Wchodzi francuz do polskiej restauracji, spotyka młoda kelnerkę i mówi: - Bonjoure [czyt. Bonżur] madame. - Żuru nie ma, jest tylko krupnik.
Nie mam pojęcia jak nazywa się to po polsku,ale wygląda świetnie.
Przychodzi facet do restauracji i mówi: -Poproszę frytki. -Niestety, ale skończyły się już nam ziemniaki. -Nie szkodzi, zjem z chlebem.
- Skąd jesteś? - Z Warszawy. - Nieprawda, warszawiak tak nie odpowiada! - A jak? - To mnie zapytaj. - Skąd jesteś? - Sp******aj.