psy
emu
#it
hit
syn
fut

Student zaczepia profesora...

Student zaczepia profesora na korytarzu uniwersytetu:
- Pan wybaczy, panie profesorze, czy mo偶na jedno pytanie?
- Ale偶 naturalnie, m艂ody cz艂owieku, po to tu jeste艣my!
- Panie profesorze, czy pan 艣pi z brod膮 pod ko艂dr膮, czy na ko艂drze?
- Hmmm, nigdy si臋 nad tym nie zastanawia艂em.
- No trudno, dzi臋kuj臋, przepraszam.
Po tygodniu student zn贸w natyka si臋 na profesora. Profesor wycie艅czony, twarz ziemista, ciemne kr臋gi pod oczami. Ujrzawszy studenta rykn膮艂:
- A bodaj pana pokr臋ci艂o, 艂ajdaku! Od tygodnia spa膰 nie mog臋 - i tak 藕le, i tak niewygodnie!

Uwa偶aj baranie! Ogl膮dam...

Uwa偶aj baranie! Ogl膮dam CSI, NCIS i Criminal Minds, wi臋c mog臋 sprawi膰, 偶e twoje morderstwo b臋dzie wygl膮da艂o jakby za艂atwi艂 ci臋 jednoro偶ec ma艅kut z drewnian膮 nog膮...

Przychodzi facet do apteki:...

Przychodzi facet do apteki:
- Poprosz臋 jakie艣 lekarstwo na zach艂anno艣膰. Tylko du偶o, du偶o, DU呕O!!!

Kobietom si臋 wydaje,...

Kobietom si臋 wydaje, 偶e faceci my艣l膮: "im wi臋kszy biust, tym lepiej", a tymczasem jest zupe艂nie na odwr贸t: "im mniejszy biust, tym gorzej".

By膰 zadowolonym z samego...

By膰 zadowolonym z samego siebie - to najwi臋ksze szcz臋艣cie. - Tomasz Mann

GDY BRAK GRABARZA...

GDY BRAK GRABARZA

Na wichurze niedaleczko poza stolic膮, zmar艂o si臋 jednemu ch艂opinie. W parafii rejwach si臋 zrobi艂, bo stanowisko grabarza nieobsadzone i komu teraz pogrzeba膰 denata? Ksi臋偶ulo uradzi艂 pospo艂u z op艂akuj膮c膮 famili膮, 偶e trzeba si臋 spieszy膰, bo spiekota sprawi, 偶e procesy naturalne towarzysz膮ce zew艂okowi mog膮 uprzykrzy膰 偶ycie ca艂ej wsi. Stan臋艂o na tym, 偶e najmie si臋 miejscowe malinowe nosy, co by dolink臋 zrobili, trumn臋 przenie艣li i j膮 potem zasypali... Wzi臋艂y si臋 by艂y chopy do roboty...
Uroczysto艣膰 pogrzebowa. Zewsz膮d chlipanie zrozpaczonych i ksi臋dzowe mod艂y. Raz po raz nabo偶ny nastr贸j psuje owocowy fetor p艂yn膮cy z paszcz 偶ulowych - w ko艅cu trzeba si臋 uodparnia膰, by ludzkie nieszcz臋艣cie nie bola艂o - i 艣miech czterech raczkuj膮cych "grabarzy" (uodpornienie dzia艂a jak si臋 masz). 艢miech to du偶o powiedziane? Czterog艂os starych emaliowanych gar贸w lec膮cych po schodach. Ksi膮dz nie wytrzyma艂 i kiedy s膮czony przez 偶ul贸w ekstrakt owocowy zacz膮艂 zabija膰 ich w艂a艣ciwo艣ci motoryczne, a wzmaga艂 rubaszny rechot przetykany nast膮 ku**膮 maci膮, podszed艂 do pijackich hien i rzek艂:
- Panowie, tak nie mo偶na, tu ludzie p艂acz膮, cierpi膮, szanujcie偶 to...
Na to grabarzowy MCR z cwaniackim wyj臋ciem dymi膮cego peta, z bezz臋bnej paszcz臋ki:
- Jak ksi膮dz... hyyyp... da po dychu... hyyyp, to jeszcze p艂aka膰 b臋dziem...