Po kru偶ganku swojego...

Po kru偶ganku swojego pa艂acu niecierpliwie kr膮偶y ksi膮偶臋 i oczekuje listu od swojej ukochanej. Czeka ju偶 pi臋膰 dni i pi臋膰 nocy. Nagle na horyzoncie pojawia si臋 go艂膮b. Wyczerpany podr贸偶膮 l膮duje niedaleko w艂adcy, kt贸ry niecierpliwie chwyta list, dr偶膮cymi d艂o艅mi otwiera kopert臋 i czyta:
"Kuj臋 miecze. Niedrogo!"

Wr贸ci艂em dzi艣 wcze艣niej...

Wr贸ci艂em dzi艣 wcze艣niej z pracy i zasta艂em swoj膮 偶on臋 i kumpla, siedz膮cych w przedpokoju, spoconych i nie mog膮cych z艂apa膰 oddechu. Spyta艂em "Co si臋 tu dzieje?"
呕ona powiedzia艂a "E... grali艣my sobie na Wii Fit". Mrugn臋艂a do kumpla i doda艂a "Dawid radzi sobie naprawd臋 艣wietnie."
Kiedy wychodzi艂em z pokoju, s艂ysza艂em ich 艣miej膮cych si臋 i nazywaj膮cych mnie frajerem, ale to ja 艣mia艂em si臋 ostatni. Sprawdzi艂em nast臋pnego dnia i nawet nie uda艂o im si臋 wpisa膰 na list臋 high score.

Przychodzi baba do lekarza...

Przychodzi baba do lekarza i m贸wi
- Panie doktorze mam mysz w cipce
- Co ?! mysz w cipce ?
- No tak... mysz. Czy m贸g艂by an j膮 wyci膮gn膮膰 ?
- Ale mysz ?... no dobra niech Pani siada na "helikopter"
baba siada, k艂adzie jedn膮 nog臋 na lew膮 stron臋, drug膮 na praw膮 i lekarz m贸wi
- Ale prosz臋 Pani, tam ma Pani ceg艂臋
- No... a za ceg艂膮 mysz

Chodzi sobie cz艂owiek...

Chodzi sobie cz艂owiek po dachu. I nagle si臋 potkn膮艂, tylko cudem si臋 z艂apa艂 gzymsu. Na drugi dzie艅 ten cud mu poczerwienia艂 i opuch艂.

Zebra艂 w贸dz india艅ski...

Zebra艂 w贸dz india艅ski 鈥濻iedz膮cy Pies鈥 ca艂e swoje wielkie plemi臋 na narad臋 wojenn膮:
- Czerwonosk贸rzy! Czy jeste艣my wielkim narodem?
- Taaaaaaaak!
- To dlaczego nie mamy w艂asnej rakiety z 艂adunkiem nuklearnym?
- .... Zbudujemy?
- Zbudujemy!
- Huuuuraaaa!
艢cieli wi臋c tomahawkami najwi臋ksz膮 sekwoj臋 w okolicy, wydr膮偶yli j膮 w trudzie i znoju; wed艂ug starej, india艅skiej receptury wyprodukowali proch, napchali go do wydr膮偶onego pnia, zapletli lin臋 z lian i jako lont wyprowadzili na zewn膮trz rakiety.
- A gdzie j膮 wystrzelimy?
- Na Erewa艅!
- A dlaczego na Erewa艅?
- Bo to jedyne miasto, jakie znamy!
Napisali na rakiecie: 鈥濶a Erewa艅鈥, zbili si臋 w gromad臋 i podpalili lont.
Jak nie hukn臋艂o! Prawdziwy Armagedon: dom, sw膮d, wszystkich rozrzuci艂o w promieniu kilkunastu metr贸w....
W贸dz bez nogi, bez r臋ki, podnosi g艂ow臋, otrzepuje si臋 z kurzu i m贸wi:
- Ja pie****臋! Wyobra偶acie sobie, co si臋 dzieje w Erewaniu?

Po bibce z ostrym popijaniem...

Po bibce z ostrym popijaniem i "baletami" facet budzi si臋 nad ranem w obcym 艂贸偶ku. Obok niego 艣pi paskudnie chrapi膮c obrzydliwe grube babsko. Facet ostro偶nie podnosi ko艂dr臋 i zamiera z obrzydzenia: wszystko ubabrane krwi膮... Rad nierad facet wstaje i wlecze si臋 do 艂azienki. Zapala 艣wiat艂o staje przed lustrem i z przera偶eniem dostrzega wystaj膮cy mu z ust zaklinowany mi臋dzy z臋bami sznureczek. "O Bo偶e" mamroce facet niewyra藕nie "zechciej tylko sprawi膰 偶eby to by艂a herbata ekspresowa!"

Telewizja to z艂odziej...

Telewizja to z艂odziej czasu, ale ja tego z艂odzieja lubi臋.

Dw贸ch koleg贸w przechodzi...

Dw贸ch koleg贸w przechodzi przez jezdni臋 w niedozwolonym miejscu. Policjant to zauwa偶a, szybko do nich podbiega, wyci膮ga blankiet i zaczyna wypisywa膰 mandat. Nagle jeden z nich si臋 pyta:
- Panie policjancie, czy pos艂owie te偶 dostaj膮 mandaty?
Policjant szybko schowa艂 blankiet z mandatami, grzecznie przeprosi艂 i poszed艂 dalej. A tymczasem drugi pyta go:
- Co艣 ty mu za bzdury nagada艂e艣?
- No co... spyta膰 nie wolno?...

- Co to jest staro艣膰?...

- Co to jest staro艣膰?
- To czas, kiedy po艂owa moczu idzie na analizy.