#it
emu
psy
syn

Pewien ┼╝onaty facet,...

Pewien ┼╝onaty facet, przez kilka lat mia┼é kochank─Ö, W┼éoszk─Ö. Pewnej nocy o┼Ťwiadczy┼éa mu, ┼╝e jest w ci─ů┼╝y.
On, nie chc─ůc zrujnowa─ç swojej reputacji i ma┼é┼╝e┼ästwa, da┼é jej spor─ů sum─Ö pieni─Ödzy, aby wyjecha┼éa do W┼éoch i tam urodzi┼éa dziecko, aby unikn─ů─ç skandalu. Zaproponowa┼é r├│wnie┼╝ p┼éacenie aliment├│w do 18 roku ┼╝ycia na dziecko.
Ona się zgodziła, ale spytała:
- Jak mam przes┼éa─ç ci wiadomo┼Ť─ç, kiedy dziecko si─Ö urodzi?
- Aby utrzyma─ç wszystko w sekrecie, wy┼Ťlij mi poczt├│wk─Ö na m├│j adres domowy, z jednym tylko s┼éowem: "spaghetti", wtenczas zaczn─Ö s┼éa─ç Ci alimenty na utrzymanie dziecka.
I wyjechała.
Po oko┼éo 9 miesi─ůcach facet wieczorem wraca do domu z pracy, a tu ┼╝ona m├│wi:
- Dosta┼ée┼Ť jak─ů┼Ť bardzo dziwn─ů kartk─Ö pocztow─ů, nic nie rozumiem co to za kartka.
Ma┼╝ na to:
- Daj mi t─Ö kartk─Ö, zobacz─Ö co to?
┼╗ona da┼éa m─Ö┼╝owi kartk─Ö bacznie go obserwuj─ůc. M─ů┼╝ zacz─ů┼é czyta─ç poczt├│wk─Ö, zblad┼é jak ┼Ťciana i... zemdla┼é.
Na kartce było napisane:
"Spaghetti, spaghetti, spaghetti, spaghetti, spaghetti. Trzy porcje z kulkami mi─Ösnymi, dwie bez. Wy┼Ťlij wi─Öcej sosu!"

Mamy prawo do szcz─Ö┼Ťcia,...

Mamy prawo do szcz─Ö┼Ťcia, ale nie mamy szcz─Ö┼Ťcia do prawa.

Kole┼╝anka m├│wi do kole┼╝anki:...

Kole┼╝anka m├│wi do kole┼╝anki:
- Wiesz, m├│j m─ů┼╝ nie dopija, nie dojada, nie dopala...
A druga na to:
- No, to ju┼╝ wiem dlaczego nie macie dzieci.

Do McDonalda wchodzi...

Do McDonalda wchodzi małżeństwo staruszków (ok. 90 lat).
Babcia siada przy stoliku, a dziadek idzie zam├│wi─ç zestaw (pepsi, hamburger i frytki).
Dziadek siada przy stoliku, bierze dwa kubeczki i patrz─ůc nalewa do nich r├│wniutko po po┼éowie, nast─Öpnie bierze frytki i robi dwie r├│wniutkie porcje, nast─Öpnie wyjmuje no┼╝yk i kroi r├│wniutko hamburgera na p├│┼é.
Ca┼é─ů t─ů sytuacj─Ö obserwuje student, ┼╝al mu si─Ö ich zrobi┼éo podchodzi i m├│wi:
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale może kupić państwu drugi taki zestaw?
Babcia:
- Bardzo pan uprzejmy, ale dzi─Ökujemy, jeste┼Ťmy ma┼é┼╝e┼ästwem od 70 lat i my si─Ö tak wszystkim po r├│wno dzielimy.
Student odchodzi, ale zauważa, że babcia siedzi cichuteńko, a dziadek się zajada.
Podchodzi znowu i pyta:
- Dlaczego pani nie je?
- Czekam na z─Öby.

Starsze malzenstwo leci...

Starsze malzenstwo leci samolotem. W pewnym momencie zona blednie:
-Zapomnialam wylaczyc gaz pod zupa na kuchenca! Nasz dom sie spali!
- Nie martw siel; nasz dom na pewno sie nie spali - uspkoaja ja maz - Ja zapomnialem zakrecic wode w wannie.

John O'Riley był członkiem...

John O'Riley był członkiem Irlandzkiego Klubu Mistrzów Toastów i pewnego wieczoru podczas lokalnego konkursu na najlepszy toast wygrał zawody. Jego toast, który został uznany za najlepszy:
"Wypijmy za najlepsze lata mojego ┼╝ycia sp─Ödzone mi─Ödzy nogami mojej ┼╝ony!!!"
Kiedy John wr├│ci┼é do domu ┼╝ona spyta┼éa jak by┼éo na spotkaniu klubu oczywi┼Ťcie pochwali┼é si─Ö, ┼╝e wygra┼é konkurs na najlepszy toast. ┼╗ona oczywi┼Ťcie spyta┼éa jak brzmia┼é ten toast.
- "Wypijmy za najlepsze lata mojego ┼╝ycia sp─Ödzone w ko┼Ťciele z moj─ů ┼╝on─ů!!!"
- To mi┼ée John, ┼╝e wspomnia┼ée┼Ť o mnie w swoim toa┼Ťcie...
Następnego ranka pani O'Riley wybrała się na zakupy i spotkała znajomego policjanta, który też był na konkursie toastów.
- Witam, pani O'Riley. Toast pani męża był niesamowity, musiał wygrać...
- Faktycznie - rzek┼éa pani O'Riley - ale ┼╝eby by─ç ca┼ékiem szczer─ů, by┼é tam tylko dwa razy, za pierwszym razem zasn─ů┼é, a drugi raz musia┼éam go tam wci─ůgn─ů─ç za uszy...

M─ů┼╝ wr├│ci┼é z pracy i...

M─ů┼╝ wr├│ci┼é z pracy i zobaczy┼é, jak tr├│jka jego dzieci siedzia┼éa przed domem, ci─ůgle ubrana w pi┼╝amy i bawi┼éa si─Ö w b┼éocie w┼Ťr├│d pustych pude┼éek po chi┼äszczy┼║nie, porozrzucanych po ca┼éym ogr├│dku. Drzwi do auta ┼╝ony by┼éy otwarte, podobnie jak drzwi wej┼Ťciowe do domu i nie by┼éo najmniejszego ┼Ťladu po psie. M─Ö┼╝czyzna wszed┼é do domu i zobaczy┼é jeszcze wi─Ökszy ba┼éagan. Lampa le┼╝a┼éa przewr├│cona, a chodnik by┼é zawini─Öty pod sam─ů ┼Ťcian─Ö.
Na ┼Ťrodku pokoju g┼éo┼Ťno gra┼é telewizor na kanale z kresk├│wkami, a jadalnia by┼éa zarzucona zabawkami i r├│┼╝nymi cz─Ö┼Ťciami garderoby. W kuchni nie by┼éo lepiej: w zlewie sta┼éa g├│ra naczy┼ä, resztki ┼Ťniadania by┼éy porozrzucane po stole, lod├│wka sta┼éa szeroko otwarta, psie jedzenie by┼éo wyrzucone na pod┼éog─Ö, st┼éuczona szklanka le┼╝a┼éa pod sto┼éem, a przy tylnych drzwiach by┼éa usypana kupka z piasku.
M─Ö┼╝czyzna szybko wbieg┼é na schody, depcz─ůc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zwa┼╝a┼é na to, tylko szuka┼é swojej ┼╝ony. Zaniepokoi┼é si─Ö, ┼╝e mo┼╝e jest chora, albo ┼╝e sta┼éo si─Ö co┼Ť powa┼╝nego. Zobaczy┼é, ┼╝e spod drzwi do ┼éazienki wyp┼éywa woda. Zajrza┼é do ┼Ťrodka i zobaczy┼é mokre r─Öczniki na pod┼éodze, rozlane myd┼éo i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego le┼╝a┼éy porozwijane mi─Ödzy tym wszystkim, a lustro i ┼Ťciany by┼éy wymalowane past─ů do z─Öb├│w.
Przyspieszy┼é kroku i wszed┼é do sypialni, gdzie znalaz┼é swoj─ů ┼╝on─Ö, le┼╝─ůc─ů na ┼é├│┼╝ku w pi┼╝amie i czytaj─ůc─ů ksi─ů┼╝k─Ö. Spojrza┼éa na niego, u┼Ťmiechn─Ö┼éa si─Ö i zapyta┼éa jak mu min─ů┼é dzie┼ä. Popatrzy┼é na ni─ů z niedowierzaniem i zapyta┼é:
- Co tu się dzisiaj działo?
U┼Ťmiechn─Ö┼éa si─Ö ponownie i odpowiedzia┼éa:
- Pami─Ötasz, kochanie, ┼╝e codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dzi┼Ť robi┼éam?
- Tak - odpowiedzia┼é z niech─Öci─ů.
- Wi─Öc dzi┼Ť tego nie zrobi┼éam.

Malzenstwo w lozku: ...

Malzenstwo w lozku:
- patrz, stanal mi!
- to dawaj przysun sie do mnie szybko!
- ciszej!!! Bo jeszcze pozna cie po glosie!

┼╗ona skar┼╝y si─Ö m─Ö┼╝owi:...

┼╗ona skar┼╝y si─Ö m─Ö┼╝owi:
- Kochanie czuje si─Ö jak Kopciuszek z bajki.
- Obiecywałem ci, że będzie jak w bajce!

- M├│j m─ů┼╝ czyta wszystkie...

- M├│j m─ů┼╝ czyta wszystkie ┼╝yczenia w moich oczach..
- To pani jest bardzo szcz─Ö┼Ťliwa!
- Dlaczego szcz─Ö┼Ťliwa? On tylko czyta, ale nic mi nie kupuje.