psy
fut
lek
emu
#it
syn
hit

Pani hrabina by艂a niezadowolon...

Pani hrabina by艂a niezadowolona z tego, jak jej pokoj贸wka, Elena, sprz膮ta. Znalaz艂szy warstw臋 kurzu na stole w pokoju jadalnym, zaczyna jej z艂orzeczy膰. Elena na to:
- Jestem lepsz膮 kuchark膮, ni偶 pani. Sprz膮tam dom lepiej, ni偶 pani.
- Kto tak powiedzia艂?
- Pan hrabia. I jestem lepsza w 艂贸偶ku, ni偶 pani.
Hrabina u艣miechn臋艂a si臋 szyderczo i powiedzia艂a:
- Co, i m贸j m膮偶 ci tak powiedzia艂?
- Nie, ogrodnik!

Kolega do kolegi:...

Kolega do kolegi:
- Wiesz co masz w g艂owie?
- Nie.
- M贸zgojada, a wiesz co on robi?
- Nie wiem.
- Zdycha z g艂odu!

Pewien farmer oprowadza艂...

Pewien farmer oprowadza艂 po swoim gospodarstwie potencjalnego nabywc臋. Doszli do pasieki.
- Czemu ta pasieka stoi tak blisko drogi? Przecie偶 pszczo艂y mog膮 u偶膮dli膰 przechodni贸w! - narzeka kupiec.
- Te ule stoj膮 tu od 10 lat i nigdy nic takiego si臋 nie zdarzy艂o! - odpowiada farmer.
Po kr贸tkiej dyskusji postanowili si臋 za艂o偶y膰 - zainteresowany rozbierze si臋 do naga i zostanie przywi膮zany do rosn膮cego w pobli偶u pasieki drzewa na ca艂y dzie艅. Je偶eli do wieczora u偶膮dli go pszczo艂a, dostanie farm臋 za darmo, w przeciwnym razie zap艂aci podw贸jn膮 cen臋. Wieczorem farmer idzie odwi膮za膰 kupca i z daleka widzi, 偶e facet jest blady i s艂ania si臋 na nogach.
- Cholera, przegra艂em chyba zak艂ad - klnie pod nosem farmer, biegn膮c do niego.
- Co si臋 sta艂o, gdzie ugryz艂a? - pyta, rozcinaj膮c wi臋zy.
- Nigdzie nie ugryz艂a, to nie to - szepcze cicho potencjalny nabywca - ale czy to cholerne ciele nie ma matki?

Pr贸ba generalna orkiestry...

Pr贸ba generalna orkiestry symfonicznej. Wchodzi dyrygent:
- Kole偶anki i koledzy, zaczynamy od cz臋艣ci drugiej, opus pierwszy.... A gdzie pierwszy skrzypek?
- Jakby tu powiedzie膰, poszed艂 do toalety, pewnie si臋 onanizuje...
- Dobrze, id藕cie po niego, niech tu natychmiast wraca!
- Pan tu jest dyrektorem, niech Pan idzie po niego...
Dyrygent idzie do toalety. Rzeczywi艣cie - pierwszy skrzypek stoi w k膮cie i si臋 onanizuje.
Dyrygent:
- I to ma by膰 pierwszy skrzypek? D艂o艅 swobodna, 艂okie膰 wy偶ej...

Kobieta na 艂o偶u 艣mierci...

Kobieta na 艂o偶u 艣mierci dyktuje ostatni膮 wol臋:
- Prosz臋, aby moje zw艂oki poddano kremacji, a prochy rozsypano na parkingu restauracji McDonald's.
- Dlaczego?! - Dziwi si臋 notariusz.
- Chc臋 mie膰 pewno艣膰, 偶e co niedziela dzieci z wnukami b臋d膮 odwiedza膰 miejsce mego spoczynku.

Do pokoju hrabiego wchodzi...

Do pokoju hrabiego wchodzi lokaj i m贸wi:
- Panie hrabio, znowu przyszed艂 ten 偶ebrak kt贸ry twierdzi, 偶e jest pana bliskim krewnym i 偶e mo偶e tego dowie艣膰.
- To chyba jaki艣 idiota?!
- Ja te偶 tak pomy艣la艂em, ale to jeszcze nie dow贸d...

Do tir贸wki podje偶d偶a auto....

Do tir贸wki podje偶d偶a auto.
Przez okno wychyla si臋 robotnik w pilotce na g艂owie,
kufajce i gumo filcach oraz z jabolem za pasem.
- Co zrobisz za 150?
- pyta tir贸wk臋.
- Wszystko
- rezolutnie odpowiada profesjonalistka.
- To wsiadaj, b臋dziemy murowa膰!

G贸wno, nie wszyscy mog膮...

G贸wno, nie wszyscy mog膮 mie膰 r贸wno. Na ka偶dego to wypadnie, co ukradnie. A wi臋c mamy przepis 艣wie偶y, ile komu si臋 nale偶y:
- Premier: mercedes, whisky i artystki.
- Minister:ford, koniaki i kociaki.
- Dyrektorzy: opel, starka i sekretarka.
- Kierownicy: fiat, wyborowa i kole偶anka biurowa.
- Pracownicy umys艂owi: autobus, czysta czerwona i w艂asna 偶ona.
- Pracownicy wykwalifikowani: motocykl, dwa piwa i byle dziwa.
- Pracownicy niewykwalifikowani: tramwaj, zupa i byle dupa.
- Robotnicy: 艂opata, taczki i dupa sprz膮taczki.
- Rolnicy: bimber, kilka uli i dupa krasuli.
- Bezrobotni: modlitwa, 艂膮czka i w艂asna r膮czka.
- Wi臋藕niowie: okno, krata i dupa kamrata.
- Emeryci: telewizor, herbatka oraz "Jacek i Agatka".

Wchodzi staruszka do...

Wchodzi staruszka do autobusu, rozgl膮da si臋 i pyta:
- Czy s膮 tu jacy艣 d偶entelmeni?
- D偶entelmeni s膮, ale wolnych miejsc nie ma.

Pewnego razu, podczas...

Pewnego razu, podczas rozmowy , jeden z kumpli chwali si臋 drugiemu:
-Ty, Andrzej, a ty wiesz, 偶e ja znam prezydenta naszego miasta?
-Tsaa, ciekawe sk膮d ty go Zenek niby znasz?
-No to patrz!
Poszli pod dom prezydenta miasta, a ten po zobaczeniu Zenka od razu ich wpu艣ci艂 i ugo艣ci艂.
-No dobra, zwracam honor...
-Ha, Andrzej, to jeszcze nic, ja znam prezydenta naszego kraju!!!
-Bez przesady, w to ci ju偶 nie uwierz臋...
Pojechali pod kancelari臋 prezydenta, a tam powt贸rzy艂a si臋 sytuacja sprzed chwili.
-No no, Zenek, ty to jednak masz znajomo艣ci!
Jaki艣 czas p贸藕niej obydwoje wybrali si臋 na wycieczk臋 do Watykanu, a tam Zenek znowu si臋 chwali:
-Andrzej, a wiesz, 偶e ja znam jeszcze papie偶a?
-No na pewno, tamtych dw贸ch mo偶e i pozna艂e艣 kiedy艣, ale papie偶a?
-To poczekaj chwil臋.
Chwil臋 p贸藕niej Zenek pojawi艂 si臋 w oknie razem z papie偶em. Porozmawiali sobie i Zenek wr贸ci艂 do miejsca, gdzie zostawi艂 swojego koleg臋, a ten le偶y na ziemi. Przyjecha艂o pogotowie i zabra艂o Andrzeja do szpitala. W szpitalu Zenek rozmawia z Andrzejem:
-Co, zdziwi艂e艣 si臋, 偶e go znam?
-Owszem, ale nie wytrzyma艂em, gdy podszed艂 do mnie jaki艣 murzyn i zapyta艂: "Co to za typ w bia艂ym kitlu, co z Zenkiem rozmawia?"!