emu
psy
syn

Przychodzi prawnik do...

Przychodzi prawnik do lekarza z okropnie spuchni─Ötym penisem.
- Co się panu stało?
- To oczywi┼Ťcie by┼éa kobieta, nie odkurzacz - i tej wersji b─Ödziemy si─Ö trzyma─ç...

Na budowie idzie sobie...

Na budowie idzie sobie robotnik i ci─ůgnie za sob─ů ┼éa┼äcuch. Spotyka go majster i krzyczy:
- Na choler─Ö ci─ůgniesz ten ┼éa┼äcuch???!!!
- A co mam go pcha─ç?! Ze spokojem odpowiada robotnik.

┼╗ydowska porada:...

┼╗ydowska porada:
Nigdy nie ┼╝e┼ä si─Ö z pi─Ökn─ů kobiet─ů - ona mo┼╝e ci─Ö rzuci─ç!
Brzydka w zasadzie te┼╝ mo┼╝e ci─Ö rzuci─ç, ale i kij jej w oko...

Inne

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Bogactwo nie jest ulg─ů...

Bogactwo nie jest ulg─ů w k┼éopotach - jest tylko zmian─ů k┼éopot├│w.

Ludzki mózg ewoluował...

Ludzki mózg ewoluował przed dwa miliardy lat!
Wyobra┼║cie to sobie... Ziemia okr─ů┼╝y┼éa s┼éo┼äce dwa miliardy razy!
Wow!
Wszystko po to aby┼Ťmy teraz mogli ogl─ůda─ç zdj─Öcia kot├│w w internecie.

Spotyka paj─ůk paj─ůka....

Spotyka paj─ůk paj─ůka.
- Cze, co robisz?
- Gram w motylki
- Sk─ůd masz?
- A, ┼Ťci─ůgn─ů┼éem sobie z sieci...

Klinika, dw├│ch emeryt├│w...

Klinika, dw├│ch emeryt├│w oddaje honorowo krew. Jeden z nich, kt├│ry otrzyma┼é odznak─Ö honorow─ů za to, ┼╝e oddaje krew ju┼╝ 45 raz m├│wi do drugiego:
- Słyszał pan? Podobno po 150 razie dostaje się samochód!!
- Jasne- odparł towarzysz - Karawan!

GDY BRAK GRABARZA...

GDY BRAK GRABARZA

Na wichurze niedaleczko poza stolic─ů, zmar┼éo si─Ö jednemu ch┼éopinie. W parafii rejwach si─Ö zrobi┼é, bo stanowisko grabarza nieobsadzone i komu teraz pogrzeba─ç denata? Ksi─Ö┼╝ulo uradzi┼é pospo┼éu z op┼éakuj─ůc─ů famili─ů, ┼╝e trzeba si─Ö spieszy─ç, bo spiekota sprawi, ┼╝e procesy naturalne towarzysz─ůce zew┼éokowi mog─ů uprzykrzy─ç ┼╝ycie ca┼éej wsi. Stan─Ö┼éo na tym, ┼╝e najmie si─Ö miejscowe malinowe nosy, co by dolink─Ö zrobili, trumn─Ö przenie┼Ťli i j─ů potem zasypali... Wzi─Ö┼éy si─Ö by┼éy chopy do roboty...
Uroczysto┼Ť─ç pogrzebowa. Zewsz─ůd chlipanie zrozpaczonych i ksi─Ödzowe mod┼éy. Raz po raz nabo┼╝ny nastr├│j psuje owocowy fetor p┼éyn─ůcy z paszcz ┼╝ulowych - w ko┼äcu trzeba si─Ö uodparnia─ç, by ludzkie nieszcz─Ö┼Ťcie nie bola┼éo - i ┼Ťmiech czterech raczkuj─ůcych "grabarzy" (uodpornienie dzia┼éa jak si─Ö masz). ┼Ümiech to du┼╝o powiedziane? Czterog┼éos starych emaliowanych gar├│w lec─ůcych po schodach. Ksi─ůdz nie wytrzyma┼é i kiedy s─ůczony przez ┼╝ul├│w ekstrakt owocowy zacz─ů┼é zabija─ç ich w┼éa┼Ťciwo┼Ťci motoryczne, a wzmaga┼é rubaszny rechot przetykany nast─ů ku**─ů maci─ů, podszed┼é do pijackich hien i rzek┼é:
- Panowie, tak nie mo┼╝na, tu ludzie p┼éacz─ů, cierpi─ů, szanujcie┼╝ to...
Na to grabarzowy MCR z cwaniackim wyj─Öciem dymi─ůcego peta, z bezz─Öbnej paszcz─Öki:
- Jak ksi─ůdz... hyyyp... da po dychu... hyyyp, to jeszcze p┼éaka─ç b─Ödziem...