#it
emu
psy
syn

Najskrytsze marzenia...

Najskrytsze marzenia m─Ö┼╝czyzny:
1.Córka na okładce "COSMOPOLITAN"
2.Syn na ok┼éadce "Przegl─ůdu Sportowego"
3.Kochanka na okładce "PLAYBOYA"
4.Żona w programie "Ktokolwiek widział,ktokolwiek wie..."

Trzy kole┼╝anki z biura...

Trzy kole┼╝anki z biura przychodz─ů w odwiedziny do czwartej, le┼╝─ůcej w szpitalu.
- I co, dajecie sobie rad─Ö beze mnie? - pyta chora.
- Podzieli┼éy┼Ťmy Twoj─ů robot─Ö i jako┼Ť leci. Zosia robi na drutach, Jola parzy kaw─Ö, a ja zabawiam szefa

Młoda kobieta prowadzi...

M┼éoda kobieta prowadzi w├│zek z niemowlakiem. Spotyka dawno nie widzian─ů znajom─ů. Ta od razu zachwyca si─Ö dzidziusiem:
-Jaki ┼Ťliczny bobas, podobny do twojego m─Ö┼╝a jak dwie krople wody!
Na to kole┼╝anka:
-Hmm...ale to chora s─ůsiadka poprosi┼éa mnie, ┼╝ebym wysz┼éa z jej dzieckiem na spacer...

Poniedziałek, siódma...

Poniedzia┼éek, si├│dma rano. W tramwaju ┼Ťcisk. Nagle w┼Ťr├│d st┼éoczonych ludzi kto┼Ť wo┼éa:
- Czy jest tu lekarz?!
- Jestem! -krzyczy pasa┼╝er z daleka i przyciska si─Ö przez t┼éum. Gdy lekarz dochodzi do wo┼éaj─ůcego, ten pyta:
- Choroba gardła na 6 liter?

Rozmowa w wi─Özieniu:...

Rozmowa w wi─Özieniu:
- Za co siedzisz?
- Za nic.
- Jak to za nic?
- Byłem magazynierem dużego składu.
- I co?
- Przyjechali kontrolerzy i niczego nie znale┼║li.

M─Ö┼╝czy┼║ni ogl─ůdaj─ů taniec...

M─Ö┼╝czy┼║ni ogl─ůdaj─ů taniec ┼Ťlicznej tancerki. Pewien go┼Ť─ç w pierwszym rz─Ödzie szepce s┼éowa zachwytu, za┼Ť jego przyjaciel mruczy raz po raz:
- Pfuj! Pfuj!
- Jak to nie podoba ci się ta niebiańska istota?
- Bardzo nawet?
- Czemu wi─Öc m├│wisz: pfuj?
- Bo przez chwil─Ö pomy┼Ťla┼éem o w┼éasnej ┼╝onie!

W ksi─Ögarni klient pyta...

W ksi─Ögarni klient pyta sprzedawczyni─Ö:
- Czy jest ksi─ů┼╝ka "M─Ö┼╝czyzna, w┼éadca kobiet"?
- Fantastyka na drugim stoisku.

Le┼╝y na intensywnej terapii...

Le┼╝y na intensywnej terapii trzech go┼Ťci, dw├│ch po zawale, jeden po udarze. I zaczynaj─ů rozmow─Ö, jak trafili na OIOM. Zaczynaj─ů zawa┼éowcy:
- Pracuj─Ö w sklepie, od czasu do czasu jaki┼Ť towar na lewo zejdzie, a tu wpad┼éa policja podatkowa. To ja dup o pod┼éog─Ö...
Drugi opowiada:
- Jestem przesi─Öbiorc─ů. Towar si─Ö kr─Öci tu i tam, a tu wpada policja podatkowa. I te┼╝ pad┼éem.
Obracaj─ů si─Ö do ''udarowca'' a ten opowiada:
- Jestem grabarzem. No i ostatnio mamy pogrzeb, trumna czarna, lakierowana, za jakie┼Ť pi─Ö─ç-siedem ko┼éa baks├│w, w niej facet w gajerze za drugie tyle, palce w pier┼Ťcieniach, wszystkie z─Öby z┼éote.... No i nie mog─Ö spa─ç noc, drug─ů, trzeci─ů... Podj─ů┼éem decyzj─Ö. Id─Ö na cmentarz, wykopuj─Ö trumn─Ö, otwieram wieko, a ta swo┼éocz u┼Ťmiecha mi si─Ö w twarz wszystkimi swoimi 32 z┼éotymi z─Öbami i cedzi:
- POCHÓWEK KONTROLOWANY!

Doktor Frankenstein przybył...

Doktor Frankenstein przybył ze swoim potworem na kilkudniowe sympozjum naukowe chirurgów. Tego samego dnia założył się z kolegami, że stworzony przez niego potwór potrafi biegle mówić po angielsku.
Gdy doktor Frankenstein poprosi┼é potwora, ┼╝eby powiedzia┼é co┼Ť po angielsku, ten uparcie milcza┼é. Rozgoryczony doktor uregulowa┼é przegrany zak┼éad i opu┼Ťci┼é koleg├│w ┼╝egnany salwami ┼Ťmiechu. Na ulicy doktor krzyczy do potwora:
- Jak mog┼ée┼Ť mi to zrobi─ç? Dlaczego milcza┼ée┼Ť, durniu?
- Doktorku, ale┼Ť ty g┼éupi! Pomy┼Ťl tylko ile zarobimy forsy, gdy przyjdziemy tu jutro!