#it
emu
psy
syn

Szef przyjmuje pracownika...

Szef przyjmuje pracownika i m├│wi:
- W naszym zak┼éadzie obowi─ůzuj─ů dwie zasady. Pierwsza to czysto┼Ť─ç. Czy wytar┼é Pan buty przed wej┼Ťciem do gabinetu?
- Oczywi┼Ťcie.
- Druga to prawdom├│wno┼Ť─ç. Przed moimi drzwiami nie ma wycieraczki

Moja sekretarka weszła...

Moja sekretarka wesz┼éa dzi┼Ť do biura w swojej kr├│tkiej sp├│dniczce, czarnych po┼äczochach i g┼é─Öboko rozci─Ötej bluzce. Schyli┼éa si─Ö, ┼╝eby wyj─ů─ç co┼Ť z niskiej szafki i odwr├│ci┼éa si─Ö do mnie z sugestywnym spojrzeniem.
Powiedzia┼éem "dwadzie┼Ťcia lat temu opar┼ébym ci─Ö o biurko i pokaza┼é co potrafi─Ö".
Odpar┼éa "oj, przecie┼╝ nie jeste┼Ť jeszcze chyba za stary".
"To nie ja jestem za stary, kochana".

Facet przyjechał wieczorem...

Facet przyjechał wieczorem do eleganckiego hotelu. Zameldował się i mówi frywolnie do pięknej, młodej recepcjonistki:
- Proszę mnie jutro rano obudzić pocałunkiem.
- No c├│┼╝. Oczywi┼Ťcie. Nasz klient - nasz pan. Przeka┼╝─Ö rano pana ┼╝yczenie mojemu brodatemu nast─Öpcy.

Biznesmen u Szwagra

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

- Palisz?...

- Palisz?
- Tak.
- Ile paczek dziennie?
- Trzy.
- Ile kosztuje jedna?
- 12 zł
- Od dawna palisz?
- Od 20 lat.
- U┼Ťredniaj─ůc wydajesz 36 z┼é dziennie na papierosy, co daje 13140 z┼é rocznie. W ci─ůgu ostatnich 20 lat wypali┼ée┼Ť 262 800 z┼é. Nawet bior─ůc pod uwag─Ö fakt, ┼╝e kiedy┼Ť papierosy by┼éy ta┼äsze, nie uwzgl─Ödniamy przecie┼╝ koszt├│w inflacji, itp. Mo┼╝emy wi─Öc za┼éo┼╝y─ç, ┼╝e to faktycznie przybli┼╝one wydatki?
- Zgadza si─Ö.
- Czy wiesz, ┼╝e gdyby┼Ť odk┼éada┼é te pieni─ůdze w banku na oprocentowanym rachunku oszcz─Ödno┼Ťciowym m├│g┼éby┼Ť kupi─ç sobie za to nowiutkie Porsche?
- A Ty palisz?
- Nie.
- To gdzie twoje Porsche?

Poszedłem do instruktora...

Poszedłem do instruktora gimnastyki i spytałem:
- Nauczy mnie pan zakładać nogę za głowę?
- Jak bardzo elastyczny pan jest?
- Mog─Ö przychodzi─ç we wtorki i soboty.

Podczas wygłaszania przez...

Podczas wyg┼éaszania przez Stalina referatu, kto┼Ť kichn─ů┼é.
- Kto kichn─ů┼é? - zapyta┼é Stalin.
Cisza.
- Pierwszy rz─ůd rozstrzela─ç!
Tak też się stało.
- Kto kichn─ů┼é? - spyta┼é ponownie.
Milczenie.
- Drugi rz─ůd rozstrzela─ç! Kto kichn─ů┼é?
- To ja kichn─ů┼éem - odzywa si─Ö kto┼Ť z ko┼äca sali.
- NA ZDROWIE TOWARZYSZU

M┼éoda kobieta w w─ůskiej...

M┼éoda kobieta w w─ůskiej mini sp├│dniczce chce wsi─ů┼Ť─ç do autobusu. Nie mo┼╝e podnie┼Ť─ç nogi, aby postawi─ç j─ů na stopniu, wi─Öc si─Öga r─Ök─ů do ty┼éu, aby rozpi─ů─ç guziczek z ty┼éu sp├│dniczki. Jeden, drugi, trzeci... Zrobi┼éa si─Ö za ni─ů kolejka. W ko┼äcu stoj─ůcy za ni─ů m─ů┼╝czyzna chwyci┼é j─ů za pup─Ö i podsadzi┼é na stopie┼ä.
- Świnia! - krzyczy kobieta.
- Ja ┼Ťwinia?! A kto przed chwil─ů rozpi─ů┼é mi wszystkie guziki w rozporku?