#it
emu
fut
hit
psy
syn

Trzech facet贸w rozmawia...

Trzech facet贸w rozmawia o tym, jakie pochwy maj膮 ich 偶ony. Por贸wnuj膮 je do miast. Pierwszy m贸wi, 偶e jego 偶ona ma jak Pary偶. Dlatego, 偶e taka jest wspania艂a, t臋tni膮ca 偶yciem. Drugi m贸wi, 偶e jak Londyn. Zawsze taka mokra, troszk臋 tajemnicza. A trzeci, 偶e jego 偶ony jest jak... Bydgoszcz!
- Dlaczego?! Pytaj膮 tamci. A on na to:
- Dziura... po prostu dziura!

呕ona do m臋偶a: ...

呕ona do m臋偶a:
-Id藕 kupi膰 bu艂ki.
-Ile mam kupi膰?
-No nie wiem, tyle kup,偶eby starczy艂o na kolacj臋 i 艣niadanie.
M膮偶 zirytowanym g艂osem:
- Jak kupi臋 za ma艂o,albo za du偶o,to zn贸w b臋dzie awantura, powiedz,ile mam kupi膰?
呕ona (z zalotnym spojrzeniem)
-Kup tyle bu艂ek, ile razu si臋 wczoraj kochali艣my.
M膮偶 poszed艂 do sklepu.Staje przed ekspedientk膮 i m贸wi:
-poprosz臋 siedem bu艂ek. Albo nie, pi臋膰 bu艂ek, loda i kakao.

Facet trafi艂 do wi臋zienia...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Klatka schodowa. Wchodz膮cy...

Klatka schodowa. Wchodz膮cy na g贸r臋 cz艂owiek widzi ma艂膮 dziewczynk臋, kt贸ra stoi pod czyimi艣 drzwiami i usi艂uje dosi臋gn膮膰 dzwonka.
- Poczekaj, dziecko, pomog臋 ci! - m贸wi facet i naciska dzwonek. Na to dziewczynka:
- Nie wiem, jak pan ale ja teraz spie****am!

Przed zrujnowan膮 i spalon膮...

Przed zrujnowan膮 i spalon膮 chat膮 siedz膮 baca z 偶on膮 i baca m贸wi:
-To, 偶e nam spalili chat臋 to zb贸jnicka sprawa,
-To, 偶e nam wszystkie owce ze stada wyr偶n臋li to zb贸jnicka sprawa,
-To, 偶e ciebie wyruchali to zb贸jnicka sprawa,
-Ale to, 偶e przy tym dup膮 rusza艂a艣 to ju偶 kurestwo

Pu艂kownik do majora:...

Pu艂kownik do majora:
- Jutro o 9.00 nast膮pi za膰mienie S艂o艅ca, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia. Niech wszyscy 偶o艂nierze wyjd膮 na plac 膰wicze艅, b臋d臋 im udziela艂 wyja艣nie艅. W razie deszczu, poniewa偶 i tak nic nie b臋dzie wida膰, prosz臋 zebra膰 ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
- Na rozkaz pu艂kownika jutro o godzinie 9.00 odb臋dzie si臋 uroczyste za膰mienie S艂o艅ca. Je艣li zajdzie konieczno艣膰 deszczu, pan pu艂kownik wyda w sali gimnastycznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia.
Kapitan do porucznika:
- Na rozkaz pu艂kownika jutro o 9.00 nast膮pi za膰mienie S艂o艅ca. W razie deszczu za膰mienie odb臋dzie si臋 w sali gimnastycznej, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia.
Porucznik do sier偶anta:
- Jutro o 9.00 pu艂kownik za膰mi S艂o艅ce w sali gimnastycznej, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia.
Sier偶ant do kaprala:
- Jutro o 9.00 nast膮pi za膰mienie pu艂kownika z powodu S艂o艅ca. Je偶eli na sali gimnastycznej b臋dzie pada艂 deszcz, co nie zdarza si臋 ka偶dego dnia, zebra膰 wszystkich na placu 膰wicze艅.
Dwaj szeregowi pomi臋dzy sob膮:
- Zdaje si臋, 偶e jutro b臋dzie pada艂 deszcz. S艂o艅ce za膰mi pu艂kownika na sali gimnastycznej. Nie wiadomo dlaczego nie zdarza si臋 to ka偶dego dnia...

Pr贸ba generalna orkiestry...

Pr贸ba generalna orkiestry symfonicznej. Wchodzi dyrygent:
- Kole偶anki i koledzy, zaczynamy od cz臋艣ci drugiej, opus pierwszy.... A gdzie pierwszy skrzypek?
- Jakby tu powiedzie膰, poszed艂 do toalety, pewnie si臋 onanizuje...
- Dobrze, id藕cie po niego, niech tu natychmiast wraca!
- Pan tu jest dyrektorem, niech Pan idzie po niego...
Dyrygent idzie do toalety. Rzeczywi艣cie - pierwszy skrzypek stoi w k膮cie i si臋 onanizuje.
Dyrygent:
- I to ma by膰 pierwszy skrzypek? D艂o艅 swobodna, 艂okie膰 wy偶ej...

Halo! Pogotowie?...

Halo! Pogotowie?
- Nie... zak艂ad pogrzebowy, w czym mo偶...
- Ojejej! Nie! Ja potrzebuj臋 numer do pogotowia! Poda mi pan?
- Oczywi艣cie... ale prosz臋 si臋 jeszcze zastanowi膰...
- Zastanowi膰?! Cz艂owieku! Na lito艣膰 bosk膮, daj mi numer!!
- W porz膮dku... w porz膮deczku... nie pali si臋... ju偶 wyci膮gam ksi膮偶k臋...otwieram... szukam... szukam... oj!... upad艂a mi. Mam... szukam... ojej, znowu mi upad艂a... taaa..... gdzie ona si臋 potoczy艂a...?

Przychodzi facet do baru...

Przychodzi facet do baru i m贸wi do barmana:
- Flaszk臋 w贸dki prosz臋. Musze si臋 dzi艣 koniecznie upi膰."
- Co si臋 sta艂o? - pyta barman.
- W艂a艣nie dowiedzia艂em si臋, 偶e m贸j brat jest peda艂em.
- No tak to dobry pow贸d, 偶eby si臋 upi膰. Wsp贸艂czuje panu.
Tydzie艅 p贸藕niej ten sam go艣膰 wpada do tego samego baru i prosi tego samego barmana o flaszk臋 w贸dki, m贸wi膮c 偶e musi si臋 upi膰.
- Co si臋 tym razem sta艂o? - pyta zaciekawiony barman.
- W艂a艣nie dowiedzia艂em si臋, 偶e m贸j ojciec jest peda艂em - odpowiada go艣ciu.
- Bardzo mi przykro z tego powodu - odpowiada barman i stawia na ladzie flaszk臋.
Min膮艂 kolejny tydzie艅 i zn贸w ten sam go艣膰 wpada do tego samego baru i u tego samego barmana zamawia kolejn膮 flaszk臋 zn贸w m贸wi膮c, 偶e musi si臋 dzi艣 zala膰.
- Przepraszam pana bardzo, 偶e si臋 wtr膮cam w nieswoje sprawy ale czy jest kto艣 w pana rodzinie kto sypia z kobietami? - pyta barman
- Tak, moja 偶ona. W艂a艣nie si臋 o tym dowiedzia艂em - odpowiada go艣ciu.

Mama m贸wi do Jasia:...

Mama m贸wi do Jasia:
- Kup makaron w艂oski na jajkach.
Idzie Jasio do sklepu i se powtarza makaron w艂oski na jajkach, w艂oski na jajkach.
Zachodzi Jasio do sklepu i pyta:
- Ma pan w艂oski na jajkach?