Siedzi trzech 偶onatych...

Siedzi trzech 偶onatych ch艂opak贸w jeden m贸wi
-wiecie co moja 偶ona czyta艂a na porod贸wce "Jasia i Ma艂gosie" i mam dwoje dzieci
-na co drugi-moja czyta艂a "trzech muszkieter贸w" i ma troje dzieci
-na to ostatni zrywa si臋 i m贸wi lec臋 bo moja czyta "Alibabe i czterdziestu rozb贸jnik贸w

Przychodzi facet do pracy...

Przychodzi facet do pracy pobity, podrapany itd. Kumpel go pyta:
- Kto ci to zrobi艂 ?
- 呕ona...
- 呕ona? Za co !?
- Powiedzia艂em do niej "ty".
- I za to ci臋 pobi艂a? A jak dok艂adnie powiedzia艂e艣 ?
- Ona m贸wi do mnie "ju偶 si臋 nie kochali艣my ze dwa lata..."
A ja do niej:
- Chyba ty...

- Kochana 偶ono, mo偶e...

- Kochana 偶ono, mo偶e za艣piewasz co艣 dla go艣ci?
- Ale oni ju偶 przecie偶 zaczynaj膮 powoli wychodzi膰.
- No w艂a艣nie... powoli...

By艂a sobie para z 60-letnim...

By艂a sobie para z 60-letnim sta偶em ma艂偶e艅skim. Nie byli bogaci, ale dawali sobie rad臋, ostro偶nie gospodaruj膮c pieni臋dzmi. Mieli po 85 lat, ale byli dobrego zdrowia, g艂贸wnie dzi臋ki 偶onie, kt贸ra przez ostatni膮 dekad臋 k艂ad艂a wielki nacisk na zdrowe jedzenie i 膰wiczenia. Z pewno艣ci膮 偶yliby jeszcze d艂ugo, jednak podczas podr贸偶y rozbi艂 si臋 ich samolot. Tak wi臋c trafili do nieba. Stan臋li przed niebia艅skimi wrotami, a 艣w. Piotr wprowadzi艂 ich do wewn膮trz. Zabra艂 ich do pi臋knego dworku, umeblowanego w z艂oto i jedwabie, z pi臋knie wyposa偶on膮 kuchni膮 i wodospadem w g艂贸wnej 艂azience. Zobaczyli s艂u偶膮c膮, wieszaj膮c膮 ich ulubione ubrania w szafie. Westchn臋li oszo艂omieni, gdy Piotr powiedzia艂:
- Witamy w niebie. To b臋dzie teraz wasz dom. Staruszek zapyta艂 Piotra, ile to wszystko b臋dzie kosztowa膰.
- Ale偶, nic - odpowiedzia艂 Piotr - Pami臋tajcie, to nagroda, kt贸r膮 otrzymujecie w niebie za wasze 偶ycie na ziemi.
Staruszek wyjrza艂 przez okno i zobaczy艂 wielkie pole golfowe, wspanialsze ni偶 jakiekolwiek na ziemi.
- A jakie tam s膮 op艂aty? - mrukn膮艂.
- To jest niebo - odpowiedzia艂 艣w. Piotr. - Tu mo偶esz gra膰 codziennie, za darmo.
Potem udali si臋 do klubu i zobaczyli obficie zastawiony st贸艂, z ka偶d膮 kuchni膮, jak膮 sobie mo偶na wymarzy膰. Staruszek patrzy艂 na owoce morza, steki, egzotyczne desery i przer贸偶ne rodzaje napoj贸w.
- Nawet nie pytaj - 艣w. Piotr uprzedzi艂 staruszka. - To jest niebo, to wszystko jest za darmo dla was, cieszcie si臋.
Staruszek rozejrza艂 si臋 wok贸艂 i nerwowo spojrza艂 na 偶on臋.
- Dobrze, a gdzie s膮 niskot艂uszczowe, niskocholesterolowe potrawy i bezkofeinowa kawa? - zapyta艂.
- To jest najlepsza cz臋艣膰. - odpowiedzia艂 艣w. Piotr. - Mo偶ecie je艣膰 i pi膰 ile chcecie i nigdy nie b臋dziecie grubi ani chorzy. To jest niebo!
Staruszek wci膮偶 nie dowierza艂.
- 呕adnej gimnastyki, aby to zgubi膰? - zapyta艂
- Nie, chyba 偶e chcecie - odpowiedzia艂 Piotr.
- Nie ma badania poziomu cukru ani ci艣nienia krwi ani...
- Ju偶 nigdy. Wszystko co tu robicie ma wam sprawia膰 rado艣膰. Staruszek spojrza艂 na 偶on臋 i powiedzia艂:
- Ty i te twoje pier****ne otr臋bowe p艂atki! A mogli艣my tu by膰 ju偶 dziesi臋膰 lat temu!

Przed 艣lubem: ...

Przed 艣lubem:

On: Hura! Nareszcie! Ju偶 si臋 nie mog艂em doczeka膰!
Ona: Mo偶esz ode mnie odej艣膰?
On: Nawet o tym nie my艣l!
Ona: Ty mnie kochasz?
On: Oczywi艣cie!
Ona: B臋dziesz mnie zdradza膰?
On: Nie, sk膮d ci to przysz艂o do g艂owy?
Ona: B臋dziesz mnie szanowa膰?
On: B臋d臋!
Ona: B臋dziesz mnie bi膰?
On: W 偶adnym wypadku!
Ona: Mog臋 ci ufa膰?

P.S.
Po przeczytaniu prosz臋 przeczyta膰 od do艂u do g贸ry

- Chcia艂em zam贸wi膰 dla...

- Chcia艂em zam贸wi膰 dla 偶ony tort urodzinowy.
- Ile 艣wieczek?
- 26, jak zwykle.

呕ona wr贸ci艂a do domu...

呕ona wr贸ci艂a do domu z kliniki chirurgii plastycznej.
- Jak ci si臋 podobam? 鈥 pyta m臋偶a.
M膮偶 przygl膮da si臋 jej uwa偶nie i po chwili komentuje:
- Zrobili co mogli.

Porz膮dkuj膮c domowe dokumenty...

Porz膮dkuj膮c domowe dokumenty natrafi艂em na akt 艣lubu. Zaduma艂em si臋 nad nim...
- Czego tam szukasz? - pyta 偶ona.
- Terminu wa偶no艣ci!
I wtedy zacz臋艂a si臋 awantura.

M膮偶 do 偶ony po meczu:...

M膮偶 do 偶ony po meczu:
- No to do艣膰 leniuchowania. Id臋 wysprz膮ta膰 piwnic臋.
Po pi臋ciu minutach wraca.
- Co, ju偶 sko艅czy艂e艣? - dziwi si臋 偶ona.
- Nieee... - stwierdza niech臋tnie m膮偶 - ... otwieracza do butelek zapomnia艂em.

Pewne ma艂偶e艅stwo w 艣rednim...

Pewne ma艂偶e艅stwo w 艣rednim wieku siedzia艂o sobie na 艂aweczce w parku... zza krzak贸w dochodzi艂y ich odg艂osy rozmowy jakiej艣 pary...
Nagle kobieta zda艂a sobie spraw臋, 偶e za zaro艣lami s膮 m艂odzi ludzie i ch艂opak ma w艂a艣nie zamiar si臋 o艣wiadczy膰... Nie chc膮c uczestniczy膰 w tak intymnym momencie nachyli艂a si臋 do m臋偶a i szepn臋艂a:
- We藕, zagwizdaj, 偶eby Ci m艂odzi wiedzieli, 偶e kto艣 mo偶e ich us艂ysze膰...
- Gwizda膰? - Spyta艂 m膮偶 - Dlaczego mam gwizda膰? Do mnie nikt nie zagwizda艂, 偶eby mnie ostrzec..