#it
emu
psy
syn

Wr├│ciwszy do swego gabinetu...

Wróciwszy do swego gabinetu Müller zauważył, jak Stirlitz
w podejrzany spos├│b kreci si─Ö w pobli┼╝u sejfu.
- Co tu robicie Stirlitz? - srogo zapytał.
- Czekam na tramwaj - odpowiedział Stirlitz.
- W porz─ůdku! - rzuci┼é M├╝ller wychodz─ůc.
Na korytarzu pomy┼Ťla┼é: Jaki┼╝ u diab┼éa mo┼╝e by─ç tramwaj w moim
gabinecie...
Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do gabinetu. Stirlitza nie było.
Pewnie ju┼╝ odjecha┼é - pomy┼Ťla┼é M├╝ller.

Pewne małżeństwo wskutek...

Pewne małżeństwo wskutek wypadku znalazło się na bezludnej wyspie.
Przebywali tam ju┼╝ kilka lat, a┼╝ pewnego dnia fale wyrzuci┼éy na brzeg m┼éodego m─Ö┼╝czyzn─Ö. Nowy rozbitek i ┼╝ona od razy wpadli sobie w oko, jednak nie by┼éo mowy o ┼╝adnym intymniejszym kontakcie, gdy┼╝ w pobli┼╝u zawsze by┼é m─ů┼╝ kobiety, dlatego te┼╝ musieli opracowa─ç sprytny plan. M─ů┼╝ ├│w, swoj─ů drog─ů, te┼╝ by┼é zadowolony z nowego towarzysza niedoli, w swej bystro┼Ťci obliczy┼é bowiem, ┼╝e zamiast dw├│ch 12-godzinnych zmian na wybudowanej przez rozbitk├│w wie┼╝y, mo┼╝na b─Ödzie ustanowi─ç trzy zmiany 8-godzinne. Do pierwszej zmiany zg┼éosi┼é si─Ö na ochotnika "nowy". Tymczasem ma┼é┼╝e┼ästwo wzi─Ö┼éo si─Ö do rozpalania ogniska. Najpierw zacz─Öli uk┼éada─ç kr─ůg z kamieni. W tym momencie z g├│ry dobieg┼é g┼éos: "Ej, bez seksu tam prosz─Ö!". Na to para z do┼éu: "Ale┼╝ my nic nie robimy!".
Po chwili para zacz─Ö┼éa uk┼éada─ç w kamiennym kr─Ögu kawa┼éki drewna. I znowu z g├│ry dobieg┼éo g┼éo┼Ťne: "Ej, bez seksu tam prosz─Ö!". A para znowu: "Ale┼╝ my nic nie robimy!".
P├│┼║niej ma┼é┼╝e┼ästwo zabra┼éo si─Ö do uk┼éadania na drewnie li┼Ťci palmowych. "Nowy" z g├│ry na to: "Ej, m├│wi┼éem BEZ SEKSU". A ma┼é┼╝e┼ästwo jeszcze raz: "Ale┼╝ my nic nie robimy".
Po o┼Ťmiu godzinach na wie┼╝─Ö uda┼é si─Ö m─ů┼╝. Ledwie doszed┼é na g├│r─Ö, spojrza┼é w d├│┼é i pomy┼Ťla┼é: "Kurcz─Ö, st─ůd faktycznie wygl─ůda, jakby si─Ö bzykali"...

wracaj─ů trzy plotkary...

wracaj─ů trzy plotkary od czwartej,jest do┼Ť─ç p├│┼║no i jedna z nich proponuje:
- mo┼╝e p├│jdziemy przez cmentarz,jest spokojnie i cicho, w tr├│jk─Ö b─Ödzie nam ra┼║niej i b─Ödziemy pr─Ödzej w domu,co?
Pozostałe,aczkolwiek bez większego przekonania zgodziły się.
Id─ů,id─ů przez cmentarz, s─ů ju┼╝ w po┼éowie drogi, gdy nagle pociemnia┼éo, rozp─Öta┼éa si─Ö burza, wichura i... wszystkie w wielkim strachu rozbieg┼éy si─Ö.
Nazajutrz spotykaj─ů si─Ö m─Ö┼╝owie tych trzech pa┼ä, wszyscy maj─ů markotne miny, w ko┼äcu pierwszy m├│wi:
- ta moja baba całkiem zgłupiała, wpadła wczoraj do mieszkania, zamknęła się w łazience i do rana nie wyszła.
Drugi na to: - a moja wpadła do domu, kiecka w strzępach, obłędny wzrok - jak zapytałem co się stało to dostałem w ryja o!
A trzeci na to: kochani to jeszcze nic w por├│wnaniu z moj─ů bab─ů: wpad┼éa do mieszkania zupe┼énie nago, mia┼éa oszala┼éy wzrok, zgubi┼éa peruk─Ö a najgorsze to to, ┼╝e z dupy wystawa┼éa jej szarfa z napisem "Nigdy Ci─Ö Nie Zapomnimy - Koledzy z Bytomia" !

- Panie doktorze, jeste┼Ťmy...

- Panie doktorze, jeste┼Ťmy ma┼é┼╝e┼ästwem ju┼╝ siedem lat, a dzieci jako┼Ť nie mamy!
- Prosz─Ö si─Ö rozebra─ç. Hmmm... Diagnozuj─Ö, ┼╝e wszystko OK. Prosz─Ö poprosi─ç m─Ö┼╝a.
- Ale to ja jestem m─Ö┼╝em...

Przychodzi facet do pani...

Przychodzi facet do pani doktor i m├│wi:
- Mog┼éaby pani mi co┼Ť da─ç... bo mam erekcje 24 godziny na dob─Ö.
- Mog─Ö panu da─ç spanie, jedzenie i tysi─ůc z┼éotych miesi─Öcznie.

Murzyn zatrudnił się...

Murzyn zatrudni┼é si─Ö u nas w kraju do obcinania ga┼é─Özi. Niechc─ůcy upi┼éowa┼é sobie palca u r─Öki. Poszed┼é do chirurga i poprosi┼é ┼╝eby mu przyszy─ç nowego. Chirurg powiedzia┼é, ┼╝e ma tylko bia┼ée palce, a ┼╝e murzynowi to by┼éo bez r├│┼╝nicy, wi─Öc si─Ö zgodzi┼é. Wraca do domu autobusem a tam lekko pijany kole┼Ť mu si─Ö tak przygl─ůda d┼éu┼╝sz─ů chwil─Ö, a┼╝ w ko┼äcu nie wytrzymuje i m├│wi:
- Widz─Ö ┼╝e kolega kominiarz od narzeczonej wraca....

Adam Małysz skoczył 125...

Adam Małysz skoczył 125 metrów. Czy Janne Ahonen go przeleci?

Na stacj─Ö PKP wpada zdyszany...

Na stacj─Ö PKP wpada zdyszany facet i pyta przechodnia:
- Panie jaki to poci─ůg?
- Żółty.
- Panie, ale dok─ůd?
- Do połowy.

Spotykaj─ů si─Ö dwaj rosyjscy...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

USA. W biurze FBI dzwoni...

USA. W biurze FBI dzwoni telefon.
- Dzie┼ä dobry, nazywam si─Ö John. Chcia┼ébym z┼éo┼╝y─ç donos na mojego s─ůsiada, Toma. W drewnie, kt├│re le┼╝y obok jego kominka, s─ů ukryte narkotyki.
Po godzinie agenci FBI przyjechali do Toma z nakazem rewizji. Przeszukali skrupulatnie ca┼ée mieszkanie, rozci─Öli na ma┼ée cz─Ö┼Ťci ka┼╝de polano drewna znajduj─ůce si─Ö obok kominka, jednak nie znale┼║li ani ┼Ťladu narkotyk├│w. Wieczorem do Toma telefonuje John.
- Cze┼Ť─ç, by┼éo u ciebie FBI?
- Było.
- Por─ůbali ci drewno na opa┼é?
- Tak.
- Dobra, jutro ty donosisz na mnie. Kto┼Ť musi skopa─ç ogr├│dek.