emu
psy
syn

kibic do smudy

Chodzi po targowisku...

Chodzi po targowisku facet i woła:
-Wiertark─Ö sprzedam,wiertark─Ö sprzedam!
Dobra wiertarka,bardzo dobra
Podchodzi do niego jaki┼Ť facet i m├│wi:
-Panie,przecież to jest kałach!
-Ka┼éach, nie ka┼éach, ale dziurki potrafi ┼Ťwietnie robi

Przy kraw─Ö┼╝niku stoi...

Przy kraw─Ö┼╝niku stoi facet i macha r─Ök─ů na przeje┼╝d┼╝aj─ůc─ů tax├│wke.
Taryfa się zatrzymała, gostek wsiadł, a szofer zagaja:
- Idealnie ┼╝e┼Ť pan na mnie trafi┼é. Zupe┼énie jak Heniek.
- Przepraszam, kto?
- Jak to kto? Heniek Kowalski. Niesamowity go┼Ť─ç, zawsze wszystko robi┼é porzadnie i na czas. Potrzebowa┼ée┼Ť pan tax├│wki akurat wtedy, kiedy bylem wolny i tedy przeje┼╝d┼╝a┼éem. Heniek taki fart to mia┼é za ka┼╝dym razem.
- No nie przesadzajmy... czysty przypadek.
- Dla He┼äka nie istnia┼éy "przypadki". On wszystko robi┼é profesjonalnie i perfekt. Spokojnie m├│g┼éby grac w tenisa albo w golfa z zawodowcami. Moglby tez bez wysi┼éku, jako gwiazda programu, ┼Ťpiewa─ç w operze albo ta┼äczy─ç w balecie.
- Hmm... to musiał być wybitnie uzdolniony człowiek!
- ┼╗eby┼Ť pan wiedzia┼é! Mia┼é niesamowit─ů pami─Ö─ç, pami─Öta┼é daty urodzin i imienin wszystkich cz┼éonk├│w swojej rodziny i wszystkie rodzinne rocznice. Wiedzia┼é wszystko o winach, no wiesz pan, kt├│re winko do jakiego dania, i w jakim kieliszku. W domu umia┼é wszystko naprawi─ç sam, lod├│wk─Ö, telewizor. Panie, nie to co ja, jak wymienia┼éem bezpiecznik to na ca┼éej ulicy by┼éo zaciemnienie.
- Mmm... jako┼Ť nie mog─Ö skojarzy─ç tak wybitnej osoby...
- No, ja tez nigdy go nie spotkałem.
- Jak to? To sk─ůd pan tyle o nim wie?!
- O┼╝eni┼éem si─Ö z wdow─ů po nim...

Dw├│ch staruszk├│w idzie...

Dw├│ch staruszk├│w idzie do agencji towarzyskiej.
- S┼éuchaj, a co zrobimy jak nas nie wpuszcz─ů?
Na co drugi:
- Ty lepiej pomy┼Ťl co b─Ödziemy robili jak nas wpuszcz─ů!

Mały, zadowolony Ratzinger...

Ma┼éy, zadowolony Ratzinger podchodzi do swojego ojca, trzymaj─ůc w r─Öku s┼éoik musu jab┼ékowego.
- Ich habe muss, papa...

W pralce rozmawiaj─ů dwie...

W pralce rozmawiaj─ů dwie pary majtek:
- O! Widz─Ö, ┼╝e wakacje si─Ö uda┼éy. Poznaj─Ö po tej br─ůzowej opaleni┼║nie.
- Ale┼╝ sk─ůd! Przesrany dzie┼ä dzisiaj by┼é...

W sklepie....

W sklepie.
- Pani da dwie skrzynki w├│dki. 100 butelek piwa. 20 butelek Martini. 10 butelek whisky. 10 butelek tequili. Dwa kartony Marlboro i 100 prezerwatyw.
- Prosz─Ö.
- Dzi─Ökuj─Ö.
- Prosz─Ö pana! Prosz─Ö pana!!
- Zapomnia┼éem co┼Ť?
- Nie. Ale pan mnie we┼║mie ze sob─ů, co?