emu
psy
syn

Ostatnio byłam na weselu....

Ostatnio by┼éam na weselu. Nareszcie nadszed┼é moment, w kt├│rym Panna M┼éoda rzuca bukiet. R├│wnie┼╝ ustawi┼éam si─Ö za dziewczyn─ů. Oczywi┼Ťcie by┼éa te┼╝ konkurencja. Wszyscy zacz─Öli chodzi─ç w k├│┼éko, Panna rzuci┼éa bukiet, kt├│ry z┼éapa┼éam ja. Po kilku sekundach podbieg┼éa do mnie ciotka, spoliczkowa┼éa mnie, przechwyci┼éa bukiet, po czym zwyci─Ösko go unios┼éa ┼Ťmiej─ůc si─Ö... YAFUD

NIECIERPLIWY...

NIECIERPLIWY

Pracuj─Ö na Infolinii pewnego Banku. Oczywi┼Ťcie jak w ka┼╝dej pracy z lud┼║mi mo┼╝na by tomik ┼Ťmiesznych autentycznych opowiada┼ä napisa─ç. Ale jeden klient bardzo utkwi┼é mi w pami─Öci. A raczej dodzwoni┼é si─Ö do mojego kolegi na zmianie. K - Kolega X - Klient
[K] - (po ca┼éej procedurze aktywacji karty) - Kod Pin zostanie do Pana wygenerowany w ci─ůgu kilku dni roboczych.
[X] - Dobrze, jako┼Ť prze┼╝yj─Ö
[K] - (Lekka Konsternacja...) - Rozumiem
[X] - To ja lec─Ö do bramy na tego listonosza czeka─ç.
[K] - (...) Ale proszę Pana tak jak mówiłem zajmie to kilka dni nim zostanie do pana dostarczony kod pin...
[X] - Nic nie szkodzi, wezm─Ö kanapki.

TU ORGANA WŁADZY SĄ!...

TU ORGANA WŁADZY SĄ!

Um├│wi┼éem si─Ö dzisiaj w do┼Ť─ç wa┼╝nej sprawie z klientem, kt├│ry ma swoje biuro na Starym Mie┼Ťcie. Do spotkania zosta┼éo 10 minut, wi─Öc nie kombinuj─ůc zbytnio z szukaniem miejsca, w kt├│rym m├│g┼ébym w miar─Ö przepisowo zaparkowa─ç samoch├│d, podjecha┼éem na parking z gatunku "p┼éatny niestrze┼╝ony". Zatrzyma┼éem si─Ö obok go┼Ťcia sprzedaj─ůcego bilety, odpi─ů┼éem pas i wyj─ů┼éem z kieszeni portfel. W tym momencie pojawi┼éo si─Ö, jak spod ziemi, dw├│ch policjant├│w w ┼╝├│┼éciutkich kamizeleczkach. Jeden strzeli┼é salut w dach, przedstawi┼é si─Ö i zapyta┼é:
- Dlaczego panie kierowco, jeździ pan bez zapiętego pasa bezpieczeństwa?
Ogłupiałem.
- Rozpi─ů┼éem pas, ┼╝eby si─Ö dosta─ç do portfela i zap┼éaci─ç za wjazd na parking - m├│wi─Ö - Pan parkingowy ┼Ťwiadkiem.
Parkingowy potwierdzi┼é ale policjant dr─ů┼╝y┼é dalej:
- A mnie się wydaje, że jednak pan jechał bez pasa.
- Dobrze pan oficer m├│wi. - odpowiadam - W┼éa┼Ťnie si─Ö panu wydaje.
I tu jaki┼Ť diabe┼é podpu┼Ťci┼é mnie, ┼╝eby zmieni─ç taktyk─Ö i potraktowa─ç go lekkim ┼╝artem :
- Panie oficerze, od czasu jak p├│┼é roku temu pizgn─ů┼éem po pijanemu staruszk─Ö na przej┼Ťciu dla pieszych i wylecia┼éem przez przedni─ů szyb─Ö, mam w zwyczaju zawsze, jak jestem na bani, zapina─ç pasy.
Naiwnie my┼Ťla┼éem, ┼╝e si─Ö u┼Ťmiechnie i zako┼äczy ca┼é─ů spraw─Ö, ale nie:
- Prosz─Ö stan─ů─ç tam i wysi─ů┼Ť─ç z samochodu.
Stan─ů┼éem, wysiad┼éem, klient podszed┼é do mnie i zacz─ů┼é mnie obw─ůchiwa─ç.
- Niech si─Ö pan tak nie zbli┼╝a, bo ja mam otwart─ů gru┼║lic─Ö - powiedzia┼éem.
- Dokumenty pojazdu, prawo jazdy, dowód osobisty, OC - zrewanżował się.
Da┼éem. Si─Ögn─ů┼é po kr├│tkofal├│wk─Ö, czy jakie┼Ť inne cholerstwo, odszed┼é troch─Ö na bok i zacz─ů┼é czyta─ç moje dane do urz─ůdzenia (drugi sta┼é obok mnie ze wzrokiem prosz─ůcym abym zacz─ů┼é ucieka─ç). Po paru minutach wr├│ci┼é i sprawdzi┼é czy dzia┼éaj─ů mi wszystkie ┼Ťwiat┼éa, czy mam tr├│jk─ůt, ga┼Ťnic─Ö, a nawet apteczk─Ö. Powiedzia┼é na koniec, ┼╝e powinienem czasami my─ç auto, zasalutowa┼é i poszli sobie obaj w swoj─ů stron─Ö.
Spóźniłem się na spotkanie ok 20 minut.
Teraz ju┼╝ wiem, ┼╝e ┼╝artowa─ç to mo┼╝na z lud┼║mi, kt├│rzy maj─ů poczucie humoru.

PRZED U┼╗YCIEM PRZECZYTAJ...

PRZED U┼╗YCIEM PRZECZYTAJ ULOTK─ś

Pachol─Öciem b─Öd─ůc mia┼éem dziwne schorzenie. Nie wiedzie─ç czemu, ropia┼éy mi oczy. Nie bola┼éo, troch─Ö przeszkadza┼éo, ale wygl─ůda┼éo fatalnie. Mama moja wyczerpawszy wszystkie inne sposoby postanowi┼éa zabra─ç mnie do lekarza-homeopaty. Pani dokt├│r przepisywa┼éa co raz to nowe tabletki po kt├│rych to by┼éo troch─Ö lepiej, albo i nie. Jednym s┼éowem by┼éem kr├│likiem do┼Ťwiadczalnym.
Za kt├│rym┼Ť razem przepisa┼éa mi krople. Przybywszy kilka tygodni p├│┼║niej na konsultacje, paskudztwo z oczu znik┼éo. Pani dokt├│r zapyta┼éa jak kuracja, wi─Öc skwapliwie odpowiedzia┼éem, ┼╝e jak wida─ç nie┼║le, tylko troch─Ö oczy szczypa┼éy. Wielkie to zdziwienie w pani wywo┼éa┼éo, dopytywa┼éa wi─Öc kiedy bola┼éo, jak d┼éugo i czy smak mi nie przeszkadza┼é.
W tym momencie jednog┼éo┼Ťnie z mam─ů zapytali┼Ťmy:

- To tego nie trzeba było wkrapiać do oczu?!

ROZKWIT...

ROZKWIT

Znajoma mojej mamy w czasie ferii miała u siebie wnuka - lat około 4. Zabrała dzieciaka na spacer do Łazienek. Tam mały po raz pierwszy w życiu zobaczył pawia i zdziwiony mówi do babci:
- Patrz babciu, kura zakwitła.

Na długi weekend wyjechałam...

Na d┼éugi weekend wyjecha┼éam do rodzic├│w ch┼éopaka. Stresowa┼éam si─Ö, bo wiedzia┼éam z jego opowiada┼ä jacy s─ů surowi, a zale┼╝a┼éo mi na tym, ┼╝eby zrobi─ç dobre wra┼╝enie. Oczywi┼Ťcie na wst─Öpie narobi┼éam mn├│stwo gaf, wi─Öc ┼╝eby zaplusowa─ç zaproponowa┼éam, ┼╝e nast─Öpnego dnia zrobi─Ö obiad. Ch┼éopak wraz z rodzin─ů wyszed┼é na kaw─Ö do s─ůsiad├│w zostawiaj─ůc mi ca┼éy dom do dyspozycji. Postawi┼éam wi─Öc patelni─Ö z dusz─ůcymi si─Ö warzywami na wolnym ogniu i posz┼éam wzi─ů─ç prysznic. Wkr├│tce poczu┼éam sw─ůd spalenizny, wi─Öc za┼éo┼╝y┼éam pierwsze co by┼éo pod r─Ök─ů i pobieg┼éam ratowa─ç warzywka. Niestety ┼Ťci─ůgaj─ůc spalon─ů patelni─Ö z ognia elegancki szlafrok mojej przysz┼éej-niedosz┼éej te┼Ťciowej zaj─ů┼é si─Ö ogniem. Zgadnijcie, kto wszed┼é do domu akurat kiedy naga sta┼éam na ┼Ťrodku kuchni staraj─ůc si─Ö uratowa─ç reszt─Ö szlafroka i nie upu┼Ťci─ç doszcz─Ötnie spalonej patelni? YAFUD

DU┼╗E POTRZEBY...

DU┼╗E POTRZEBY

Przed chwil─ů chcia┼éam kupi─ç s┼éodzik przy kasie. Wskazuj─Ö na pude┼éeczko, kt├│re ledwo wystawa┼éo zza innych produkt├│w, ale wyda┼éo mi si─Ö znajome.
- Ile to sztuk? - pytam ekspedienta.
- Pi─Ö─ç.
- Jak to tylko pi─Ö─ç? Ja chcia┼éam pi─Ö─çset albo i tysi─ůc...
Spojrzał na mnie z niejakim zainteresowaniem...
Oczywi┼Ťcie okaza┼éo si─Ö, ┼╝e to prezerwatywy...

Jestem mistrzyni─ů gaf...

Jestem mistrzyni─ů gaf s┼éownych, a ta historia jest najlepszym tego przyk┼éadem. Zaraz po rozstaniu z ch┼éopakiem um├│wi┼éam si─Ö z koleg─ů na spotkanie, aby mu si─Ö wyp┼éaka─ç i wy┼╝ali─ç. On jednak odebra┼é to za randk─Ö i kilka razy pr├│bowa┼é mnie poca┼éowa─ç. Po kolejnej nieudanej pr├│bie chcia┼éam rzuci─ç b┼éyskotliwym tekstem "nie te usta b─Ödziesz ca┼éowa┼é", jednak zamiast tego powiedzia┼éam "nie te wargi b─Ödziesz ca┼éowa┼é". Ch┼éopak zd─Öbia┼é, a ja (gdy dotar┼éo do mnie co powiedzia┼éam) my┼Ťla┼éam ┼╝e spal─Ö si─Ö ze wstydu. Teraz jeste┼Ťmy zar─Öczeni i cho─ç min─Ö┼éo sze┼Ť─ç lat od tamtego spotkania, to do tej pory m├│j kochany wspomina moj─ů "pomy┼ék─Ö" z u┼Ťmiechem na twarzy. YAFUD

Impreza w knajpie ze...

Impreza w knajpie ze znajomymi. Lekko podpity zaczynam wodzi─ç r─Ök─ů po kolanie siedz─ůcej obok dziewczyny z kt├│r─ů przyjecha┼éem. SMS. Od kumpeli z naprzeciwka: "To moja noga. Jej jest troch─Ö bardziej w lewo" YAFUD

Znalazłem za biurkiem...

Znalaz┼éem za biurkiem los-zdrapk─Ö, kt├│ry nie by┼é jeszcze sprawdzony. Po zdrapaniu farby z wielk─ů rado┼Ťci─ů odkry┼éem, ┼╝e wygra┼éem 2500$. Dzisiaj dowiedzia┼éem si─Ö, ┼╝e komisja nie wyp┼éaci mi nagrody bo ta konkretna gra losowa zosta┼éa wycofana ponad 2 lata temu. YAFUD