#it
emu
psy
syn

Poszłam do kosmetyczki....

Posz┼éam do kosmetyczki. Gdy wr├│ci┼éam m─ů┼╝ powiedzia┼é "A nie m├│wi┼éem, ┼╝e w poniedzia┼éki nieczynne?" YAFUD

Przychodzi zm─Öczony m─ů┼╝...

Przychodzi zm─Öczony m─ů┼╝ po pracy do domu. ┼╗ona m├│wi do niego:
- Otworzy─ç Ci puszk─Ö?
A m─ů┼╝ na to:
- Cipuszk─Ö potem, teraz dawaj je┼Ť─ç.

Przychodzi baba do lekarza...

Przychodzi baba do lekarza z ceg┼é─ů w z─Öbach.
- Co pani jest?
- M─ů┼╝ mi tak─ů rzecz powiedzia┼é, ┼╝e a┼╝ mnie zamurowa┼éo!

ZIMOWA OPOWIE┼Ü─ć:...

ZIMOWA OPOWIE┼Ü─ć:
2 sierpnia
Przeprowadzili┼Ťmy si─Ö do naszego nowego domu w Beskidach. Bo┼╝e jak tu pi─Öknie. Drzewa wok├│┼é wygl─ůdaj─ů tak majestatycznie. Wprost nie mog─Ö si─Ö doczeka─ç, kiedy pokryj─ů si─Ö ┼Ťniegiem.

4 pa┼║dziernika
Beskidy s─ů najpi─Ökniejszym miejscem na ziemi!!! Wszystkie li┼Ťcie zmieni┼éy kolory na tonacje pomara┼äczowe i czerwone. Pojecha┼éem na przeja┼╝d┼╝k─Ö po okolicy i zobaczy┼éem kilka jeleni. Jakie wspania┼ée i okaza┼ée, Jestem pewien, ┼╝e to najpi─Ökniejsze zwierz─Öta na ┼Ťwiecie. Tutaj jest jak w raju. Bo┼╝e !!! Jak mi si─Ö tu podoba.

11 listopada
Ostatniej nocy wreszcie spad┼é ┼Ťnieg. Obudzi┼éem si─Ö, a za oknem wszystko by┼éo przykryte bia┼é─ů, cudown─ů ko┼éderk─ů. Wspania┼éy widok. Jak z poczt├│wki bo┼╝onarodzeniowej. Wyszli┼Ťmy ca┼é─ů rodzin─ů na zewn─ůtrz. Odgarn─Öli┼Ťmy ┼Ťnieg ze schod├│w i od┼Ťnie┼╝yli┼Ťmy drog─Ö dojazdow─ů do naszego pi─Öknego domku. P├│┼║niej zrobili┼Ťmy sobie ┼Ťwietn─ů zabaw─Ö - bitw─Ö ┼Ťnie┼╝n─ů (oczywi┼Ťcie ja wygra┼éem). Wtedy nadjecha┼é p┼éug ┼Ťnie┼╝ny i zasypa┼é to co wcze┼Ťniej od┼Ťnie┼╝yli┼Ťmy, wi─Öc znowu musieli┼Ťmy od┼Ťnie┼╝─ç drog─Ö dojazdow─ů. Super sport. Kocham Beskidy.

12 grudnia
Zesz┼éej nocy znowu spad┼é ┼Ťnieg. Od┼Ťnie┼╝y┼éem drog─Ö, a p┼éug ┼Ťnie┼╝ny znowu powt├│rzy┼é dowcip z zasypaniem drogi dojazdowej. Po porostu kocham to miejsce.

19 grudnia
Kolejny ┼Ťnieg spad┼é zesz┼éej nocy. Ze wzgl─Ödu na nieprzejezdn─ů drog─Ö dojazdow─ů nie mog┼éem pojecha─ç do pracy. Jestem kompletnie wyko┼äczony ci─ůg┼éym o┼Ťnie┼╝aniem. Na dodatek bez przerwy je┼║dzi ten pieprzony p┼éug.

22 grudnia
Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe łapy mam
w p─Öcherzach od ┼éopaty. Jestem pewien, ┼╝e p┼éug ┼Ťnie┼╝ny czeka ju┼╝ za rogiem ┼╝eby wyjecha─ç jak tylko sko┼äcz─Ö od┼Ťnie┼╝a─ç drog─Ö dojazdowa - sku******

25 grudnia
Weso┼éych, je****ch ┼Üwi─ůt!!! Jeszcze wi─Öcej napada┼éo tego bia┼éego, g├│wnianego ┼Ťniegu. Jak kiedy┼Ť wpadnie mi w r─Öce ten sku***** od p┼éugu ┼Ťnie┼╝nego przysi─Ögam - zabij─Ö ch**a. Nie rozumiem, dlaczego nie posypuj─ů drogi sol─ů jak w mie┼Ťcie, ┼╝eby rozpu┼Ťci┼éa to zmarzni─Öte, ┼Ťliskie g├│wno.

27 grudnia
Znowu to bia┼ée kurestwo spad┼éo w nocy. Przez trzy dni nie wytkn─ů┼éem nosa z domu, oczywi┼Ťcie z wyj─ůtkiem od┼Ťnie┼╝ania tej *****ej drogi dojazdowej za ka┼╝dym razem kiedy przejecha┼é p┼éug. Nigdzie nie mog─Ö dojecha─ç. Samoch├│d jest pogrzebany pod wielk─ů g├│r─ů bia┼éego g├│wna. Na dodatek meteorolog w telewizji zapowiedzia┼é dwadzie┼Ťcia pi─Ö─ç centymetr├│w dalszych opad├│w tej nocy. Mo┼╝ecie sobie wyobrazi─ç ile to jest ┼éopat pe┼énych ┼Ťniegu.

28 grudnia
Jeb***y meteorolog si─Ö pomyli┼é!!! Napada┼éo osiemdziesi─ůt pi─Ö─ç centymetr├│w tego bia┼éego kurestwa. Ja pi*****l─Ö - teraz to nie stopnieje nawet do lipca. P┼éug ┼Ťnie┼╝ny na szcz─Ö┼Ťcie ugrz─ůz┼é w zaspie, a ten ch** przylaz┼é do mnie po┼╝yczy─ç ┼éopaty. My┼Ťla┼éem ┼╝e go od razu zabij─Ö, ale najpierw mu powiedzia┼éem, ┼╝e ju┼╝ sze┼Ť─ç ┼éopat po┼éama┼éem przy od┼Ťnie┼╝aniu, a si├│dm─ů i ostatni─ů roz*****oli┼éem o jego zakuty, g├│ralski ┼éeb.

4 stycznia
Wreszcie jako┼Ť wydosta┼éem si─Ö z domu. Pojecha┼éem do sklepu kupi─ç cos do jedzenia i picia. Kiedy wraca┼éem, pod samoch├│d wskoczy┼é mi jele┼ä. Ten po*****y zwierz z rogami - narobi┼é mi szk├│d na trzy tysi─ůce. Przez chwil─Ö przebieg┼éo mi przez my┼Ťl, ┼╝e jest on chyba w zmowie z tym ch**em od p┼éugu ┼Ťnie┼╝nego. Powinni powystrzela─ç te sk***ysy┼äskie jelenie. ┼╗e te┼╝ my┼Ťliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie.

3 maja
Dopiero dzisiaj mog┼éem zawie┼║─ç samoch├│d do warsztatu w mie┼Ťcie. Nie uwierzycie jak zardzewia┼é od tej *****ej soli, kt├│r─ů jednak sypali drog─Ö. Na podje┼║dzie sta┼é zaparkowany, umyty i b┼éyszcz─ůcy p┼éug ┼Ťnie┼╝ny z nowym kierowc─ů. Tamten podobno jeszcze leczy roz*****y ┼éeb. Na szcz─Ö┼Ťcie od uderzenia straci┼é pami─Ö─ç, bo jeszcze poszed┼ébym za ch**a siedzie─ç.

18 maja
Sprzeda┼éem t─ů zgni┼é─ů ruder─Ö w Beskidach jakiemu┼Ť wypacykowanemu inteligentowi z miasta. Powiedzia┼é, ┼╝e ca┼ée ┼╝ycie o tym marzy┼é i zbiera┼é kas─Ö, aby na emeryturze odpocz─ů─ç. A to si─Ö g┼éupi **** zdziwi jak przyjdzie zima i ten drugi **** wyjdzie ze szpitala. Ja przeprowadzi┼éem si─Ö z powrotem do mojego ukochanego i urokliwego miasta. Nie mog─Ö sobie wyobrazi─ç jak kto┼Ť maj─ůcy chocia┼╝ troszeczk─Ö rozumu i zdrowego rozs─ůdku. Mo┼╝e mieszka─ç na jakim┼Ť zasypanym i zmarzni─Ötym zadupiu w Beskidzie...

SIKU CI SI─ś NIE CHCE?...

SIKU CI SI─ś NIE CHCE?

Opowie┼Ť─ç z pracy mojego Pana M─Ö┼╝a. M├│j PM pracuje w wytw├│rni gaz├│w technicznych. Mi─Ödzy innymi trzeba tam za┼éadowywa─ç i roz┼éadowywa─ç ci─Ö┼╝ar├│wki. Szybko, albo bardzo szybko. Pewien jego kumpel niezbyt imponuj─ůcej postury na samym pocz─ůtku swojej kariery mia┼é w┼éa┼Ťnie zajmowa─ç si─Ö ci─Ö┼╝ar├│wkami. Roz┼éadowa┼é jedn─ů, za┼éadowa┼é drug─ů i tak w k├│┼éko. Sz┼éo mu ca┼ékiem, ca┼ékiem, ale [K]umple zaczynaj─ů go pyta─ç:
- Z...! Siku ci si─Ö nie chce?
I si─Ö ┼Ťmiej─ů przy tym strasznie. Wkurzy┼é si─Ö w ko┼äcu Z..., podchodzi i pyta:
[Z] - No i z czego si─Ö k... ┼Ťmiejecie?
[K] - A bo widzisz, by┼é tu taki jeden na oko strasznie silny, zrobi┼é po┼éow─Ö tego, co ty i zapyta┼é, czy tu tak zawsze. Jak mu powiedzieli┼Ťmy, ┼╝e dzisiaj jest spokojnie, to poszed┼é siku zrobi─ç i do dzisiaj nie wr├│ci┼é.

Wpada facet do domu i...

Wpada facet do domu i wrzeszczy:
- Kochana żonko - w totka wygrałem!
A małżonka - nic, siedzi poważna i smutna.
- Kochanie nie cieszysz się? W lotka wygrałem!
- Wiesz co si─Ö sta┼éo? Moja mamusia, a twoja te┼Ťciowa umar┼éa.
M─ů┼╝:
-KUMULACJAAAA!!!

Facet wracał do domu...

Facet wraca┼é do domu swoim nowym samochodem, szcz─Ö┼Ťliwy niemo┼╝ebnie i ca┼éy podekscytowany zakupem. W po┼éowie drogi mi─Ödzy salonem i domem co┼Ť go tkn─Ö┼éo.
- Musia┼éem o czym┼Ť zapomnie─ç - pomy┼Ťla┼é i pocz─ů┼é przeszukiwa─ç wszystkie kieszenie, schowki i zakamarki w swoim ubraniu. Niczego nie znalaz┼é, ale my┼Ťl nie przesta┼éa go prze┼Ťladowa─ç. Kiedy dojecha┼é do celu, z domu wybieg┼éa c├│rka. Przywita┼éa si─Ö, wyca┼éowa┼éa tatusia i pyta:
- A gdzie mama?

NA MATURZE...

NA MATURZE

Mnie chemik trzasn─ů┼é po g┼éowie w czasie pisemnej historii. W po┼éowie pisania zarz─ůdzi┼éam przerw─Ö na siku (no dobra, ┼Ťci─ůgi wymienia┼éam...) Wr├│ci┼éam na sal─Ö, id─Ö do szacownej komisji celem odzyskania pracy a chemik SRU, mnie moj─ů prac─ů przez g┼éow─Ö.
Ja - Za co!
Chemik - Za Stalina!
Okazało się - miał rację. Zamiast 1953 wpisałam 1956.

I chemik ocali┼é moja pi─ůtk─Ö i zwolnienie z ustnych.

PO PROSTU DZIWKA...

PO PROSTU DZIWKA

Jeste┼Ťmy u kumpla na imprezie, weso┼éo mija czas, muzyczka w tle, pe┼ény st├│┼é, dzieci w zasi─Ögu wzroku i s┼éuchu na dworzu...
Nagle z dworu dolatuj─ů odg┼éosy dzieci─Öcej awantury, lecimy zobaczy─ç co si─Ö sta┼éo. Do Krzy┼Ťka podchodzi dziewczynka (wiek oko┼éo 6-latek): prosz─Ö pana, a Micha┼éek (wiek 7-lat, syn Krzysia, chocia┼╝ ma ju┼╝ tyle lat, zdarza si─Ö, ┼╝e do snu utula go mamusia) przezywa mnie od dziwek...
Krzy┼Ť wo┼éa synka do domu na rozmow─Ö.
- Dlaczego tak wyzywasz dziewczynk─Ö?
- Bo...Bo...
- Co: bo, bo... dlaczego j─ů tak nazwa┼ée┼Ť? I wiesz chocia┼╝ co to s┼éowo znaczy?
- Nie.
Chwila zastanowienia jak dziecku wyja┼Ťni─ç znaczenie tego s┼éowa...
- Widzisz synku, dziwka jest to taka pani, kt├│ra codzienne ┼Ťpi w innym ┼é├│┼╝ku, z kim┼Ť innym.
- To tak jak nasza mama... raz ┼Ťpi ze mn─ů, raz z tob─ů... - skomentowa┼éo niewinnie dziecko.
Na tym stwierdzeniu zako┼äczon─ů dalsz─ů edukacje latoro┼Ťli...

Po powrocie z miesi─ůca...

Po powrocie z miesi─ůca miodowego para m┼éoda nie odzywa sie do siebie. ┼Üwie┼╝o upieczeni m─ů┼╝ i ┼╝ona nawet nie patrz─ů w swoim kierunku. Zaniepokojony tym stanem rzeczy najlepszy przyjaciel pana m┼éodego postanowi┼é z nim porozmawia─ç.
- Stary, co sie dzieje?
- Po naszej nocy po┼Ťlubnej, kiedy wsta┼éem wzi─ů─ç prysznic, odruchowo, tak jak zwykle, wyci─ůgn─ů┼éem z portfela 200 z┼éotych i po┼éo┼╝y┼éem na poduszce.
- Nie martw sie. Twoja ┼╝ona to rozs─ůdna babka, na pewno szybko o tym zapomni.
- Ale nie wiem czy ja zapomnę to, że gdy wróciłem z łazienki, na poduszce leżało 50 złotych reszty...