emu
psy
syn

Przychodzi facet do lekarza...

Przychodzi facet do lekarza i m├│wi:
- Panie doktorze, niech pan mi pomoże - mam pomarańczowego ptaszka!
- Niech pan zdejmie spodnie - no i faktycznie, jasio cały pomarańczowy.
Lekarz my┼Ťli przez chwil─Ö i m├│wi:
- Wie pan, to dziwne zjawisko. Ale czasem zdarza si─Ö ludziom ┼╝yj─ůcym ci─ůgle w stresie. Jak panu wiedzie si─Ö w pracy?
- Ach, wywalili mnie jakie┼Ť sze┼Ť─ç miesi─Öcy temu!
- Aaa, to pewnie dlatego!. St─ůd stres i st─ůd pomara┼äczowy jasio..
- Nie. M├│j szef by┼é strasznym kutasem. Kaza┼é mi pracowa─ç 20-30 godzin dodatkowo co tydzie┼ä i wywali┼é mnie bez s┼éowa.. Ale znalaz┼éem now─ů prac─Ö gdzie sam ustalam godziny pracy, p┼éac─ů mi dwa razy tyle co w starej, a szef jest super go┼Ť─ç. ┼╗adnych stres├│w w pracy.
- Hmm.. A jak w domu?
- Noo, rozwiodłem się z osiem miesięcy temu
- Mo┼╝e st─ůd ten stres?
- Nie. Przez lata słuchałem jej pieprzenia. Cieszę się że się wyniosła, głupia rura.
- Hmm.. A ma pan jakie┼Ť specyficzne hobby?
- Nie. Zwykle siedz─Ö w domu, ogl─ůdam pornole i jem chipsy

W szpitalu piel─Ögniarka...

W szpitalu piel─Ögniarka ma ogoli─ç 80-letniego pacjenta przed operacj─ů. Konkretnie chodzi o pachwiny. Rozbiera pacjenta i widzi ogromny interes. Nie mo┼╝e powstrzyma─ç si─Ö od uwagi:
- Dziadku, ależ to prawdziwy młot!
Dziadek dumnie:
- Jeszcze 10 lat temu wiesza┼éem na nim wiadro z wod─ů i przenosi┼éem 100 metr├│w od studni do domu bez pomocy r─ůk!
- A teraz si─Ö to ju┼╝ niestety nie udaje?
- Ano nie, kolana po drodze wysiadaj─ů.

Po przebadaniu pacjenta...

Po przebadaniu pacjenta lekarz oznajmia:
- Jest pan zdrów jak koń.
- Słucham?
- No... jest pan zdr├│w jak ryba!
- Kurde, nie wiedziałem, że trafiłem do weterynarza...

U lekarza:...

U lekarza:
- Niech Pan zdejmie spodnie, to zmierzymy temperatur─Ö.
- Ale czemu tak?
- No bo ja mam tylko taki termometr - do badania per rectum.
Zmierzyli.
- Niedobrze... Ma Pan 38,9 stopni.
- Hmm... No patrz Pan. I to na dodatek w cieniu...

Przychodzi baba do lekarza,...

Przychodzi baba do lekarza, a lekarz si─Ö pyta:
- Co pani dolega?
Baba na to:
- No... nic.
- To czemu pani do mnie przychodzi?
- Aaa, tak z przyzwyczajenia...

- Panie doktorze, zupełnie...

- Panie doktorze, zupełnie nie trawię!
- Jak to?
- No tak, zjem chleb - sram chlebem, zjem jajecznic─Ö - sram jajecznic─ů...
- A czym by┼Ť pan chcia┼é sra─ç?
- No, jak wszyscy, g├│wnem!
- To jedz pan g├│wno! Nast─Öpny prosz─Ö!

Przychodzi zezowata baba...

Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza.
-Lekarz do niej nie przyjmujemy parami.
-To dobrze bo ja przyszłam do tego obok....

Lekarz wypisuj─ůc chorego...

Lekarz wypisuj─ůc chorego po operacji udziela mu rad:
- Nie pali─ç, nie pi─ç pod ┼╝adnym pozorem, co najmniej osiem godzin snu > > dziennie.
- A co z seksem?
- Tylko z ┼╝on─ů, wszelkie podniecenie mog┼éoby pana zabi─ç!

Lekarz do pacjenta:...

Lekarz do pacjenta:
- Nie wolno panu pali─ç papieros├│w , pi─ç alkoholu i kawy. Musi pan ca┼éy czas stosowa─ç surow─ů diet─Ö, ┼╝adnych t┼éuszczy, skrobi i w─Öglowodan├│w. Ze wzgl─Ödu na serce prosz─Ö zaprzesta─ç uprawiania seksu. No i najwa┼╝niejsze... wi─Öcej rado┼Ťci z ┼╝ycia m├│j drogi, wi─Öcej rado┼Ťci z ┼╝ycia!

Poszedł facet do lekarza...

Poszed┼é facet do lekarza z pr├│bka moczu. Lekarz odkr─Öci┼é s┼éoiczek, poci─ůgn─ů┼é spory ┼éyk. Facet zblad┼é, a lekarz pop┼éuka┼é troch─Ö w ustach, zadar┼é g┼éow─Ö do g├│ry i zrobi┼é tak: glugluglu, po czym po┼ékn─ů┼é.
U┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö i powiedzia┼é:
- Mocz w porz─ůdku. Prosz─Ö jutro przynie┼Ť─ç ka┼é...
Na drugi dzie┼ä facet przychodzi z pr├│bk─ů ka┼éu, podaje lekarzowi. Ten wyjmuje z szuflady ┼éy┼╝eczk─Ö, otwiera s┼éoik... Pacjent znowu blednie. Lekarz miesza ┼éy┼╝eczk─ů w s┼éoiku, wyci─ůga porcj─Ö, ogl─ůda w─ůcha... Facet robi sie zielony... Wtedy lekarz wk┼éada ┼éy┼╝eczk─Ö do ust, mlaska, u┼Ťmiecha si─Ö. Facet ma juz ┼╝o┼é─ůdek w gardle. Nagle lekarz prze┼éyka i podsuwa ┼éy┼╝eczk─Ö pacjentowi z pytaniem:
- Pocz─Östuje si─Ö pan?
Pacjent energicznym ruchem głowy zaprzecza. Wtedy lekarz rzuca z triumfem:
- Mamy pierwszy objaw! Po czym zapisuje w zeszycie: brak łaknienia.