Stara wróciła z jakaś taka nabuzowana z kongresu kobiet i od razu mnie od pijaków zaczęła wyzywać. Jakich pijaków kobieto. Nie widzisz, że przez te wasze parytety to ja muszę mieć w każdej szklance 40% alkoholu.
Idzie ulicą babka z bulterierem. Mijają Merca 600, pies zadarł nogę i zaczyna sikać. W tym czasie Merc rusza, a pies za nim, zaskoczony, na trzech łapach kuśtyka. Merc zatrzymuje się, uchyla się szyba, wychyla się łysy łeb i zrezygnowanym głosem mówi:
- Dobra, brachu, kończ, ja poczekam.
Puszcza Białowieska. Przysiółek Kacze Dołki. Spotyka kum kuma:
- Słyszałem, Leon, żeś był w Białymstoku.
- Ano.
- Cóżeś swej starej kupił?
- Majtki. Koronkowe.
- Oooo. Zadowolniona?
- Ona tak, ja nie bardzawo.
- Czemu?
- Założyła, a ja je porwałem!
- Why, Leo, why?!
- Wszystko przez nie było widać: i spódnicę, i kożuch, i barchany!