#it
emu
psy
syn

Pewnego dnia przychodzi...

Pewnego dnia przychodzi m─ů┼╝ z pracy, a kran
w domu cieknie. ┼╗ona pyta:
- Mo┼╝e by┼Ť naprawi┼é kran?
M─ů┼╝ m├│wi:
- A co ja, hydraulik?
Na drugi dzień ogródek jest nieskopany. Żona
znowu pyta:
- Mo┼╝e by┼Ť skopa┼é ogr├│dek?
- A co ja, ogrodnik?
Na trzeci dzie┼ä m─ů┼╝ przychodzi, a krany nie ciekn─ů
i ogr├│dek jest skopany. M─ů┼╝ pyta ┼╝ony:
- Kto wszystko zrobił?
A ┼╝ona:
- S─ůsiad powiedzia┼é, ┼╝e zrobi to wszystko za
Ciebie, je┼Ťli upiek─Ö mu jakie┼Ť pyszne ciasto, albo
si─Ö z nim prze┼Ťpi─Ö.
- No i co mu upiek┼éa┼Ť?
A ┼╝ona:
- A co ja, cukiernik?

Nowożeńcy w swoim nowym...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Przychodzi ┼╝ona z m─Ö┼╝em...

Przychodzi ┼╝ona z m─Ö┼╝em do dentysty. Lekarz pyta:
-Leczenie ze znieczuleniem czy bez?
-Bez - odpowiada m─ů┼╝.
-Gratuluj─Ö panu, jest pan bardzo dzielny.
Na to m─ů┼╝ do ┼╝ony:
-No, kochanie, siadaj na fotel.

Noc po┼Ťlubna. Mosiek...

Noc po┼Ťlubna. Mosiek m├│wi do Salci:
- Salcie, zdejmij koszulk─Ö.
- Mosiek, nie zdejm─Ö koszulki.
- Salcie, ja ci─Ö prosz─Ö, zdejmij koszulk─Ö.
- Mosiek, nie zdejm─Ö koszulki.
- Salcie, jak nie zdejmiesz koszulki, to ja wyjd─Ö.
- A to sobie id┼║.
Mosiek wyszed┼é, ale po┼╝─ůdanie wzi─Ö┼éo g├│r─Ö. Chce otworzy─ç drzwi - a tu zamkni─Öte!
- Salcie, otw├│rz drzwi.
- Mosiek, nie otworz─Ö drzwi.
- Salcie, ja ci─Ö prosz─Ö, otw├│rz drzwi, bo je wywa┼╝─Ö.
- Widzisz, Mosiek, jaki ty g┼éupi jeste┼Ť? Drzwi to by┼Ť wywa┼╝a┼é, a koszulki zdj─ů─ç nie potrafisz?!

- B─Ödziesz m├│wi─ç?...

- B─Ödziesz m├│wi─ç?
- Nie! Nie b─Öd─Ö m├│wi─ç! Nie powiem!
- No! A teraz?!
- Ajjajaj! Nie bijcie, prosz─Ö, nie bijcie!
- To m├│w, to nikt ci─Ö wi─Öcej nie uderzy. Gadaj!
- Nie mog─Ö! Nie mog─Ö!
- My┼Ťlisz, ┼╝e masz wyb├│r?!
- Nie! Nie! Jak ja potem będę żył?!
- Mów, idioto, i się wszystko skończy!
- Aaa! Nie trzeba, nie zapalniczk─ů! Ja powiem!
- M├│w!
- Tak!
- No i wystarczy. A teraz, czy ty, Tania, bierzesz tego m─Ö┼╝czyzn─Ö za m─Ö┼╝a i ┼Ťlubujesz mu mi┼éo┼Ť─ç, wierno┼Ť─ç i uczciwo┼Ť─ç ma┼é┼╝e┼äsk─ů, p├│ki ┼Ťmier─ç was nie rozdzieli?

Facet u kochanki (m─ů┼╝...

Facet u kochanki (m─ů┼╝ na delegacji), a tu nagle klucz w zamku grzebie...
Babka niewiele my┼Ťl─ůc m├│wi mu:
- Sta┼ä na ┼Ťrodku, tak jak jeste┼Ť go┼éy, a ja powiem staremu, ┼╝e taka statu─Ö kupi┼éam.
M─ů┼╝ wchodzi, rozgl─ůda si─Ö, zauwa┼╝a:
- A to co?
- No... kupi┼éam taka statu─Ö, znajomi te┼╝ maj─ů, taka teraz moda...
M─ů┼╝ machn─ů┼é r─Ök─ů i poszed┼é spa─ç. ┼╗ona te┼╝. W ┼Ťrodku nocy m─ů┼╝ wstaje, idzie do kuchni, wyci─ůga chleb, smaruje mase┼ékiem, k┼éadzie szyneczk─Ö, serek, og├│reczka... podchodzi do statuy i wr─Öcz ze s┼éowami:
- Masz, ja tak trzy dni stałem, żeby choć k***a nakarmiła...

M─ů┼╝ zajada si─Ö kolacj─ů,...

M─ů┼╝ zajada si─Ö kolacj─ů, kt├│r─ů przygotowa┼éa mu ┼╝ona po jego nag┼éym powrocie z delegacji. S┼éucha sobie muzyki z radia, mlaskaj─ůc podczas jedzenia. Nagle s┼éycha─ç g┼éos spikera:
- Proszę państwa, przerywamy nasz program ponieważ doszło do groźnego wybuchu. Prezydent Miasta wydał nakaz ewakuacji w promieniu 10 kilometrów od epicentrum. Nakaz dotyczy dzielnic"...
W tym momencie dobiega głos z szafy:
- Radio... Zr├│bcie g┼éo┼Ťniej radio!

C├│rka skar┼╝y si─Ö matce: ...

C├│rka skar┼╝y si─Ö matce:
- Mamo, ja się chyba rozwiodę, ja już tak dłużej nie mogę,
ja tego nie wytrzymam! - nic tylko seks, seks i seks.
Kiedy wychodzi┼éam za m─ů┼╝ mia┼éam dziurk─Ö jak dwadzie┼Ťcia groszy,
a teraz mam jak pięć złotych.
Mama na to:
- C├│reczko ty si─Ö dobrze zastan├│w. Dom masz? Masz.
Samochody przed domem stoj─ů? Stoj─ů.
Wczasy w najlepszych kurortach, ciuchy od najlepszych projektant├│w,
zabezpieczenie finansowe dla ciebie i dzieci.
I co?
B─Ödziesz si─Ö k┼é├│ci┼éa o te cztery osiemdziesi─ůt?!
:):):)

S─ůd. Sprawa rozwodowa....

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

┼╗ona do m─Ö┼╝a siedz─ůcego...

┼╗ona do m─Ö┼╝a siedz─ůcego jak zwykle przed telewizorem.
- Mam dla Ciebie dobr─ů i z┼é─ů wiadomo┼Ť─ç. Odchodz─Ö od Ciebie!
M─ů┼╝ odrywa wzrok od telewizora i m├│wi:
- A ta zła?