#it
emu
psy
syn

Przychodzi kobieta do...

Przychodzi kobieta do aptekarza i m├│wi:
- Poprosz─Ö trutk─Ö.
- A po co?
- Chc─Ö otru─ç m─Ö┼╝a!
- Nawet je┼Ťli pani─ů zdradza dla innej nie mog─Ö pozwoli─ç ┼╝eby pani go otru┼éa!
Wtedy kobieta pokazuje zdj─Öcie jej m─Ö┼╝a kochaj─ůcego si─Ö z ┼╝on─ů aptekarza.
Wtedy aptekarz m├│wi:
- Nie wiedziałem, że ma pani receptę.

M─ů┼╝ do ┼╝ony:...

M─ů┼╝ do ┼╝ony:
- Pomy┼Ťl, moja droga... Gdybym w dniu naszego ┼Ťlubu zosta┼é skazany na 25 lat wi─Özienia, jutro by┼ébym ju┼╝ wolnym cz┼éowiekiem.

Pewna żona miała zawsze...

Pewna żona miała zawsze pięknie opisane potrawy w zamrażarce.
Na karteczkach widniały nazwy takie jak "Mielone", "Schab", "Łopatka", "Stek", "Wołowina z warzywami" itp...
Jednak ilekroć pytała męża co chce na obiad, nigdy nie prosił o żaden z rodzajów posiłków, które były w zamrażarce.
Postanowi┼éa wi─Öc zmieni─ç spos├│b opisywania potraw, tak aby zawsze mie─ç to, co jej m─ů┼╝ b─Ödzie chcia┼é na obiad.
Od tego dnia na zamro┼╝onych woreczkach pojawi┼éy si─Ö karteczki, na kt├│rych by┼éo napisane: "Cokolwiek", "Wszystko jedno", "Co┼Ť dobrego", "Nie wiem", "Bez znaczenia", "Co┼Ť do jedzenia".

Co pan taki smutny? -...

Co pan taki smutny? - pyta barman klienta.
- Panie, ┼╝on─Ö mi do wojska bior─ů!
- ┼╗on─Ö?! To pana ┼╝ona jest m─Ö┼╝czyzn─ů?
- Gdzie tam m─Ö┼╝czyzn─ů! Przecie┼╝ to jeszcze ch┼éopak!...

W ┼Ťrodku lata facet wybra┼é...

W ┼Ťrodku lata facet wybra┼é si─Ö z ┼╝on─ů do zoo. Ona bardzo atrakcyjna: makija┼╝, r├│┼╝owa sukienka spi─Öta paskiem, po┼äczochy samono┼Ťne. Gdy szli pomi─Ödzy klatkami ma┼ép, goryl na jej widok oszala┼é - zacz─ů┼é skaka─ç na kraty, chrz─ůka─ç, zawisa─ç na jednej r─Öce. Wida─ç by┼éo, ┼╝e jest mocno podniecony. Facet zauwa┼╝ywszy podniecenie ma┼épy, zaproponowa┼é ┼╝onie, ┼╝eby podra┼╝ni─ç go jeszcze bardziej i zacz─ů┼é podsuwa─ç jej pomys┼éy:
- Obliż usta, zakręć tyłeczkiem...
┼╗ona wykonywa┼éa jego instrukcje, a goryl zacz─ů┼é wydawa─ç takie d┼║wi─Öki, ┼╝e chyba obudzi┼éby martwego.
- Rozepnij pasek - facet m├│wi do ┼╝ony, ona rozpina, a goryl na ten widok pr├│buje rozgi─ů─ç kraty, aby wyj┼Ť─ç z klatki.
- Teraz podci─ůgnij sukienk─Ö nad po┼äczochy - m├│wi facet, ┼╝ona podci─ůga sukienk─Ö, a goryl szaleje a┼╝ piana leci mu z pyska.
W tym momencie facet ┼éapie ┼╝on─Ö za w┼éosy, otwiera drzwi klatki, wrzuca j─ů do ┼Ťrodka, zatrzaskuje za ni─ů drzwi i m├│wi┼é:
- A teraz mu się wytłumacz, że cię boli głowa!

Jaka jest definicja odwa┼╝nego...

Jaka jest definicja odwa┼╝nego m─Ö┼╝czyzny?
To facet, kt├│ry wraca zalany w trupa do domu, przy tym koniecznie pokryty na ca┼éym ciele szmink─ů r├│┼╝nych kolor├│w, pachn─ůcy damskimi perfumami, i kt├│ry podchodzi do ┼╝ony, daje jej soczystego klapsa w ty┼éek, a potem m├│wi:
- Ty jeste┼Ť nast─Öpna, grubasku...

- Czy oskar┼╝ony mo┼╝e...

- Czy oskarżony może wytłumaczyć dlaczego zabił żonę a nie jej kochanka?
- Wysoki s─ůdzie, doszed┼éem do wniosku, ┼╝e lepiej zabi─ç jedn─ů kobiet─Ö, ni┼╝ co tydzie┼ä kolejnego m─Ö┼╝czyzn─Ö.

Zdzichu woła Jolkę:...

Zdzichu woła Jolkę:
- Te Jola, chodź no tu, weź no zobacz, bo chyba miliona wygrałem w Lotto.
Jolka sprawdza:
- Faktycznie, to co mi kupisz?
- Tobie? Poszła mi do garów.
No i tak si─Ö Zdzichu zastanawia, co by tu sobie kupi─ç?
- Mam - pomy┼Ťla┼é - zawsze chcia┼éem mie─ç Mercedesa.
Jedzie do salonu Merca, wpada, a tam...?
...ju┼╝ na niego czekaj─ů.
- Dzie┼ä dobry, witamy, jest pan naszym milionowym klientem. Prosz─Ö sobie wybra─ç model Merca w prezencie i od nas milion "baksow" extra. Zdzichu twardy ch┼éop, ale ma┼éo si─Ö nie rozp┼éaka┼é ze szcz─Ö┼Ťcia. Jedzie tym Merolem do domu, g┼éaszcze walizk─Ö z wygran─ů i drug─ů - prezent od Mercedesa, a┼╝ tu nagle... ...po hamulcach!... (zatrzyma┼é si─Ö)
- Przecież zawsze chciałem mieć jeszcze Rolexa - i zawraca.
Wpada do salonu Kruka, a tam.... (sta┼éa ju┼╝ historia) ju┼╝ na niego czekaj─ů... orkiestra, tort, telewizja....
- Dzień dobry, jest pan naszym milionowym klientem. Proszę sobie wybrać dowolny model biżuterii i od nas dodatkowo milion "baksów". Zdzichu nie wytrzymał, rozpłakał się jak dzieciuch.
Jedzie Merolem do domu, spogl─ůda co chwil─Ö na Rolexa i trzy walizki pe┼éne szmalu, a┼╝ tu nagle... ... po hamulcach! (zatrzyma┼é si─Ö)
- Kurcze - zachcia┼éo mu si─Ö kupk─Ö zrobi─ç, tylko jak? Gdzie? W ┼Ťrodku drogi? Co chwil─Ö mijaj─ů go inne samochody?
- Aaaaa, bogaty jestem - pomy┼Ťla┼é - sta─ç mnie, mog─Ö sobie wej┼Ť─ç do rowu (przydro┼╝nego) i po robocie.
Tak zrobi┼é. Wszed┼é do rowu i zaj─ů┼é si─Ö ... (tym, po co tam wszed┼é), a┼╝ tu nagle...!
- Kurcze, ┼╝e te┼╝ nie pomy┼Ťla┼éem, ┼╝eby wzi─ů─ç jaki┼Ť papier do wytarcia!
- Aaaaa, bogaty jestem, co mi tam.
I zamierza pos┼éu┼╝y─ç si─Ö wystaj─ůc─ů k─Öpka trawy. Ci─ůgnie, ci─ůgnie... a┼╝ tu nagle! Jak go co┼Ť z boku nie palnie!
- Czy┼Ť ty zwariowa┼é Zdzichu!!?? Nie do┼Ť─ç, ┼╝e w ┼é├│┼╝ko narobi┼ée┼Ť, to jeszcze chcesz mi wszystkie w┼éosy z p***y wyrwa─ç!?

M├│wi s─ůsiadka do s─ůsiadki:...

M├│wi s─ůsiadka do s─ůsiadki:
- Pani Nowak, pożycz mi pani wałek.
- Nie mog─Ö, ja te┼╝ na m─Ö┼╝a czekam.

┼╗ona m├│wi do m─Ö┼╝a: ...

┼╗ona m├│wi do m─Ö┼╝a:
- Kochanie, co kupimy matce na urodziny?
- Wiem, ┼╝e chcia┼éa co┼Ť na pr─ůd. Mo┼╝e krzes┼éo?