋 si臋 nie martwi膰, trzeba wysi膮艣膰 na nast臋pnej stacji, wr贸ci膰 na Warszaw臋 Wschodni膮 i pojecha膰 nast臋pnym do Krakowa.
Babinki wylewaj膮 si臋 w podzi臋kowaniach, facet jeszcze pom贸g艂 im wysi膮艣膰 i wraca zadowolony do przedzia艂u. Po wyje藕dzie z Wawy przychodzi kanar. Wiadomo bilet prosz臋 i jak zawsze... Jednak nie tym razem. Tak patrzy jako艣 dziwnie na faceta i m贸wi:
- Panie, pan zg艂upia艂? Do Krakowa pan jedzie na bilecie do Szczytna??

Jestem policjantem. Dzisiaj...

Jestem policjantem. Dzisiaj po s艂u偶bie poszed艂em na randk臋 z dziewczyn膮, z kt贸r膮 od niedawna si臋 spotykam. Wszystko sz艂o idealnie dop贸ki po otworzeniu jej drzwi do auta nie zadzia艂a艂 zawodowy odruch - kiedy wsiada艂a do auta chwyci艂em j膮 za g艂ow臋 i "pomog艂em jej wsi膮艣膰". YAFUD

CHARAKTERYSTYKA ODKURZACZA...

CHARAKTERYSTYKA ODKURZACZA

Zas艂yszane w sklepie z artyku艂ami AGD:
Klient pyta si臋 sprzedawcy:
- A ten odkurzacz to mocno ssie?
- Panie, a偶 艂zy lec膮 鈥 z powag膮 odrzek艂 sprzedawca.

Dopad艂a mnie okrutna...

Dopad艂a mnie okrutna grypa 偶o艂膮dkowa. Ca艂y dzie艅 sp臋dzi艂am na toalecie. Kiedy w ko艅cu wydawa艂o mi si臋, 偶e powoli wracam do normy, po艂o偶y艂am si臋 w 艂贸偶ku i w ramach zabezpieczenia przynios艂am sobie wiaderko na wszelki wypadek. Gdy dopad艂y mnie wymioty szybko si臋gn臋艂am po wiaderko i zwymiotowa艂am do niego. Niestety zbyt p贸藕no si臋 zorientowa艂am, 偶e w mi臋dzyczasie kot urz膮dzi艂 w nim sobie prowizoryczne legowisko. Wyskoczy艂 ca艂y w wymiocinach i rozni贸s艂 to po ca艂ym mieszkaniu. YAFUD

M贸j kot nabra艂 dziwnego...

M贸j kot nabra艂 dziwnego zwyczaju spania na grzejniku, ale nie przeszkadza艂o mi to, wi臋c nie zwraca艂am na to uwagi. Pewnego wieczoru mia艂am dobry humor, wi臋c nawet kotu kupi艂am kawa艂ek mi臋sa. Zjad艂 i jak zwykle poszed艂 siedzie膰 na grzejnik. Posz艂am pod艂o偶y膰 do pieca i gdy wesz艂am do pokoju, poczu艂am straszny smr贸d. Okaza艂o si臋, 偶e mi臋so musia艂o by膰 zepsute (wychwali艂am si臋 pani w sklepie, 偶e to dla kota) a kot zarzyga艂 ca艂y grzejnik. Najgorsze jest to, 偶e wszystko polecia艂o do 艣rodka i gdy grzejniki s膮 gor膮ce, zaczyna strasznie 艣mierdzie膰 a w zimnie siedzie膰 nie mog臋. YAFUD

Jak stan膮膰 do w艂a艣ciwej...

Jak stan膮膰 do w艂a艣ciwej kolejki w hipermarkecie.
Stajemy do tej, kt贸ra wydaje nam si臋 najszybsza. Dobrze - automatycznie staje si臋 ona najwolniejsza. To normalne. Wyskakujemy z niej i stajemy do s膮siedniej, gdy偶 widzimy wyra藕nie, 偶e przesuwa si臋 ona sprawniej ni偶 nasza. Oczywi艣cie. Tak nie jest. A je艣li nawet, to przy kasie zaczyna si臋 zwyk艂y w takich przypadkach zast贸j (babcia z drobniakami, k艂opoty z kart膮 p艂atnicz膮, nieczytelny kod, uszkodzony towar itd.). Tak czy owak szybko przeskakujemy, bo szkoda czasu, a s膮siedni ogonek porusza si臋 imponuj膮co szybko, p艂ynnie i gdyby艣my stan臋li tu od razu, ju偶 byliby艣my za艂atwieni. Kolejka rzecz jasna zatrzymuje si臋 - awaria kasy/ zmiana kasjerki. Standard. Przeskakujemy. O, tam wida膰 jeszcze szybsz膮! Przeskakujemy. Przeskakujemy. Przeskakujemy. W ten profesjonalny spos贸b zaliczamy wszystkie kolejki i ju偶 wiadomo: najszybsza by艂a ta pierwsza.

M膮偶 mia艂 wyjecha膰 na...

M膮偶 mia艂 wyjecha膰 na delegacje i poprosi艂 kumpla, 偶eby przypilnowa艂 troche jego 偶ony. Po paru dniach nieobecno艣ci m臋偶a, kolega dzwoni do niego i m贸wi:
- S艂uchaj stary co艣 jest nie tak, twoja 偶ona je藕dzi super samochodem, chodzi w super futrze i pachnie paryskimi perfumami...
- Czekaj, ja zaraz przyje偶d偶am...
M膮偶 wpada do domu i m贸wi do 偶ony le偶膮cej w 艂贸偶ku z innym facetem:
- To on ci kupi艂 ten samoch贸d?!
- Tak, ale Wiesiek pos艂uchaj!
- To on ci kupi艂 te futra!?
- Ale Wiesiek!
- To go przykryj bo nam si臋 przezi臋bi!

Po d艂ugim namy艣le stwierdzi艂am...

Po d艂ugim namy艣le stwierdzi艂am, 偶e m贸j zwi膮zek jest bezsensowny. Postanowi艂am delikatnie poinformowa膰 o mojej decyzji ch艂opaka. Kiedy ju偶 mu powiedzia艂am, 偶e chcia艂abym odej艣膰, on z niewzruszon膮 min膮 艣ci膮gn膮艂 koszul臋. Zobaczy艂am na jego piersi m贸j wytatuowany portret, kt贸ry mia艂 by膰 prezentem na walentynki. YAFUD

Bo偶e Narodzenie...

Bo偶e Narodzenie
Najpierw trzeba, ku**a, kupi膰 prezenty. Oznacza to, 偶e b臋d臋 lata艂 po sklepach, przepycha艂 si臋 przez spoconych ludzi z ob艂臋dem w oczach, 偶eby wyda膰 mn贸stwo kasy na jakie艣 pierdo艂y. Co gorsza, wszystko ju偶 kiedy艣 komu艣 kupi艂em. Wujek Edek dosta艂 w zesz艂ym roku flaszk臋, a przecie偶 nie kupi臋 mu w tym roku ksi膮偶ki, bo ten facet nigdy nie przeczyta艂 nic ponad tekst na etykiecie p贸艂litr贸wki. <!--break--> Ciocia Jadzia rok temu ukontentowa艂a si臋 kremem nawil偶aj膮cym, co go kupi艂em z przeceny, bo za tydzie艅 ko艅czy艂 si臋 termin wa偶no艣ci. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery by艂by krem przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek 偶aden krem nie wyg艂adzi, a po drugie, przecie偶 nie wydam na kosmetyki ca艂ej kasy na Bo偶e Narodzenie. I tak ze wszystkimi. Dziecko mord臋 drze o jaki艣 nowy program komputerowy, cho膰 i tak wiadomo, 偶e przestanie si臋 nim zajmowa膰 po 2 godzinach, bo ka偶da gra jest dla tego p贸艂 m贸zga za trudna. 呕ona b臋dzie mia艂a jak zwykle pretensje, 偶e Kowalska z jej biura dostanie co艣 艂adniejszego. W rezultacie kupi臋 byle co, jak co roku. Potem 艣ledzik w pracy z lud藕mi, kt贸rych mordy s膮 mi nienawistne i patrzenie na m臋ki szefa, kt贸ry 偶yczy nam "du偶o pieni臋dzy", cho膰 wszyscy wiedz膮, 偶e dopiero wtedy by艂by szcz臋艣liwy, gdybym pracowa艂 za misk臋 zupy z brukwi przykuty 艂a艅cuchem do komputera. Krwiopijca. Potem wszyscy si臋 nawal膮 jak szpaki, a pan Henio ob艣lini biust pani Bo偶eny z ksi臋gowo艣ci, zamkn膮 si臋 oboje w archiwum, bo oni zawsze wal膮 si臋 jak kr贸liki, kiedy s膮 naprani. Nast臋pnego dnia kac, w dodatku 偶ona b臋dzie robi膰 wym贸wki. Jeszcze tylko trzeba jebn膮膰 w baniak karpia, bo ma艂偶onka - uwa偶acie - wra偶liwa jest i na m臋ki zwierz膮tka nie mo偶e patrze膰, cho膰 mnie m臋czy od 15 lat bez zmru偶enia oka. Garbata owca. A jeszcze przynie艣膰 i przystroi膰 choink臋. Z dzieckiem, "偶eby mia艂o ciep艂e wspomnienia z dzieci艅stwa", a ono w dupie ma choink臋, mnie, Bo偶e Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny mo偶e mie膰 jakiekolwiek wspomnienia? No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, ma膰 ich w t臋 i z powrotem. Jedna wielka m臋ka. Co za kutas wymy艣li艂 ten 艂zawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjd膮 wszyscy ci, od kt贸rych na co dzie艅 trzymam si臋 z daleka z dobrym skutkiem. Usi膮dziemy za sto艂em... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba b臋dzie si臋 k艂amliwie ucieszy膰, cho膰 z g贸ry wiem, 偶e ten chu**wy krawat kupiony na bazarze od Wietnamczyk贸w dope艂ni艂by liczn膮 kolekcj臋 podobnych g贸wien, gdybym oczywi艣cie zawali艂 szaf臋 takim badziewiem, a nie zaraz nast臋pnego dnia wyrzuci艂 wszystko do 艣mietnika. Dostan臋 te偶 najta艅szy koniak i jakie艣 kosmetyki. Jakie? B臋d臋 wiedzia艂 ostatniego dnia przed Wigili膮, kiedy w pobliskim supermarkecie zaczn膮 wyprzedawa膰 to, czego nie uda艂o si臋 upchn膮膰 ludziom do wigilii. Po prezentach si臋 zacznie. Te same krety艅skie dowcipy wuja Bronka, zw艂aszcza, ku**a, ten o g膮sce Balbince. Wszyscy b臋d膮 dokarmia膰 mojego psa po to, 偶eby narzyga艂 w nocy na mnie i po艣ciel, bo przecie偶 wiadomo 偶e 艣pi臋 z psem. Ciotka za艂zawi si臋 po dw贸ch godzinach 偶ucia 偶arcia z wytrwa艂o艣ci膮 tapira i zacznie p艂aka膰, "jak to dobrze, 偶e trzymamy si臋 razem". G贸wno prawda akurat, co wyka偶膮 nast臋pne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy si臋 ju偶, zacznie wyzywa膰 swojego 艣lubnego od z艂amanych chu**w. To oczywi艣cie prawda. Jedyna nadzieja, 偶e akurat w tym roku 6-letnia latoro艣l kuzynostwa z 艁odzi nie nawali w gacie w po艂owie kolacji i nie zakomunikuje o tym rado艣nie jeszcze przed deserem. Bo to, 偶e co艣 wywali sobie na 艂eb ze sto艂u, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko musz臋 prze偶y膰 debilne gadki o polityce, przy kt贸rych wszyscy oczywi艣cie skocz膮 sobie do garde艂 i na siebie si臋 po obra偶aj膮. Na koniec ciotula Jadzia pu艣ci male艅kiego pawika na 艣cian臋 ko艂o swojego fotela i mo偶na b臋dzie odtr膮bi膰 koniec m臋czarni. A nie, by艂bym zapomnia艂. Kolejn膮 rozrywk膮 b臋dzie wyprawa na pasterk臋, bo to religijna rodzina. No to p贸jd臋, cho膰 nikt nigdy nie wyja艣ni艂, po nag艂膮 cho**r臋 t艂uc si臋 po nocy, 偶eby sta膰 na mrozie w bezruchu przez godzin臋 czy wi臋cej. Ciekawe, czy moja ma艂偶onka znowu wywinie or艂a na ryj na schodkach ko艣ci贸艂ka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym lepszej sprawy? W ko艣ciele, je艣li tam si臋 dopcham, b臋dzie cuchn膮膰 jak w gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoj膮 na w艂asnych nogach, bo za du偶y t艂ok, 偶eby upa艣膰. Czasem tylko kto艣 beknie albo pu艣ci g艂o艣no b膮ka, ale i tak nikt na to nie zwr贸ci uwagi, bo wszyscy drzemi膮 na stoj膮co. Wracaj膮c trzeba tylko b臋dzie uwa偶a膰 na ch艂opc贸w z osiedla, bo w Wigili臋 katolicka m艂odzie偶 szczeg贸lnie lubi wpi**doli膰 bli藕niemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego nie zauwa偶y艂, bo by艂 zalany w p艂askorze藕b臋. Wreszcie wychodz膮 z cha艂upy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za ostatnim z tych troglodyt贸w jest najszcz臋艣liwsz膮 chwil膮 w moim 艣wi膮tecznym 偶yciu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijaj膮 jak z bata strzeli艂, bo wielkimi krokami zbli偶a si臋 kolejny krety艅ski wynalazek...

Sylwester
Ludzie! Kto to kur**a wymy艣li艂?! Ju偶 od listopada 艣lubna wydala z siebie idiotyczne pomys艂y, 偶eby p贸j艣膰 na "jaki艣 bal". Jakby艣my srali pieni臋dzmi... Albo 偶eby gdzie艣 wyjecha膰, gdzie gor膮co. A niech se w艂膮czy farelk臋 pod fikusem, b臋dzie mia艂a tropiki w cha艂upie. I tak przecie偶 sko艅czy si臋 na balandze u Witka. Jasne, trzeba 艂adnie si臋 ubra膰, bo wszystkim si臋 wydaje, 偶e to jaki艣 uroczysty dzie艅. Czyli 偶ona najpierw pu艣ci w tr膮b臋 p贸艂 bud偶etu domowego na jak膮艣 kieck臋, w kt贸rej wygl膮da jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach sztucznych. Ale cena taka, 偶e za to mo偶na by 偶ywi膰 jeden powiat w Somalii przez kwarta艂. Ja si臋 wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja wymy艣li艂a, 偶e m臋偶czyzna wygl膮da dobrze, gdy wdzieje na siebie marynark臋, co pije pod pachami. Pod szyj膮 zawi膮偶臋 sobie kolorowy postronek. I tak mam przewag臋, bo prysn臋 na dzi贸b jak膮艣 wod臋 kolo艅sk膮 i jazda, a ma艂偶onka k艂adzie sobie tapety tyle, 偶e palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacj膮. I zajmuje ze trzy godziny. 艁azienka, oczywi艣cie, zaj臋ta i wszyscy pozostali domownicy musz膮 szcza膰 do zlewu. Wiadomo mamusia si臋 szykuje na sylwestra. U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia si臋 co艣 nowego, na czym mo偶na by oko zawiesi膰. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chocia偶 Witu艣 ma du偶膮 cha艂up臋, to ryzyko za du偶e. Zreszt膮 ka偶da kobitka jeszcze przed p贸艂noc膮 doprowadza si臋 do stanu, w kt贸rym wygl膮da jak kupa. W tym dniu trzeba by膰 radosnym jak m艂ody pies, szczerzy膰 z臋by w u艣miechu i rusza膰 w tany, nawet je艣li "ni pyty" nie mam o tym poj臋cia. Zreszt膮 nikt nie ma, za to wszyscy miotaj膮 si臋 w konwulsjach i po kr贸tkim czasie cuchn膮, jak gdyby nie myli si臋 z tydzie艅. Baby w szczeg贸lno艣ci. Z facetami jest prostsza sprawa, bo ju偶 ko艂o jedenastej s膮 pijani w sztok i be艂kocz膮 albo chc膮 rucha膰 wszystko, na co trafi膮. O p贸艂nocy trzeba obca艂owa膰 wszystkie te o艣linione i 艣mierdz膮ce w贸d膮 mordy, ob艂udnie 偶ycz膮c wszystkiego najlepszego, cho膰 jedyne, o czym wtedy my艣l臋, to 偶eby ich szlag trafi艂 czym pr臋dzej. Potem sylwestrowa noc, banalna do b贸lu - rozmazane makija偶e kobitek (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy w艂a艣cicielka walnie mord膮 w sa艂atk臋), 艣pi膮cy pokotem faceci, jacy艣 zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywi艣cie, nawal臋 si臋 ju偶 przed p贸艂noc膮, 偶eby unikn膮膰 konieczno艣ci pota艅c贸wek i dialog贸w z w艂asn膮 偶on膮, bo co jej mo偶na nowego powiedzie膰 po 15 latach ma艂偶e艅stwa? Trzeba tylko doczeka膰 do rana, kiedy rusz膮 pierwsze autobusy, bo zam贸wienie taks贸wki graniczy z cudem. Pijany i 艣mierdz膮cy autobus dowiezie nas jako艣 do domu. Mo偶na spa膰. Prze偶y艂em. Do siego roku.

MO呕E LEPIEJ NIE POMAGA膯?...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Wczoraj mama mnie poprosi艂a...

Wczoraj mama mnie poprosi艂a abym pojecha艂a do mojej 70 letniej babci. Zgodzi艂am si臋, zapuka艂am do drzwi nikt nie otwiera艂 wi臋c dyskretnie wesz艂am. Nakry艂am moj膮 babcie uprawiaj膮c膮 seks z jakim艣, na oko, 30 letnim kolesiem. YAFUD

Jecha艂em ostatnio autem....

Jecha艂em ostatnio autem. Zobaczy艂em na poboczu kobiet臋, kt贸ra ewidentnie mia艂a k艂opoty z samochodem. Zjecha艂em wi臋c, ju偶 mia艂em si臋 pyta膰, w czym pom贸c, a kobieta zacz臋艂a si臋 na mnie wydziera膰, 偶e pewnie jestem z艂odziejem, gwa艂cicielem itp. Zacz臋艂a wzywa膰 pomocy, ok艂ada膰 mnie torebk膮, a na koniec zadzwoni艂a na policj臋. Zosta艂em, aby wyja艣ni膰 ca艂e nieporozumienie. M臋偶czy藕ni na poczatku wierzyli w jej wersj臋, ale gdy dali mi doj艣膰 do s艂owa i 艣wiadkom pu艣cili mnie do domu. Sp臋dzi艂em wcze艣niej 艂膮cznie 3 godziny na komisariacie, a mia艂em o 18 odebra膰 syna z przedszkola. Ostatecznie w domu by艂em o 23, a tam czeka艂a mnie awantura z 偶on膮 pod tytu艂em: Dlaczego si臋 sp贸藕ni艂e艣 itp. YAFUD

Sobota, id臋 przez miasto....

Sobota, id臋 przez miasto. Nagle zobaczy艂em ca艂kiem niez艂膮 dziewczyn臋 w okularach jad膮c膮 na rowerze. Patrzy si臋 na mnie, a ja na ni膮. Na "Cze艣膰 ma艂a" odpowiedzia艂a "Cze艣膰 Kacper" - po g艂osie pozna艂em, 偶e by艂a to moja nauczycielka biologii. YAFUD

Pasa偶erowie czekaja na...

Pasa偶erowie czekaja na start samolotu ale odlot si臋 op贸znia. Czekaj膮, czekaj膮, po 2 godzinach widza 2 pilot贸w. Pierwszy idzie pomagajac sobie bia艂a laska, drugi jest prowadzony przez psa. Piloci wchodza, samolot rusza, ko艂uje po pasie, do ko艅ca pasa zostaje 500 metr贸w, 300, 100, pasa偶erowie zdenerwowani zaczynaja krzycze膰 i w ostatniej chwili samolot podrywa si臋 i zaczyna lecie膰. W kabinie pilot贸w jeden do drugiego: jak kiedy艣 nie krzykn膮 to si臋 rozwalimy...

PIECZYSTE...

PIECZYSTE

Wielu rzeczy w 偶yciu nie robi臋, a do tego grona zaliczaj膮 si臋 dwie:
a) nigdy nie je偶d偶臋 na dzia艂k臋 - alergie mam,
b) nigdy si臋 nie opalam - lubi臋 swoj膮 sk贸r臋.
Traf chcia艂, 偶e by艂am zmuszona jecha膰, a 偶e wiaterek by艂 i raz chmurki, raz s艂oneczko to nawet nie zauwa偶y艂am, kiedy moje plecy przybra艂y kolor purpury.
Odrobiwszy pa艅szczyzn臋, st臋skniona komplement贸w pojecha艂am do mojego ch艂opaka. Wchodz臋, piszcz臋, 偶e mnie te nieszcz臋sne plecy bol膮 i czekam na ca艂usa. Wtem z drugiego ko艅ca mieszkania s艂ycha膰 jego matk臋 przebywaj膮c膮 w kuchni:
- Co tam?
On banan na twarzy i odkrzykuje:
- Pieczyste przysz艂o!
Ona:
- Dzisiaj to jest wieprzowina gotowana!
Ch艂opak wo艂a na mnie teraz moja wieprzowinko.