#it
emu
psy
syn

Przychodz─ů dwie blondynki...

Przychodz─ů dwie blondynki do sklepu. Jedna m├│wi:
- Poproszę zeszyt w kółka.
Sprzedawca na to:
- Niestety, ale nie ma takich zeszyt├│w. S─ů tylko w kratk─Ö, w lini─Ö lub czyste.
Blondynka odchodzi, na to druga m├│wi:
- Ale ona głupia, chciała zeszyt w kółka.
- No c├│┼╝ - m├│wi sprzedawca - r├│┼╝ni s─ů ludzie. No ale co dla pani?
- Poprosz─Ö globus Krakowa.

Blondynka kupiła Porsche....

Blondynka kupi┼éa Porsche. Ju┼╝ na pierwszej przeja┼╝d┼╝ce zajecha┼éa drog─Ö wielkiej ci─Ö┼╝ar├│wie. Pisk opon... dym spod k├│┼é i naczepa w rowie... Porszak zd─ů┼╝y┼é szcz─Ö┼Ťliwie wyhamowa─ç. Z kabinki Scanii wygramoli┼é si─Ö mocno zdenerwowany szofer, wyci─ůgn─ů┼é z kieszeni kawa┼éek kredy i narysowa┼é k├│┼éko na asfalcie. Nast─Öpnie wyci─ůgn─ů┼é blondynk─Ö, postawi┼é w tym k├│┼éku i krzyczy:
- St├│j tu pokrako i nie ruszaj si─Ö st─ůd!
Blondynka stan─Ö┼éa pos┼éusznie, a facet zabra┼é si─Ö za demolk─Ö Porszaka. Wyrwa┼é drzwi, przednie fotele wyrzuci┼é do rowu, ogl─ůda si─Ö za siebie, blondzia nic, stoi i si─Ö u┼Ťmiecha. Nast─Öpnie spru┼é dok┼éadnie tapicerk─Ö, podziurawi┼é opony, ogl─ůda si─Ö za siebie, blondzia hihocze.
- Zaraz ci─Ö jeszcze bardziej rozbawi─Ö...
Facet polecia┼é po kanister, obla┼é Porsche i podpali┼é. Wraca do blondynki, a ta wci─ů┼╝ stoi, tylko bu┼║ka jej si─Ö ┼Ťmieje.
- No i co w tym takiego ┼Ťmiesznego?
- Hihi... a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka.

Jedna blondynka m├│wi...

Jedna blondynka m├│wi do drugiej:
- Wiesz, w tym trzęsieniu ziemi zginęło sto osób. Wyobrażasz sobie, sto osób...
Druga odpowiada:
- To straszne. Na stare to b─Ödzie milion...

Przychodzi blondynka...

Przychodzi blondynka do sklepu i m├│wi:
- Chciałam złożyć skargę.
- Tak? A z jakiego powodu?
- Dlaczego moje Lays prosto z pieca s─ů zimne?

Blondynka i brunetka...

Blondynka i brunetka wypadły z balkonu. Która pierwsza spadnie?
- Brunetka, bo blondynka po drodze si─Ö zgubi.

Przychodzi blondynka...

Przychodzi blondynka to biblioteki i m├│wi:
- Poprosz─Ö jak─ů┼Ť ksi─ů┼╝k─Ö.
- Z polskich powie┼Ťci mamy "W pustyni i w puszczy".
- Dobrze, poprosz─Ö "W puszczy".

Przychodzi blondynka...

Przychodzi blondynka do sklepu mi─Ösnego:
-jest mielone?
Sprzedawca odpowiada:
-tak jest:
Blondynka na to:
-To poprosz─Ö w ca┼éo┼Ťci nie zmielone...

By┼éo gor─ůce i parne czerwcowe...

By┼éo gor─ůce i parne czerwcowe popo┼éudnie, kiedy postanowi┼éem odwiedzi─ç moj─ů dziewczyn─Ö. Jest pi─Ökna, ale czasami mam wra┼╝enie, jakby brakowa┼éo jej pi─ůtej klepki.
Akurat mia┼éa zamiar pomalowa─ç swoj─ů kuchni─Ö i pomy┼Ťla┼éem, ┼╝e m├│g┼ébym jej w tym pom├│c. Zakupi┼éem ch┼éodny browarek i ruszy┼éem do jej domku. Kiedy przyjecha┼éem, ona ju┼╝ ci─Ö┼╝ko pracowa┼éa. Spora cz─Ö┼Ť─ç ┼Ťciany by┼éa ju┼╝ pokryta ┼Ťwie┼╝─ů, ┼Ťnie┼╝nobia┼é─ů farb─ů.
Jednak to, co najbardziej mnie zaskoczy┼éo to jej ubranie. Zamiast starych ┼éach├│w mia┼éa na sobie dwie kurtki zimowe. Zapyta┼éem jej, dlaczego ubra┼éa te rzeczy w tak gor─ůcy dzie┼ä. Powiedzia┼éa, ┼╝e tak by┼éo napisane w instrukcji do┼é─ůczonej do farby. Zaraz mi j─ů poda┼éa i wskaza┼éa na napis na dole:
Aby uzyskać najlepszy efekt, nałóż dwie powłoki

Stoj─ů dwie blondynki...

Stoj─ů dwie blondynki na przystanku. Podje┼╝d┼╝a autobus obydwie podchodz─ů do kierowcy. Pierwsza pyta:
-Dojad─Ö tym autobusem do Centrum?
-Nie.
-A ja? - pyta druga.

Blondynka, brunetka i...

Blondynka, brunetka i szatynka id─ů przez pustyni─Ö.
Nagle idzie lew.
Przestraszone uciekaj─ů.
Brunetka staje i sypie lwu piaskiem w oczy.
Lew ucieka.
Historia si─Ö powtarza, ale tym razem to szatynka sypie piaskiem.
Jaki┼Ť czas p├│┼║niej nadbiega wielka chmara lw├│w.
Brunetka i szatynka uciekaj─ů, a blondynka stoi.
- Blondynko biegnij, uciekaj! - krzycz─ů, a blondynka na to:
- Dlaczego? Ja nie sypałam!