#it
emu
psy
syn

Na targu dla jaskiniowc├│w...

Na targu dla jaskiniowc├│w pot─Ö┼╝ny jaskiniowiec podchodzi ze swym 4-letnim synkiem do stoiska z owocami i pyta:
- Ile kosztuje ten kosz banan├│w?
Sprzedawca spogl─ůda na wielkie d┼éonie jaskiniowca i odpowiada:
- Jak dla pana, to trzy gar┼Ťcie z─Öb├│w mamuta.
- Czemu tak drogo?
- Niech strac─Ö! Niech b─Öd─ů dwie gar┼Ťcie.
- Bior─Ö! - odpowiada jaskiniowiec i zwraca si─Ö do synka: - Daj temu panu dwie gar┼Ťcie z─Öb├│w mamuta.

Podczas test├│w wibrator├│w...

Podczas test├│w wibrator├│w ocena "zadowalaj─ůco" jest znacznie lepsza ni┼╝ "dobrze".

Rycerz jedzie wzdłuż rzeki....

Rycerz jedzie wzdłuż rzeki.
Nagle patrzy a tam rybak wy┼éawia z┼éot─ů rybk─Ö.
Szybko zabija rybaka a rybka na to:
- Wypu┼Ť─ç mnie, to spe┼éni─Ö twoje 3 ┼╝yczenia.
- Cool, chc─Ö by─ç nie┼Ťmiertelny.
- Jeste┼Ť nie┼Ťmiertelny.
- Chc─Ö ┼╝eby m├│j ko┼ä by┼é nie┼Ťmiertelny.
- Tw├│j ko┼ä jest nie┼Ťmiertelny.
- Co by tu jeszcze... O chcę mieć genitalia jak mój koń.
- Masz genitalia jak twój koń.
Rycerz wraca na zamek a tam przy bramie stoi jego wierny giermek.
- ┼üo Panie gdzie ┼╝y┼Ť ty by┼é jo ┼╝ym sie o ciebie tak zajebi┼Ťcie martwio┼é.
- Nie gadaj głupot tylko weź topór i walnij mnie nim w głowe.
- Nie panie nie jo bym m├│g┼é cie zajebi┼Ťcie zabi─ç.
- Walnij mnie, bo jak ja cie waln─Ö.
Giermek wzi─ů┼é zamach i uderzy┼é.
- ┼üo panie jak ty ┼╝y┼Ť jest zajebi┼Ťcie nie┼Ťmiertelny.
- To nic, walnij mojego konia.
- ┼üo panie tw├│j ko┼ä te┼╝ jest zajebi┼Ťcie nie┼Ťmiertelny.
- To nic patrz na to.
Rycerz otwiera klap─Ö od zbroi i pokazuje zawarto┼Ť─ç.
Giermek na to:
- Ło panie, jaka Zaje****a cip*.

Stirlitz wszedł do kawiarni...

Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant.
- To Stirlitz. Zaraz b─Ödzie zadyma - powiedzia┼é jeden z siedz─ůcych przy stole.
Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
- Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
- Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzykn─ů┼é trzeci.
Zaczęła się zadyma.

W metro na końcowej stacji...

W metro na ko┼äcowej stacji konduktor znajduje w jednym z wagon├│w ┼Ťpi─ůcego pasa┼╝era, na pod┼éodze obok niego le┼╝y upuszczona ksi─ů┼╝ka.
Konduktor podni├│s┼é ksi─ů┼╝k─Ö - Lew Landau, "Teoria pola"...
- E, panie agronom, pobudka, stacja końcowa!

- Hej, mała, chodź do...

- Hej, mała, chodź do mnie, napijemy się koniaczku.
- Odwal się, mam chłopaka.
- Masz chłopaka? A ja apartament w centrum, dwa samochody i w ciul kaski! Czemu płaczesz?!
- Bo w┼éa┼Ťnie ch┼éopak mnie zostawi┼é...

Hipermarket, stoisko...

Hipermarket, stoisko z serem i w─Ödlinami.
Kolejka niemiłosiernie długa. Facet z przodu kolejki do sprzedawczyni:
- kochanieńka, poproszę kiełbasy... tej... i tej... i ooo, tej...
nie, nie tej, a ooo tej... w┼éa┼Ťnie!
Teraz sera... tego... tego... tego i ooo, tego... nie, nie tego, tak, tego... dobrze!
Ludzie z kolejki zdrowo wkurzeni, zaczynaj─ů szumie─ç:
- Panie, co Pan!!! Po┼Ťpiesz si─Ö Pan!!! Ile┼╝ mo┼╝na?!!
Facet powoli si─Ö odwraca i m├│wi:
- Pan... pan.. pan.. i ooo, pan ... nie, nie pan, đ░ pan... odpie**lcie si─Ö!!!

TY TU RZ─äDZISZ...

TY TU RZ─äDZISZ

Rozmawiamy o rosołku.
Ja - Misio, chowam rosołek do lodówki, będzie w tej puszce.
M - No co ty, rosół się chowa do słoika i szczelnie zamyka.
Ja - Tak? A dlaczego nie w puszce? W garnku te┼╝ mo┼╝na przecie┼╝, tak samo metalowy jak puszka.
M - W żadnym garnku i w żadnej puszce. W słoiku.
Chwila przerwy.
M - Ale to jest TWÓJ tron...