#it
emu
psy
syn

PICIE NA BUDOWIE...

PICIE NA BUDOWIE

Pyta┼éem znajomego jak teraz wygl─ůda picie alkoholu na budowach w Polsce. No bo prywatyzacja itd.
Opowiedzia┼é mi tak─ů histori─Ö sprzed ok 5-ciu lat.
Pod rusztowanie przyszedł kierownik z 'Nowym' (ale starym weteranem) robotnikiem. Robol miał w ręku worek z ciuchami roboczymi, które już pobrał i podpisał ich odbiór.
Przedstawi┼é '[N]owego' brygadzi┼Ťcie. Ju┼╝ na odchodne [K]ierownik dorzuci┼é:
[K] - I jeszcze jedno. Podczas pracy obowi─ůzuje zakaz picia alkoholu.
[N] - Jak zakaz?
[K] - Całkowity.
[N] - Nawet piwa???
[K] - Nawet jednego!
[N] - Powa┼╝nie???
[K] - Powa┼╝nie!!!
Nowy rzuca workiem z ciuchami, p├│┼║niej kaskiem o ziemi─Ö.
[N] - No to ja was k***a wszystkich pie**ol─Ö!
I odszed┼é oburzony w sin─ů dal pozostawiaj─ůc wszystkie rzeczy pod rusztowaniem.

ZDZIWIENIE...

ZDZIWIENIE

Ekipa trójmiejska w końcu spotkała się na trasie i postanowiła zaobiadować. Knajpka zasługiwała by na osobny wpis, ale raczej na Narzekalni, więc daruję sobie szczegóły. W ramach napoju zakupiłem Tymbark i zanim otworzyłem powiedziałem:
- Ciekawe, jakie jest motto naszego wyjazdu?
A Tymbark z rozbrajaj─ůc─ů szczero┼Ťci─ů:
"To Ty nie wiesz?"

Opisze yafuda jaki przydarzył...

Opisze yafuda jaki przydarzy┼é si─Ö moim s─ůsiadom.
Us┼éysza┼éem przez ┼Ťcian─Ö kobiecy g┼éos wo┼éaj─ůcy pomocy, po kilku minutach stwierdzi┼éem ┼╝e trzeba zadzwoni─ç pod 112, przyjechali stra┼╝acy, pr├│bowali si─Ö dopuka─ç ale nikt nie otwiera┼é a wzywanie pomocy nadal by┼éo s┼éycha─ç, wywa┼╝yli drzwi i po wej┼Ťciu zobaczyli┼Ťmy kobiet─Ö kt├│ra okrakiem przywi─ůzana by┼éa do ┼é├│┼╝ka i faceta przebranego za batmana le┼╝─ůcego na pod┼éodze. jak si─Ö okaza┼éo potkn─ů┼é si─Ö i uderzy┼é o szafk─Ö g┼éow─ů po czym zemdla┼é. Mina stra┼╝ak├│w bezcenna YAFUD

Dzisiaj dowiedziałam...

Dzisiaj dowiedzia┼éam si─Ö, ┼╝e b─Öd─Ö cioci─ů. Niby fajnie, ale mam tylko 13 letni─ů siostr─Ö. Ja mam 18 lat. YAFUD

JAK ZAKONNIC─ś PRZYPRAWI─ć...

JAK ZAKONNIC─ś PRZYPRAWI─ć O ZAWA┼ü...

M├│j ojciec ma znajomego lekarza weterynarii o nazwisku Kochanek. W miasteczku, w kt├│rym mieszka, znajduj─Ö si─Ö klasztor. Zakonnice hoduj─ů tam m.in. krowy i ┼Ťwinie, co wi─ů┼╝e si─Ö z inspekcjami weterynaryjnymi od czasu do czasu. Rzecz mia┼éa miejsce, jak by┼é kr├│tko po studiach i przeprowadzce do tego miasteczka. Wybra┼é si─Ö wi─Öc na pierwsz─ů kontrol─Ö do klasztoru.
Dzwoni do domofonu...
Zakonnica:
- Kto tam??
Weterynarz:
- Kochanek do siostry przełożonej...

Nikt z drugiej strony już się nie odezwał...

NIE MA TEGO ZŁEGO......

NIE MA TEGO ZŁEGO...

Ogl─ůda┼éem par─Ö dni temu ?? (program podobny do polskich uwag, linii specjalnych, czy co to teraz nadaj─ů) emitowany przez rosyjsk─ů stacj─Ö ???.
Pu┼Ťcili jaki┼Ť reporta┼╝ o trzypi─Ötrowym domu, kt├│ry sp┼éon─ů┼é gdzie┼Ť w Rosji. Oczywi┼Ťcie dziennikarze przeprowadzali wywiad z szefem stra┼╝ak├│w, kt├│ry nadzorowa┼é akcj─Ö ratunkow─ů, jakim┼Ť miejscowym dygnitarzem, a tak┼╝e z pogorzelcami. Pokazali staruszka, kt├│ry w czasie po┼╝aru by┼é poza domem. Gdy wr├│ci┼é, uda┼éo mu si─Ö pono─ç wynie┼Ť─ç jedynie telewizor. Dramat cz┼éowieka - nie ma co ukrywa─ç, nic zabawnego i generalnie si─ů┼Ť─ç i p┼éaka─ç.
Jednak w tym momencie rosyjscy dziennikarze przeszli samych siebie. Dograli głos z offu:
"Ten cz┼éowiek straci┼é wszystko. Na szcz─Ö┼Ťcie przeni├│s┼é si─Ö do siostry, kt├│ra... akurat nie mia┼éa telewizora."

W BANKU......

W BANKU...
(J)Ja, (I)Interesant

Kolejny pan po kart─Ö dla te┼Ťciowej...
[J] - Prosz─Ö podpisa─ç odbi├│r.
[I] - A ile ta karta b─Ödzie wa┼╝na?
[J] - 5 lat
[I] - Aha... czyli do końca życia...

SENS PIOSENKI...

SENS PIOSENKI

W odcinku "Jak to leciało?" uczestniczka w kategorii "O kochaniu" trafiła na dwóch celebrytów polskiej piosenki, a mianowicie Rubika I Andrzejewiczkę.
Wybra┼éa Rubika i chyba nie musz─Ö wspomina─ç, kt├│r─ů piosenk─Ö...
[L]eszczu chyba nie┼Ťwiadomie, posumowa┼é sens tej piosenki:
[L] - To Ty za┼Ťpiewaj, a my zrobimy to o co w tej piosence chodzi...
I zacz─ů┼é klaska─ç...

KRYTYK...

KRYTYK

M├│j szwagier poza tym, ┼╝e jest tzw. mgr sztuki i w jednej z filharmonii ┼Ťpiewa sobie barytonem, dorabia sobie je┼╝d┼╝─ůc w busach. Dzisiaj dopad┼éem go ko┼éo busa, zauwa┼╝y┼éem, ┼╝e jest podany adres strony internetowej przewo┼║nika. Obok szwagra sta┼é sobie jaki┼Ť go┼Ť─ç. A ja dawaj i naje┼╝d┼╝am na stron─Ö internetow─ů, ┼╝e si─Ö rozje┼╝d┼╝a, ┼╝e grafiki strasznie dupnie zrobione, ┼╝e layout tragiczny, ┼╝e statyczna, ┼╝e bez cmsa, ┼╝e link├│w nie wida─ç bo s─ů w kolorze t┼éa i trzeba ich szuka─ç i ┼╝e w og├│le nic tam nie mo┼╝na znale┼║─ç. Generalnie wyk┼éad zrobi┼éem kilkuminutowy (takie moje zboczenie zawodowe). Ale, co┼Ť mnie tkn─Ö┼éo jak zobaczy┼éem, ┼╝e szwagrowi g─Öba chodzi tam i nazad i powstrzymuje si─Ö od parskni─Öcia ┼Ťmiechem. Natomiast go┼Ť─ç ca┼éy czerwony, przest─Öpuje z nogi na nog─Ö i w ko┼äcu m├│wi:
- Tę stronę to mój syn robił...
I w ten oto spos├│b pozna┼éem w┼éa┼Ťciciela firmy przewozowej...

O CZASIE...

O CZASIE

Praktyka promowa typu morska odbywana na sadzawce Bałtykiem zwanym. Koniec dejmanki, bosman do trzech studentów rzecze:
- Jutro was widz─Ö o 7 na manewrach. No mo┼╝ecie przyj┼Ť─ç troch─Ö po.
Ch┼éopaki rado┼Ťnie udaj─ů si─Ö do kajuty, aby w kojach na zas┼éu┼╝ony (albo i nie) spoczynek si─Ö uda─ç. Jak to by─ç musia┼éo, zaspali. Biegn─ůc spotkali marynarzy wracaj─ůcych z manewr├│w z bosmanem na czele.
- O kt├│rej mieli┼Ťcie by─ç??!!
- Noooo... Eee... Po si├│dmej?
- A kt├│ra jest?
G┼éowy spuszczone w d├│┼é ju┼╝ szukaj─ů wyja┼Ťnienia. Jeden ze student├│w zauwa┼╝a zegar wisz─ůcy na pok┼éadzie.
- No, po si├│dmej...
Wzrok wszystkich w─Ödruje na zegar.
- Jak w mord─Ö strzeli┼é s─ů o czasie - s┼éycha─ç z t┼éumu.
Była 7.55. Tego dnia bosman nie odezwał się do nich słowem.