W szpitalu psychiatrycznym,...

W szpitalu psychiatrycznym, lekarz dy偶urny id膮c korytarzem, us艂ysza艂 dziwne ha艂asy dochodz膮ce zza drzwi jednej z sal.
Wchodzi i widzi, 偶e na jednym z 艂贸偶ek siedzi pacjent, kt贸ry ma r臋ce wyci膮gni臋te do przodu - "pozycja trzymania kierownicy" i wydaje g艂o艣ne d藕wi臋ki typu...brrruuum!... brrruuum!... brrruuum!
Lekarz podszed艂 do 艂贸偶ka, wzi膮艂 kart臋 choroby do r臋ki i pyta...
- Dok膮d dzisiaj jedziesz swoim TIR-em?
- Musz臋 zawie藕膰 towar do W艂och - odpowiada nie patrz膮c nawet na lekarza - ale najdalej za tydzie艅 wr贸c臋!
- Tylko jed藕 ostro偶nie!
Lekarz powiesi艂 kart臋 na miejsce i widzi, 偶e na 艂贸偶ku obok co艣 si臋 dziwnego dzieje pod ko艂dr膮.
Podnosi ko艂dr臋, a tam szczup艂y pacjent 艣ciska, ca艂uje i rozpina guziki w poduszce.
- A ty co robisz?
- To jest, narazie gra wst臋pna - szepcze - czekam, a偶 dalej odjedzie to mu tradycyjnie 偶on臋 wygrzmoc臋.

Dw贸ch koleg贸w ogl膮da...

Tre艣膰 tylko dla doros艂ych. Zaloguj si臋 lub zarejestruj aby potwierdzi膰 sw贸j wiek.

Popo艂udnie w domu. On...

Popo艂udnie w domu. On siedzi przed komputerem, surfuje po necie. Ona podchodzi i zaczyna go delikatnie odsuwa膰:
Ona: Ej, pu艣ci艂by艣 mnie troch臋 te偶 do kompa, siedzisz tu i siedzisz.
On ( odwracaj膮c si臋 z wyrzutem ): no 偶esz ku...a ma膰, czy ja Ci wyrywam g膮bk臋 jak zmywasz naczynia?

B贸g m贸wi do Adama:...

B贸g m贸wi do Adama:
- Adam daj 偶ebro!
- Nie dam!
- No Adam daaaj!!!
- Nie dam!
- No prosz臋 Adam daj!!
- Nie dam, mam jakie艣 z艂e przeczucie.

Przyjezdza Murzyn. Na...

Przyjezdza Murzyn. Na wakacje. Ze studiow z Warszawy. Do ojczyzny, stolicy Konga, Brazaville.
- Jak tam w tej Rzeczypospolitej Polskiej, M'Benga? - pyta ojciec.
- Dobrze.
- Poziom nauki zblizony do tego w Oxfordzie, gdzie poglebia swa wiedze twoj brat, M'Banga?
- Wiekszy.
- A czy biale kobiety sa nadal takie piekne, jak w latach 70., gdy ja tam pobieralem nauki?
- Oczywiscie.
- A co sadzisz o polskiej zimie?
- Ta zielona to jeszcze moze byc, ale tej bialej drugi raz moge nie przezyc.

Podczas meczu pi艂karskiego...

Podczas meczu pi艂karskiego nad stadion opada g臋sta mg艂a. Sprowozdawca telewizyjny komentuje:
- Jak pa艅stwo widz膮, zawodnik贸w ju偶 nie wida膰!

Morze P贸艂nocne, lodowaty...

Morze P贸艂nocne, lodowaty wicher hula jak cholera. Na pok艂adzie statku stoi dw贸ch marynarzy.
- W tak膮 pogod臋 z go艂膮 g艂ow膮? Gdzie masz swoje nauszniki? - pyta jeden.
- Od czasu nieszcz臋艣liwego wypadku ju偶 ich nie nosz臋.
- Jakiego nieszcz臋艣liwego wypadku??
- Kumpel zaprasza艂 na w贸dk臋, a ja nie s艂ysza艂em..