#it
emu
psy
syn

Niewidomemu w nocy zachciało...

Niewidomemu w nocy zachciało się pić.
Wchodzi do kuchni i macaj─ůc wszystkie kuchenne przedmioty chce znale┼║─ç kubek.
Nagle natyka si─Ö na tark─Ö, tak j─ů dok┼éadnie maca opuszkami palc├│w i zaczyna si─Ö g┼éo┼Ťno ┼Ťmia─ç i m├│wi:
- Takich głupot to już dawno nie czytałem

Kowalski zagaduje starego...

Kowalski zagaduje starego w─Ödkarza:
- I co, bior─ů?
- Bior─ů panie, bior─ů... Dzisiaj wszyscy bior─ů, tylko nikt nie chce si─Ö da─ç z┼éapa─ç...

Ojciec Krzysztof wpadł...

Ojciec Krzysztof wpadł do obskurnego baru i pyta kolesia po lewej:
- Chcesz i┼Ť─ç do nieba??
Kole┼Ť, a na imi─Ö mu by┼éo W┼éadys┼éaw, odpowiedzia┼é z pe┼énym przekonaniem:
- Jasne, ┼╝e tak, Ojcze Krzysztofie.
- Sta┼ä w takim razie plecami do ┼Ťciany.
Pastor pyta kolejnego osobnika, który skrzywdzony przez rodziców imieniem Ziemowit, odpowiedział na to pytanie:
- Oczywi┼Ťcie Ojcze, chc─Ö i┼Ť─ç do nieba!!
- Stań wiec obok kolegi, Ziemowicie.
Przyszła pora na wysokiego Mariana o błędnie kojarzonym z nim nazwiskiem Taboret. Ojciec pyta:
- Marianie Taborecie, czy chcesz i┼Ť─ç do nieba??
- Nie, jako┼Ť niespecjalnie - odpowiedzia┼é Marian
- Nie chcesz i┼Ť─ç do nieba?
- Nie.
- Nie chcesz po ┼Ťmierci i┼Ť─ç do nieba?
- A... po ┼Ťmierci... po ┼Ťmierci to tak, ja my┼Ťla┼éem, ┼╝e robicie grup─Ö, ┼╝eby wys┼éa─ç si─Ö tam teraz!!!!

Starzec i chłopiec podróżowali...

Starzec i ch┼éopiec podr├│┼╝owali na targ razem ze swoim wo┼éem, kt├│rego mieli sprzeda─ç. Ch┼éopiec jecha┼é na grzbiecie wo┼éu, a starzec szed┼é obok. Kiedy mijali innych, kto┼Ť zauwa┼╝y┼é, ┼╝e to wstyd, ┼╝e ch┼éopiec jedzie podczas, gdy stary cz┼éowiek musi i┼Ť─ç. Ch┼éopiec i starzec zgodnie uznali, ┼╝e krytykuj─ůcy ma racj─Ö i zamienili si─Ö miejscami.
Jednak w nied┼éugim czasie spotkali inn─ů osob─Ö, kt├│ra zwr├│ci┼éa uwag─Ö starcowi, ┼╝e nie ┼éadnie jest zmusza─ç ch┼éopca do wysi┼éku. Ch┼éopiec i starzec przyznali tej osobie racj─Ö i postanowili i┼Ť─ç pieszo.
Po drodze spotkali cz┼éowieka, kt├│ry wy┼Ťmia┼é ich. Powiedzia┼é, ┼╝e gdyby sam mia┼é wo┼éu to na pewno nie szed┼é by piechot─ů. Ch┼éopiec i starzec zgodnie uznali, ┼╝e to g┼éupie i┼Ť─ç kiedy ma si─Ö wo┼éu. Wi─Öc razem wskoczyli na jego grzbiet.
Jednak zaraz zjawi┼é si─Ö kto┼Ť, kto im powiedzia┼é, ┼╝e m─Öcz─ů biedne zwierz─Ö jad─ůc w dw├│jk─Ö na grzbiecie. Ch┼éopiec i starzec zawstydzili si─Ö swoich czyn├│w i postanowili dalej nie┼Ť─ç wo┼éu. I nie┼Ťli go tak, a┼╝ natrafili na mostek. A na mostku oboje stracili r├│wnowag─Ö i w├│┼é wpad┼é do wody.

Jaki z tego morał?
Je┼Ťli starasz si─Ö zadowoli─ç wszystkich to mo┼╝esz r├│wnie dobrze poca┼éowa─ç swoj─ů d*p─Ö wo┼éow─ů na po┼╝egnanie!

Teraz z dziadkiem kupili┼Ťmy...

Teraz z dziadkiem kupili┼Ťmy ÔÇ×M┼éodego TechnikaÔÇŁ i na podw├│rku pershinga stawiamy. M├│wi─Ö ci, jak pieprzn─Ö, to si─Ö mog─Ö tylko o jedno biurko pomyli─ç. Jak zd─ů┼╝─ů, to co┼Ť o tym napisz─ů.

...Druga kadencja PiS......

...Druga kadencja PiS...
Wycieczka uczniów szkoły podstawowej zwiedza Stolicę...
- Uwaga, dzieci, dochodzimy do ulicy Lecha Kaczy┼äskiego, kt├│ra przez wiele lat by┼éa nazywana Krakowskim Przedmie┼Ťciem - m├│wi pani nauczycielka.
- Jak to ? Przecie┼╝ przed chwil─ů byli┼Ťmy na ulicy Lecha Kaczy┼äskiego !
- Oj, Brajanku, znowu nie uwa┼╝a┼ée┼Ť. To nie by┼éa ulica, tylko aleja, i nie Lecha Kaczy┼äskiego, tylko Prezydenta Kaczy┼äskiego.
- Psze pani, a co to za budynek ?
- To Sanktuarium Lecha Kaczy┼äskiego Jedynego Prezydenta IV RP, dawniej by┼é to Pa┼éac Prezydencki. Chcia┼éabym wam zwr├│ci─ç uwag─Ö na rosn─ůcy u bramy las... Las krzy┼╝y... Wiecie sk─ůd si─Ö wzi─Ö┼éy ?
- Kogo┼Ť tu ukrzy┼╝owali ?
- Nie, Denisku. No jak to ? Nie wiecie ?
- Nie wiemy, psze pani.
- No przecież macie w tygodniu po 5 lekcji z historii życia Lecha Kaczyńskiego.
- No tak, ale w podstaw├│wce przerabia si─Ö tylko m┼éodzie┼äcze lata Kaczy┼äskiego, ostatnio mieli┼Ťmy lekcje o Pierwszej Komunii pana prezydenta.
- Jak to młodzieńcze lata ? A reszta ?
- Resztę żywota Lecha Kaczyńskiego przerabia się dopiero w gimnazjum i liceum, psze pani.
- Aaaa, chyba, ┼╝e tak... No wi─Öc s┼éuchajcie, drogie dzieci... Ten wielki krzy┼╝ postawiono tu po ┼Ťmierci pana prezydenta, aby odda─ç cze┼Ť─ç jego pami─Öci i przez d┼éugie lata toczono walki, aby m├│g┼é tu pozosta─ç. Na szcz─Ö┼Ťcie teraz mo┼╝e tu sta─ç i nikt go nie zabierze.
- Psze pani, a mo┼╝na sobie przy nim zrobi─ç zdj─Öcie ?
- Mo┼╝na And┼╝eliko, ale uwa┼╝aj, aby go nie dotkn─ů─ç, bo jest na nim metalowa siatka pod wysokim napi─Öciem. To takie zabezpieczenie, gdyby kto┼Ť pr├│bowa┼é zabra─ç st─ůd ten krzy┼╝.
- A te mniejsze krzy┼╝e to sk─ůd ?
- Te mniejsze postawiono, aby uczci─ç pami─Ö─ç tych, kt├│rzy bronili tego du┼╝ego krzy┼╝a.
- Psze pani, a wejdziemy do ┼Ťrodka pa┼éacu ?
- Niestety, nie mo┼╝emy, bo w┼éa┼Ťnie jest w nim remont. W┼éoscy malarze maluj─ů olbrzymi fresk na suficie.
- Psze pani, a co to jest fresk ?
- Takie malowid┼éo na suficie. Widzieli┼Ťcie przecie┼╝ fresk w Kaplicy Syksty┼äskiej...
- Ja nie widziałam.
- Jak to, D┼╝esiko ? Nie by┼éa┼Ť z nami rok temu na wycieczce ┼Üladami Wielkiego M─Ö┼╝a Stanu ?
- Nie, bo byłam wtedy chora.
- A, psze pani, a co b─Ödzie na tym fresku namalowane?
- Arcydzie┼éo, moje drogie dzieci. B─Ödzie na nim przedstawione jak B├│g przekazuje Lechowi Kaczy┼äskiemu ber┼éo i koron─Ö, aby zaprowadzi┼é porz─ůdek na Ziemi.
- Oj, to szkoda, ┼╝e nie mo┼╝na wej┼Ť─ç do ┼Ťrodka i zobaczy─ç.
- M├│wi si─Ö trudno, ale mo┼╝emy obejrze─ç pa┼éac, to znaczy sanktuarium z zewn─ůtrz, te┼╝ jest co ogl─ůda─ç.
- Ooo, a co to s─ů za tablice ?
- To 14 stacji przedstawiaj─ůcych m─Ök─Ö Lecha Kaczy┼äskiego, jak─ů przeszed┼é w czasie swojego ┼╝ycia.
- Stacja 7 - Lech Kaczyński kłóci się z Donaldem Tuskiem o krzesło w Brukseli po raz drugi... fajne!
- A patrzcie tu: Lech Kaczyński przez Niemców kartoflem nazwany !
- No ju┼╝ starczy, musimy i┼Ť─ç dalej... mamy jeszcze tyle do zobaczenia w Warszawie.
- O kurcze! Patrzcie to ! Co to za wielkie bryły, psze pani?
- Oj, Patryczku, przecie┼╝ wida─ç, ┼╝e to buty.
- A po co kto┼Ť postawi┼é taki wielki pomnik butom ?
- To nie jest pomnik but├│w, tylko pierwszy element budowanego pomnika Lecha Kaczy┼äskiego. Na razie zrobili mu tylko buty, ale ca┼éy czas buduj─ů reszt─Ö postaci.
- Ale psze pani, ten pomnik będzie tak wielki, że jego głowy w ogóle nie będzie widać z ziemi !
- No, w Warszawie na pewno nie da si─Ö zobaczy─ç twarzy pana prezydenta, ale za to z Moskwy jego srogie spojrzenie b─Ödzie widoczne doskonale

Pewien go┼Ť─ç mia┼é dziewczyn─Ö,...

Pewien go┼Ť─ç mia┼é dziewczyn─Ö, kt├│ra mia┼éa na imi─Ö Wendy. ┼╗eby jej by┼éo mi┼éo, to wytatulowa┼é sobie jej imi─Ö na penisie. Gdy by┼é on w stanie spoczynku, to by┼éo wida─ç tylko WY, a jak w stanie wzwodu, to ca┼ée imi─Ö. Pewnego razu ten go┼Ť─ç pojecha┼é na wakacje na Jamajk─Ö i gdy spacerowa┼é po pla┼╝y, zachcia┼éo mu si─Ö sika─ç i poszed┼é do toi toia, kt├│ry sta┼é na pla┼╝y. W jego kabinie by┼éa dziura i m├│g┼é sobie popatrze─ç do s─ůsiedniej, w kt├│rej sta┼é Murzyn. Co dziwne, mia┼é on wytatu┼éowane na cz┼éonku WY. Facet si─Ö zaciekawi┼é i pyta si─Ö kolegi :
- Przepraszam, czy pańska dziewczyna też ma na imię Wendy?
- Nie, nie ma. Ja mam wytatułowane na członku WELCOME TO JAMAJCA! HAVE A NICE DAY!

Niech─Ötniem dzisiaj zasn─ů┼é, ...

Niech─Ötniem dzisiaj zasn─ů┼é,
Bom zasn─ů┼é z ┼╝ona w┼éasn─ů.
I niech─Ötnie si─Ö budz─Ö,
Bo mi si─Ö ┼Ťni┼éy cudze.
(Jan Sztaudynger)