RUSKIE 艢RODKI PRZECIW...

RUSKIE 艢RODKI PRZECIW MOSKITOM

Znajomi sobie ostatnio grilla robili. Miejsce nad jeziorem i wyj膮tkowo du偶a ilo艣膰 komar贸w. Jeden z nich przytarga艂 jaki艣 ruski specyfik na owady lataj膮ce. Towarzystwo spryska艂o si臋 dosy膰 mocno owym wynalazkiem.
W ci膮gu kolejnych kilku minut prze偶yli istne apogeum, najazd, nawa艂nic臋 komar贸w. Zlatywa艂y si臋 chyba z ca艂ego wojew贸dztwa. Niemal偶e rozgoni艂y towarzystwo...
Wszyscy byli z lekka zszokowani tym, co si臋 dzia艂o.
W ko艅cu kto艣 bardziej kumaty wzi膮艂 ten ruski specyfik i wznosz膮c si臋 na wy偶yny translatingu wyduka艂:
- Ss...ss..pryss...kaa膰 jaak膮膮膮艣...szmmmat臋臋ee... i pooowiesi膰... z dalaaaa od luuuudzi...

Kumple, z kt贸rymi wynajmuj臋...

Kumple, z kt贸rymi wynajmuj臋 mieszkanie w czasie studi贸w, chcieli mi zrobi膰 wyj膮tkowo nieprzyjemny dowcip. Mianowicie, kiedy ja poszed艂em na zaj臋cia oni zostali na stancji i wsadzili do mojego plecaka, kt贸ry ju偶 by艂 spakowany na wyjazd do domu, woreczek ze starym serem, zepsut膮 ryb膮, zgni艂膮 cebul膮, jakimi艣 艣mieciami i jeszcze innymi rzeczami wydzielaj膮cymi okropny od贸r. Po powrocie z zaj臋膰 szybko zabra艂em plecak i torb臋 z laptopem do samochodu kolegi z kt贸rym wraca艂em. W trasie zgada艂em si臋 z dziewczyn膮, 偶e jest na zakupach. Poprosi艂em wi臋c koleg臋 aby zabra艂 moje rzeczy do siebie, ja wysi膮d臋 wcze艣niej, a plecak i torb臋 odbior臋 od niego nast臋pnego dnia rano. Kolega zupe艂nie zapomnia艂 o kawale kt贸ry mi zrobili i zgodzi艂 si臋 na taki uk艂ad. Nast臋pnego dnia rano wpad艂em do niego po rzeczy. Po otwarciu samochodu uderzy艂 nas przepotw贸rny smr贸d z mojego plecaka. Kawa艂 rzeczywi艣cie si臋 uda艂. Ja w plecaku mia艂em tylko brudn膮 bielizn臋 i wszystko tak czy inaczej posz艂oby do prania, a samoch贸d kolegi nawet teraz, kilka tygodni po ca艂ym zaj艣ciu, dalej 艣mierdzi rybami. YAFUD

Z臉BOWA HISTORIA...

Z臉BOWA HISTORIA

Obecnie przechodzimy z moim Kochaniem ci臋偶k膮 faz臋. Znaczy si臋 chor贸bsko nas jakie艣 dopad艂o i pu艣ci膰 nie chce. Ja sobie nawet zrobi艂em dwa dni urlopu, ale m艂oda nadal zapindala do pracy. W p艂ucach nam gra jak w filharmonii. Dzisiaj rano mia艂a odebra膰 po drodze do pracy prac臋 od kole偶anki. [tak dok艂adnie... W drodze do pracy - prac臋]. Ale ja chcia艂em 偶eby pospa艂a jeszcze troch臋 i si臋 wygrza艂a wi臋c jej wczoraj obieca艂em, 偶e sam t膮 prac臋 odbior臋. Praca - znaczy si臋 to jest jaki艣 wycisk szcz臋ki, z臋by itp. Wsta艂em rano. Pojecha艂em na um贸wione miejsce i przej膮艂em od kole偶anki paczk臋. Wracam do domu zmarzni臋ty, przewiany. SPAAA膯! M艂oda 艣pi. Szybko si臋 rozbieram i wskakuj臋 do niej. Pyta w p贸艂 艣nie:
- Zd膮偶y艂e艣?
- Mm?
- Zd膮偶y艂e艣?
- Gdzie?
- Czy zd膮偶y艂e艣 prac臋 odebra膰?
No nie by艂bym sob膮 gdybym atmosfery chwili lekko nie podkr臋ci艂:
- No kurcze... Kiepsko wysz艂o...
- Co?
- No autobus si臋 po艣pieszy艂 - dojecha艂a za wcze艣nie... Dochodz臋 do przystanku widz臋 autobus jedzie... Przy艣pieszy艂em kroku, podbiegam... Autobus ju偶 si臋 zatrzymuje. Ola si臋 wychyla z przednich drzwi z torebk膮. Ja ju偶 dobiegam do niej i jak si臋 nagl臋 nie potkn臋, jak si臋 nie wypier... A jej ta torba nagle z r臋ki wypada, uderza w chodnik, p臋ka... Te z臋by si臋 rozsypuj膮 po chodniku, tocz膮 si臋... Ja le偶臋, drzwi od autobusu si臋 zamykaj膮, autobus ju偶 zaraz odje偶d偶a... Ludzie wsiadaj膮cy do niego depcz膮 te z臋by. S艂ysz臋: "prask, kraskk, kruchhh, zgrzzzyt". Podnosz臋 si臋, ale ju偶 jest za p贸藕no. Jaki艣 emeryt o lasce kl臋ka obok mnie, odrzuca lask臋 i krzyczy wznosz膮c r臋ce do nieba:
- BO呕E M脫J! BO呕E M脫J! TO BY艁Y MOJE Z臉BY! MOJE Z臉BY!
... ii ...
- Misiek!
- No co?
- MISIEK!
- EE?
- NO Z TYM EMERYTEM TO JU呕 PRZESADZI艁E艢!

PRAWIE JAK KLASYKA...

PRAWIE JAK KLASYKA

Ogl膮dam sobie wczoraj z Przytulank膮 taki stary film animowany z 1981 roku (tak stary jak ja!) pt. "Heavy Metal". Generalnie film jest durny jak nieszcz臋艣cie i komentarze sypi膮 si臋 g臋sto. W filmie tym mniej wi臋cej co 10 minut pojawia si臋 go艂a baba z cyckami wielko艣ci arbuz贸w i zawsze z wielkim "bobrem". W pewnym momencie jedna z tych go艂ych bohaterek wyci膮ga jaki艣 wielki miecz, podnosi go obur膮cz nad g艂ow臋 i 艣ci膮ga na siebie jakie艣 magiczne pioruny poprzez ten miecz.
[ja] - Ty, zobacz, jak w "He-Manie"...
[Przytulanka] - Na pot臋g臋 Wielkiego Bobra! Rozkazuj臋 wam i艣膰 w pi*du!

Ratowniczki...

Ratowniczki
Jeste艣my z kumplem na basenie, w Sosnowcu. Porz膮dku pilnuj膮 cztery niezbyt urodziwe ratowniczki. Mia艂y pe艂ne r臋ce roboty. Pe艂no dzieciak贸w - skacz膮, biegaj膮, wrzucaj膮 si臋 do wody, podtapiaj膮 si臋. Co chwil臋 kt贸ra艣 musia艂a lecie膰 ich uspokoi膰. Ca艂y czas pe艂na kontrola. W ko艅cu znalaz艂y chwil臋 wytchnienia, wracaj膮 wszystkie cztery na stanowisko ratownik贸w: Krzywe nogi, nadwaga, ma艂e cycki, z twarzy te偶 nieciekawe. Kumpel skwitowa艂:
- Jakie miasto, taki s艂oneczny patrol.

BILET PROSZ臉!...

BILET PROSZ臉!

1. Dramat by KvCh.
Miejsce: poci膮g Szczecin G艂贸wny - Chojna, 4 przedzia艂, 2 cz艂on, EZT EN57.
Czas: 27.03.2008, ok. 23:10.
Wyst臋puj膮: (J)a, (P)asa偶er - ubranie ubabrane tynkiem, gipsem, farb膮, etc., (W)iaderko farby 10l, Aromat "E jaki艣tam" (pewnie zgodny z naturalnym) - dla mnie co艣 w okolicach 40 %
AKCJA!

J - Dobry wiecz贸r Panu, bilet do kontroli prosz臋.
P - Hrr... Hrrr... Bylyfyzystsyf, hrrr...
J - (Tr膮caj膮c lekkko kasownikiem w kolano) - Halo! Prosz臋 Pana! Bilet Pana prosz臋 - do kontroli...
P - (Otworzy艂 oko) - No... (Zamkn膮艂 oko) - Hrrr... Hrrr...
J - (Nosz ku藕wa! Dok膮d facet jedzie?) - Halo! Dobry wiecz贸r! S艂yszy mnie Pan? Pa艅ski bilet poprosz臋!
P - (Otworzy艂 oboje oczu, omi贸t艂 wzrokiem okolic臋, popatrzy艂 mi chwil臋 prosto w oczy...): - Aaa... Po艂o偶y艂em ci na rusztowaniu. (Zamkn膮艂 oczy.) Hrrr... hrrr... hrrr...
J - (Pochylaj膮c si臋 nad "zw艂okami" - tutaj wkracza aromat o sile jakich艣 40 Wacko - Prosz臋 Pana, dok膮d Pan jedzie? Chcia艂em bilet sprawdzi膰.
P - Co..? Bilet? Aaaa... - Schyla si臋 nad wiaderkiem z farb膮, kt贸re stoi mi臋dzy jego nogami... Otwiera wprawnym ruchem wiaderko, patrzy przez chwil臋. Farba ca艂kiem normalna - bia艂a, nic nie m贸wi.Pan zamkn膮艂 pokrywk臋, popatrzy艂 na mnie krzywo, zamkn膮艂 cudnej barwy (czerwona?) ocz臋ta i j膮艂 zn贸w rz臋zi膰...
J (zmuszony sytuacj膮 potrz膮sam - chwytaj膮c za ramiona - Panem Pasa偶erem) - Dok膮d Pan jedzie?! Halo!
P - (Jakby otrze藕wia艂) - Co si臋...? Aaa... - wyci膮ga z kieszeni - "miesi臋czny". Ja dzi臋kuje, on r贸wnie偶. (...) W Chojnie zn贸w go budz臋 m贸wi膮c, 偶e poci膮g sko艅czy艂 bieg.

Noc min臋艂a szybko (Chojna przyjazd: 0:28/odjazd do stacji Szczecin Gumie艅ce 5:17 - jako艣 si臋 nie wyspa艂em zw艂aszcza 偶e 2. nocka z rz臋du.) Podr贸偶 bez zak艂贸ce艅, tyle 偶e ja coraz bardziej 艣pi膮cy. Na Gumie艅cach pr贸ba hamulca przy zmianie kierunku jazdy - jestem wolny: wracam na G艂贸wny autobusem komunikacji miejskiej. Usadawiam si臋 wygodnie przyciskaj膮c torb臋 - "konduktork臋" do piersi. Oooooodjazd! - sen. (Trasa jakie艣 0,5 h).

1a.
Kto艣 tr膮ca mnie w bark:
- Bilet proszszszsz....
J - (nieprzytomny) otwieram torb臋, wyci膮gam "bloczek" - Dok膮d? - pytam. (...)
Ca艂y autobus kwiczy ze 艣miechu... (Ale... mia艂em miesi臋czny - s艂u偶bowy).

>> Cz艂owiek m膮drzeje...

>> Cz艂owiek m膮drzeje z wiekiem. I zwykle jest to wieko od trumny.

> > Kobiety nie mo偶na zmieni膰. Mo偶na zmieni膰 kobiet臋, ale to niczego nie zmienia.

> > ZUS z pewno艣ci膮 jest instytucj膮 przest臋pcz膮, ale nie mo偶na nazwa膰 jej zorganizowan膮.

> > Szalona dziewczyna staje si臋 szalon膮 偶on膮, p贸藕niej szalon膮 gospodyni膮, a na ko艅cu star膮 wariatk膮.

> > Wed艂ug ostatnich sonda偶y 40 % polskich nastolatk贸w optymistycznie patrzy w przysz艂o艣膰. Pozosta艂e 60 % nie ma pieni臋dzy na narkotyki.

> > Budzi si臋 we mnie zwierz臋. Obawiam si臋 jednak, 偶e to leniwiec.

Wr贸ci艂am do domu ca艂a...

Wr贸ci艂am do domu ca艂a we 艂zach po tym jak m贸j ch艂opak przyzna艂 si臋, 偶e mnie zdradza. M贸j ojciec przytuli艂 mnie i kaza艂 wszystko opowiedzie膰 ze szczeg贸艂ami. Tata jest do艣膰 ekscentryczny wi臋c nie zdziwi艂o mnie, 偶e za艂o偶y艂 okulary przeciws艂oneczne w trakcie moich 偶al贸w. W pewnym momencie kiedy zbiera艂am my艣li dotar艂o do mnie, 偶e ojciec 艣pi w najlepsze i nawet zaczyna pochrapywa膰. YAFUD

Do oddzia艂u bankowego...

Do oddzia艂u bankowego po remoncie wchodzi zdenerwowany klient i od drzwi krzyczy:
-Co to jest? Co to ma znaczy膰?!
Menad偶er banku podpytuje:
-W czym mog臋 panu pom贸c?
-Co to za zmiany? Dlaczego pomalowano ca艂y budynek?
Pracownik odpowiada:
-Dzi臋ki temu nasza plac贸wka wygl膮da 艂adniej i schludniej, aby nasi klienci czuli si臋 lepiej..
-Ale tam przy bankomacie mia艂em zapisany na 艣cianie numer PIN, a teraz ju偶 go nie pami臋tam!

Powiedzia艂am mojej mamie...

Powiedzia艂am mojej mamie o postanowieniu, kt贸re podj臋艂am. Powiedzia艂am, 偶e chc臋 poczeka膰 z seksem do 艣lubu. Jako, 偶e pochodz臋 z bardzo katolickiej rodziny, my艣la艂am, 偶e b臋dzie ze mnie dumna, a ona tylko wybuch艂a 艣miechem, stwierdzi艂a "Niez艂e usprawiedliwienie tego, 偶e nikt nie chce si臋 z Tob膮 przespa膰" i wysz艂a z pokoju.