W pewien poniedzia艂ek...

W pewien poniedzia艂ek mia艂em pisa膰 kolokwium z do艣膰 trudnego przedmiotu. By艂em bardzo zadowolony bo jako jeden z nielicznych chodzi艂em na wyk艂ady i posiada艂em najlepsze notatki z ca艂ego rocznika. W pi膮tek jeden z koleg贸w poprosi艂 mnie czy nie po偶yczy艂bym mu swoich notatek dos艂ownie na godzin臋 bo chcia艂by co艣 sprawdzi膰 i por贸wna膰 ze swoimi. Da艂em mu je do艣膰 niech臋tnie bo wcze艣niej niewiele z tym ch艂opakiem rozmawia艂em, no ale "bra膰 studencka powinna sobie pomaga膰". Na koniec zaj臋膰 odda艂 mi moj膮 teczk臋, a ja ruszy艂em w stron臋 dworca aby wr贸ci膰 do domu. W poci膮gu otworzy艂em teczk臋 i ze zdziwieniem stwierdzi艂em, 偶e wewn膮trz s膮 tylko puste kartki. Pr贸bowa艂em w jaki艣 spos贸b skontaktowa膰 si臋 z tym ch艂opakiem ale niestety telefonu nie odbiera艂, na sms-y nie odpowiada艂, a nikt z rocznika nie widzia艂 gdzie on mieszka. By艂em w艣ciek艂y ale uzna艂em, 偶e skoro inny b臋d膮 si臋 uczy膰 z innych 藕r贸de艂 to i ja sobie poradz臋. Jako 偶e kolokwium by艂o podzielone na grupy, to nie mia艂em okazji spotka膰 tego ch艂opaka aby powiedzie膰 mu co my艣l臋 o jego "偶arciku". Gdy pojawi艂y si臋 wyniki okaza艂o si臋, 偶e znalaz艂em si臋 w niewielkiej grupie os贸b kt贸re nie zaliczy艂y. Wysz艂o te偶 na jaw, 偶e ten ch艂opak zeskanowa艂 moje notatki i rozes艂a艂 je do wi臋kszo艣ci student贸w. Wszyscy kt贸rzy mieli moje notatki zaliczyli na 5, a ja musz臋 podchodzi膰 do kolokwium jeszcze raz. Teraz przynajmniej mam skany swoich w艂asnych notatek i nauczy艂em si臋, 偶e na pomaganiu innym wychodzi si臋 藕le. YAFUD

SKR脫T MY艢LOWY...

SKR脫T MY艢LOWY

- Czy m贸g艂by pan wyj膮膰 nog臋 z mojego ucha, bo nie mog臋 wyj艣膰?
Takim oto pytaniem zaskoczy艂am m艂odego m臋偶czyzn臋 w mi艂ej krakowskiej kafejce.
Go艣膰 najpierw 艂ypn膮艂 na me ucho, potem niepewnie na swoje nogi. Jego twarz zacz臋艂a powoli wyra偶a膰 nieme pytanie: wariatka?
Towarzystwo moje ma艂o si臋 nie pod艂awi艂o ze 艣miechu...
A chodzi艂o tylko o to, 偶e facet przestawiaj膮c swoje krzes艂o, umie艣ci艂 nog臋 onego dok艂adnie po艣rodku ucha mojej torebki, kt贸r膮 nieopatrznie postawi艂am na pod艂odze.
Nie ma to jak dobry skr贸t my艣lowy Wink

ROZM脫WKI POLSKO - W艁OSKIE...

ROZM脫WKI POLSKO - W艁OSKIE

Autentyk opowiedzia艂a mi moja 呕ona, a jej moja te艣ciowa w czasach, gdy jej zi臋膰 sp臋dza艂 upojne popo艂udnia le偶akuj膮c w przedszkolu.
Moja te艣ciowa pracowa艂a w Fabryce We艂ny Czesankowej w 艁odzi (czy jako艣 tak) na jakim艣 wa偶nym stanowisku z racji znajomo艣ci j臋zyk贸w. Do fabryki zjecha艂y kiedy艣 nowoczesne maszyny z W艂och wraz z fachowcami, kt贸rzy mieli nauczy膰 polskich robotnik贸w obs艂ugi tych偶e. Problem polega艂 na tym, 偶e jedni tylko po polsku, drudzy tylko po w艂osku, ale na migi jako艣 sz艂o i przy okazji poznawa艂o si臋 podstawy j臋zyka interlokutor贸w.
Kt贸rego艣 dnia, podczas spotkania dyrekcji, wtargn膮艂 na sal臋 w艂oski robotnik, niemi艂osiernie wkurzony i zaczyna co艣 nawija膰, ale niestety, nikt ani mru mru po w艂osku, a ten nawija i nawija. Ludzie pytaj膮, o co chodzi (po polsku), a ten nawija i nawija. W ko艅cu zorientowa艂 si臋, 偶e nikt nie zrozumie jego ojczystego j臋zyka, przypomnia艂 sobie rozmowy z polskimi robotnikami i wspi膮艂 si臋 na wy偶yny mi臋dzynarodowej komunikacji, udaj膮c ca艂ym sob膮 prac臋 wiertarki, wykrztusi艂:
- Wrrrrrrrrrrr podpierrrrrrrrdolili!!!
Dyrekcja w ca艂o艣ci po艂o偶y艂a si臋 na pod艂odze ze 艣miechu, do kt贸rego nie by艂o jedynie w艣ciek艂emu W艂ochowi. Wrrrrrrrrrrr si臋 nie znalaz艂o.

Historia zas艂yszana od...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

ROMANTYCZNY WIECZ脫R...

ROMANTYCZNY WIECZ脫R

Kiedy艣 by艂em z tak膮 pann膮 na zakupach w supermarkecie. Idziemy alejkami z towarem, ona ca艂y czas co艣 do mnie m贸wi. Zatrzyma艂em si臋 przy jednym stoisku, a ona sz艂a dalej i m贸wi艂a. Nagle 艂apie faceta, kt贸ry akurat sta艂 ko艂o niej, za r臋k臋 i m贸wi:
- A mo偶e kupiliby艣my sobie dzi艣 na wiecz贸r szampana?
Kolesiowi pojawi艂 si臋 banan na g臋bie i m贸wi:
- Z przyjemno艣ci膮.
Ona si臋 odwraca, spogl膮da na faceta, ze strachem w oczach go odpycha, a ja 2 metry za ni膮 stoj臋 i zginam si臋 ze 艣miechu...

>> Cz艂owiek m膮drzeje...

>> Cz艂owiek m膮drzeje z wiekiem. I zwykle jest to wieko od trumny.

> > Kobiety nie mo偶na zmieni膰. Mo偶na zmieni膰 kobiet臋, ale to niczego nie zmienia.

> > ZUS z pewno艣ci膮 jest instytucj膮 przest臋pcz膮, ale nie mo偶na nazwa膰 jej zorganizowan膮.

> > Szalona dziewczyna staje si臋 szalon膮 偶on膮, p贸藕niej szalon膮 gospodyni膮, a na ko艅cu star膮 wariatk膮.

> > Wed艂ug ostatnich sonda偶y 40 % polskich nastolatk贸w optymistycznie patrzy w przysz艂o艣膰. Pozosta艂e 60 % nie ma pieni臋dzy na narkotyki.

> > Budzi si臋 we mnie zwierz臋. Obawiam si臋 jednak, 偶e to leniwiec.

Przez ca艂膮 noc zajmowa艂am...

Przez ca艂膮 noc zajmowa艂am si臋 pijanym i wymiotuj膮cym m臋偶em. Teraz jestem skrajnie wycie艅czona i zupe艂nie nie do 偶ycia. M臋偶u艣 z kolei ma si臋 ca艂kiem nie藕le i a偶 kipi energi膮. YAFUD

KTO SZUKA NIE B艁膭DZI...

KTO SZUKA NIE B艁膭DZI

Kole偶anka pracuje w ekskluzywnym sklepie odzie偶owym. Pod koniec dnia, w zasadzie ju偶 wieczorem, w sklepie zosta艂a tylko ona i jedna klientka. W przymierzalni. Ale co rusz z przymierzalni g艂ow臋 wystawia艂a, rozgl膮daj膮c si臋 nerwowo.
Kole偶anka zainteresowa艂a si臋 oczywi艣cie, taki zreszt膮 ma obowi膮zek...
- Czy w czym艣 pani pom贸c?
- A bo ja si臋 z m臋偶em tu um贸wi艂am, on ma zaraz przyj艣膰, wi臋c wygl膮dam, 偶eby艣my si臋 nie rozmin臋li...
- A to nie ma problemu, jak m膮偶 przyjdzie, to powiem, 偶e pani jest w przymierzalni.
Klientka uspokojona, wycofa艂a si臋 za kotar臋. Za chwil臋 do sklepu wchodzi m臋偶czyzna, niesamowicie przystojny, ogolony (wiecz贸r!), pachn膮cy...
Kole偶anka zatrzepota艂a ocz臋tami i z czizu艣miechem:
- Szuka pan 偶ony?
Na to pan, lekko sp艂oszony:
- Nieee... p艂aszcza...

OSTATKI...

OSTATKI

Siedzimy z moim rokiem na piwku. Popijamy. Jako 偶e nam ostatni semestr zosta艂, troch臋 wspominamy, biadolimy, 偶e za nied艂ugo trzeba si臋 b臋dzie broni膰. Jeden kolega pyta nostalgicznie:
- Co po nas zostanie na tej uczelni?
Na co uzyskuje od kumpla b艂yskawiczn膮 odpowied藕:
- Niesmak i puste butelki.

Dzisiaj, po raz pierwszy...

Dzisiaj, po raz pierwszy przytuli艂am m臋偶czyzn臋, kt贸rego kocham od czterech lat. By艂 to u艣cisk gratulacyjny z powodu jego 艣lubu z moj膮 najlepsz膮 przyjaci贸艂k膮. YAFUD