#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

Puk! Puk! Puk! Kto tam!...

Puk! Puk! Puk! Kto tam! S膮siadki!
Nie ma siatek.

Spotkanie dw贸ch kumpli...

Spotkanie dw贸ch kumpli po 10latach:
-Musimy si臋 um贸wi膰 na d艂u偶sze spotkanie!
-Ok, to przyjd藕 do mnie np jutro?
-Ok, to daj adres i jestem ko艂o 16.
-No to najpierw doje偶d偶asz do Pi艂sudzkiego, skr臋casz w pierwsza ulice jednokierunkow膮, parkujesz na dziedzi艅cu, podchodzisz do frontowych drzwi, otwierasz je z buta, podchodzisz do windy, klikasz prawym 艂okciem guzik aby przyjecha艂a, wyje偶d偶asz na czwarte pi臋tro, plecami otwierasz drzwi, podchodzisz do mieszkania nr 21 i lewym 艂okciem dzwonisz do moich drzwi
-Jasne, nie ma problemu, powinienem trafi膰... tylko po ch** te zabawy z 艂okciami itp?
-No chyba nie przyjdziesz z pustymi r臋kami?

Facet w sexshopie...

Facet w sexshopie
- Prosze mi pokaza膰 ta dmuchana lale
- Prosze bardzo
- Kiedy ja wyprodukowano?
- W styczniu 2005
- E, to Kozioro偶ec. Nie pasujemy do siebie..

W czasie wojny Niemcy...

W czasie wojny Niemcy z艂apali trzech 偶o艂nierzy: Anglika, Rosjanina i Francuza.
Chc膮c uzyska膰 informacje o ich oddzia艂ach zacz臋li ich torturowa膰. Pierwszy za艂ama艂
si臋 Francuz, a nast臋pnie Anglik. Tylko Rusek, pomimo strasznych tortur, nic nie wyjawi艂.
Kt贸rego艣 dnia stra偶nik, us艂yszawszy w celi Ruska rymiczny stukot, podszed艂 i zajrza艂 przez
judasza. Zobaczy艂 jak Rusek wal膮c g艂ow膮 w 艣cian臋 powtarza w k贸艂ko:
- Przecie偶 jak sobie nie przypomn臋, to oni mnie zabij膮...

Matematyk pr贸buje wbi膰...

Matematyk pr贸buje wbi膰 gw贸藕d藕 w 艣cian臋. Nie udaje si臋. Podchodzi do niego fizyk. Matematyk si臋 skar偶y:
- Ten gw贸藕d藕 ma 艂epek nie z tej strony.
- Bo to gw贸藕d藕 do 艣ciany naprzeciwko.
Podszed艂 do nich programista:
- Mo偶e by si臋 da艂o go wbi膰, gdyby mie膰 odwrotny m艂otek.
Wchodzi in偶ynier:
- Nie mo偶ecie obr贸ci膰 tego gwo藕dzia?!
Programista wzi膮艂 gw贸藕d藕 i obr贸ci艂 go o 360 stopni...

Do lasu przyje偶d偶a le艣niczy...

Do lasu przyje偶d偶a le艣niczy aby co艣 upolowa膰. Po d艂u偶szym czasie dostrzega w krzakach ruch, strzela a z krzak贸w wyskakuje mi艣 i mowi:
- Le艣niczy, u nas w lesie panuje taka zasada - nie trafiasz robisz loda.
No i lesniczy pokornie zrobi艂 dobrze misiowi i zdenerwowany wr贸ci艂 do domu potrenowa膰 strzelanie. Wraca po tygodniu i sytuacja si臋 powtarza - strzela, nie trafia i znow wyskakuje mi艣 i m贸wi:
- No le艣niczy....znasz zasady!
I znow le艣niczy po zrobieniu dobrze misiowi wraca do domu i 膰wiczy na strzelnicy ca艂y miesi膮c aby odegrac si臋 misiowi. Wraca po miesi膮cu zdeterminowany. Zn贸w dostrzega ruch w krzakach, a wiec oddaje strza艂 a z krzak贸w wyskakuje mi艣 i m贸wi:
- No le艣niczy... ty tu chyba nie na polowanie przyje偶d偶asz!

Pok艂贸ci艂y si臋 okrutnie...

Pok艂贸ci艂y si臋 okrutnie cz艂onki cia艂a. No bo kto niby ma by膰 szefem?
- To偶 jasnym jest, 偶e ja - burkn膮艂 m贸zg - to ja tu my艣l臋 i wszystko kontroluj臋.
- Bzdura! - zaprotestowa艂y r臋ce - my tu robimy najwi臋cej - zarabiamy na wasze utrzymanie.
- Ech - westchn臋艂y nogi - to nasza rola rz膮dzi膰, to my decydujemy jaki kierunek obra膰 i d膮偶y膰 w s艂usznym kierunku.
- My - odpar艂y oczy - my艣my szefami - my wszystko widzimy i naprawd臋 nic nam nie umyka.
- Bzdura - odpar艂 偶o艂膮dek - to ja tu rz膮dz臋, wytwarzam wam wszystkim energi臋, ci臋偶ko pracuj臋 i trawi臋. Beze mnie zginiecie...
- JA B臉D臉 SZEFEM - nagle odezwa艂 si臋 milcz膮cy dot膮d ty艂ek - I JU呕. 艢miech og贸lny, no ca艂e cia艂o si臋 nie mo偶e pozbiera膰.
- DOBRA - odpowiedzia艂 ty艂ek - jak tak, to STRAJK. I przesta艂 robi膰 cokolwiek.
Min臋艂o kilka godzin.
M贸zg dosta艂 gor膮czki, r臋ce si臋 powykrzywia艂y, nogi zgi臋艂y si臋 w kolanach, oczy wysz艂y na wierzch, 偶o艂膮dek wzd臋艂o i spuch艂 z wysi艂ku Szybko zawarto porozumienie. Szefem zosta艂 ty艂ek.

I tak to ju偶 jest drodzy moi.
Szefem mo偶e zosta膰 tylko ten, co g贸wno robi.

Do przechodnia na ulicy...

Do przechodnia na ulicy podchodzi facet z papierosem i zagaduje:
- Przepraszam, ma pan mo偶e zapa艂ki?
Go艣膰 zaczyna obmacywa膰 kieszenie od marynarki, spodni, si臋ga wreszcie pod pachy i g艂o艣no wo艂a:
- k***a, jaki ja chudy jestem.

Do gabinetu dyrektora...

Do gabinetu dyrektora wchodzi sekretarka:
- Panie dyrektorze, jest tutaj in偶ynier Kowalski i m贸wi, 偶e ma ma艂y interes...
- A czy to moja wina? Niech idzie do seksuologa...

Idzie sobie chodnikiem...

Idzie sobie chodnikiem j膮ka艂a i widzi na ulicy zdech艂ego konia. Wyj膮艂 kom贸rk臋 i dzwoni na policj臋:
- Komisariat policji s艂ucham
- Pppro-oosz臋 pa-pana tututu na ulli-icy le-le-偶偶y za-zabbii-iity kko艅
- A jaka to ulica?
- Mi-mi-mi
- Mickiewicza?
- Niee, mi-mi...
- Miko艂aja?
- Niee!
- No to niech偶e pan zadzwoni za 10 minut jak pan b臋dzie m贸g艂 to powiedzie膰!
J膮ka艂a dzwoni za 10 minut
- No i wie Pan ju偶 na jakiej ten ko艅 le偶y ulicy?
- Noo na mi-mi-mi.
- Mickiewicza?
- Niee, mi-mi...
- Miko艂aja?
- Niee!
- To prosz臋 zadzwoni膰 p贸藕niej
Facet zadzwoni艂 za p贸艂 godziny:
- tten kkkoo艅 lele偶y na ul-uliccy mi-mi
- Mickiewicza!?
- Taak! Prze-przenioos艂艂em sku sku*wy sku***syna!