emu
psy
syn

Wzburzona pani domu o┼Ťwiadcza...

Wzburzona pani domu o┼Ťwiadcza m─Ö┼╝owi:
-Wyobra┼║ sobie, ┼╝e na ulicy niespodziewanie wpad┼éy┼Ťmy na siebie z Ba┼Ťk─ů...
-Wasze babskie sprawy w og├│le mnie nie obchodz─ů. - odpowiada m─ů┼╝ zza gazety.
-Jak uwa┼╝asz, ale lakiernik m├│wi, ┼╝e auto b─Ödzie gotowe nie wcze┼Ťniej ni┼╝ za tydzie┼ä.

Kiedy┼Ť, nie tak dawno...

Kiedy┼Ť, nie tak dawno temu ┼╝y┼é sobie pewien m┼éody go┼Ť─ç, kt├│ry lubi┼é je┼Ť─ç kapust─Ö z grochem. Oczywi┼Ťcie wiadomo jaka reakcja nast─Öpowa┼éa w jego organizmie, kr├│tko po spo┼╝yciu owej sk─ůdin─ůd wyszukanej potrawy. Pewnego dnia spotka┼é dziewczyn─Ö i si─Ö w niej zakocha┼é, ze wzajemno┼Ťci─ů. Kiedy zdecydowali si─Ö pobra─ç, m┼éody cz┼éowiek uzmys┼éowi┼é sobie, ┼╝e nie mo┼╝e ju┼╝ wi─Öcej je┼Ť─ç grochu z kapust─ů, i b─Ödzie to jego po┼Ťwi─Öcenie za znalezienie szcz─Ö┼Ťcia osobistego. Po kr├│tkim czasie o┼╝eni┼é si─Ö. Trzy miesi─ůce min─Ö┼éy i m┼éody cz┼éowiek powracaj─ůc do domu z pracy, przechodzi┼é ko┼éo restauracji. Nie m├│g┼é nie zauwa┼╝y─ç poci─ůgaj─ůcego i mi┼éego dla nosa zapachu grochu z kapust─ů, a┼╝ zakr─Öci┼éo mu si─Ö w g┼éowie, nie namy┼Ťlaj─ůc si─Ö d┼éugo wszed┼é do knajpki i zam├│wi┼é jeden za drugim a┼╝ trzy talerze swojego przysmaku, wiedz─ůc, ┼╝e ma do domu jeszcze kawa┼éek drogi, wi─Öc efekt tej potrawy powinien zostawi─ç na ┼Ťwie┼╝ym powietrzu. Oczywi┼Ťcie po drodze sobie weso┼éo popierdywa┼é, przybywaj─ůc pod swoje drzwi ca┼ékiem bezpiecznie, ┼╝e nic z gaz├│w ju┼╝ nie zosta┼éo w ┼╝o┼é─ůdku.
┼╗ona przywita┼éa go od progu i wygl─ůda┼éa na podekscytowan─ů:
- Kochanie mam dla Ciebie niespodziank─Ö, kt├│r─ů dostaniesz przy obiedzie!
Po czym zakr─Öci┼éa mu chusteczk─Ö na g┼éowie, i niewidz─ůcego nic poci─ůgn─Ö┼éa do sto┼éu. Musia┼é jej obieca─ç, ┼╝e absolutnie nie b─Ödzie podgl─ůda┼é, a┼╝ ona nie zdejmie mu chusteczki z oczu. Gdy ┼╝ona ju┼╝ mia┼éa ods┼éoni─ç mu oczy, w tym samym momencie zadzwoni┼é telefon. M─ů┼╝ si─Ö ucieszy┼é, bo nagle poczu┼é ┼╝e znowu ma ochot─Ö na wypuszczenie nast─Öpnego, ┼╝ona jeszcze raz kaza┼éa mu obieca─ç, ┼╝e nie b─Ödzie podgl─ůda┼é i posz┼éa odebra─ç telefon, on wykorzysta┼é ten moment podni├│s┼é jedn─ů nog─Ö i z ulg─ů wyda┼é odstrza┼é. Nie tylko, ┼╝e by┼é on g┼éo┼Ťny, ale r├│wnie┼╝ i ┼Ťmierdzia┼é jak tuzin zgni┼éych jajek. Facet mia┼é problemy przez moment ze znalezieniem tchu, wi─Öc pomaca┼é za serwetk─ů i rozdmucha┼é powietrze wok├│┼é siebie, po tym jednym poczu┼é si─Ö znacznie lepiej, ale nast─Öpny ju┼╝ czeka┼é, nie zastanawiaj─ůc si─Ö d┼éugo, m─ů┼╝ podni├│s┼é drug─ů nog─Ö i sruuuuu, nast─Öpny wylecia┼é mu z hukiem. Tym razem by┼é on jeszcze bardziej ┼Ťmierdz─ůcy, wi─Öc musia┼é si─Ö odwachlowywa─ç r─Ökami przez dobr─ů chwil─Ö zanim smr├│d opu┼Ťci┼é go. I znowu poczu┼é, ┼╝e mu si─Ö zbiera, tym razem pierdn─ů┼é tak g┼éo┼Ťno, ┼╝e by┼éo s┼éycha─ç pobrz─Ökiwanie szklanek, a kwiatki na stole mocno przywi─Öd┼éy. Ca┼éy czas przys┼éuchiwa┼é si─Ö czy ┼╝ona ju┼╝ ko┼äczy rozmow─Ö i dotrzymuj─ůc przyrzeczenia nie podgl─ůda┼é co ┼╝ona przygotowa┼éa mu na obiad. Przez nast─Öpne 10-─Ö─ç minut m─ů┼╝ podpierdywa┼é sobie, a ┼╝e smr├│d by┼é za ka┼╝dym razem okropny, wi─Öc musia┼é si─Ö odgania─ç od niego serwetk─ů. Kiedy us┼éysza┼é, ┼╝e ┼╝ona odk┼éada s┼éuchawk─Ö szybko po┼éo┼╝y┼é serwetk─Ö na kolanach, u┼Ťmiechaj─ůc si─Ö z zadowolenia i udaj─ůc niewinnego. ┼╗ona przepraszaj─ůc, ┼╝e tak d┼éugo musia┼é czeka─ç i upewniaj─ůc si─Ö, ┼╝e nie podgl─ůda┼é, zdj─Ö┼éa mu chusteczk─Ö z oczu i wykrzykn─Ö┼éa rado┼Ťnie:
NIESPODZIANKA!!!
Ku jego kompletnemu zdziwieniu, zobaczy┼é st├│┼é zastawiony a przy nim tuzin go┼Ťci siedz─ůcych i czekaj─ůcych na rozpocz─Öcie imprezy imieninowej.

Niedawno przyj─Öty do...

Niedawno przyj─Öty do biura pracownik wychodzi p├│┼║nym wieczorem z pracy i na korytarzu spotyka swojego prze┼éo┼╝onego. Szef stoi przed niszczark─ů do dokument├│w, a w r─Öku trzyma pismo z mn├│stwem piecz─Öci i podpis├│w! Spostrzeg┼észy pracownika wygl─ůda na zak┼éopotanego, ale pyta, wskazuj─ůc na niszczark─Ö:
- Potrafi pan to obsłużyć.
Pracownik bierze bez s┼éowa dokument od szefa, naciska start i papier znika w urz─ůdzeniu. Na to szef.
- Doskonale! Chciałbym dwie kopie!

Oficer rosyjski ma za...

Oficer rosyjski ma za zadanie wyt┼éumaczy─ç ┼╝o┼énierzom zniszczenia wywo┼éane przez bomb─Ö atomow─ů. Zaczyna tak:
- ┼╗o┼énierze! Wyobra┼║cie sobie dwadzie┼Ťcia... nie, pi─Ö─çdziesi─ůt... nie, sto skrzynek w├│dki, kt├│rych nie ma kto wypi─ç.

Dw├│ch wie┼Ťniak├│w jedzie...

Dw├│ch wie┼Ťniak├│w jedzie starym autem po jakiej┼Ť bocznej drodze. Pierwszy m├│wi:
- Zobacz, stary. Widzisz to drzewo w dolince? Pod nim po raz pierwszy upawiałem seks.
- Super - mówi drugi. - Jak było?
- No, c├│┼╝. Pospacerowali┼Ťmy troch─Ö, potem padli┼Ťmy na traw─Ö i kochali┼Ťmy si─Ö przez kilka godzin.
- No to super.
- Gdzie tam super. Nagle podniosłem głowę i zobaczyłem, że patrzy na nas jej matka.
- O, w mordę. I co powiedziała?
- No co mia┼éa powiedzie─ç? "Meee!ÔÇÖ

Małżeństwo w Teksasie...

Ma┼é┼╝e┼ästwo w Teksasie spa┼éo w jednym ┼é├│┼╝ku, gdy nagle zerwa┼éo si─Ö tornado. Si┼éa by┼éa tak du┼╝a, ┼╝e wywia┼éo ich z domu razem z ┼éo┼╝em. Gdy si─Ö uspokoi┼éo, kobieta zacz─Ö┼éa p┼éaka─ç. M─ů┼╝ zaniepokojony zapyta┼é:
- Dlaczego p┼éaczesz, przecie┼╝ jeste┼Ťmy cali?
- Ja p┼éacz─Ö ze szcz─Ö┼Ťcia. Po raz pierwszy od 15 lat wyszli┼Ťmy gdzie┼Ť z domu razem.

Kobieta pyta swego instruktora...

Kobieta pyta swego instruktora nauki prawa jazdy:
- Jak pan s─ůdzi, ile jeszcze czasu potrzeba, abym umia┼éa dobrze je┼║dzi─ç?
- Co najmniej trzy.
- Godziny?
- Nie, samochody.

Pewne bogate małżeństwo...

Pewne bogate ma┼é┼╝e┼ästwo postanowi┼éo wyj┼Ť─ç wieczorem na imprez─Ö. Jako,
┼╝e mieli zamiar wr├│ci─ç p├│┼║no, dali swojemu kamerdynerowi wolne do
następnego dnia. Okazało się niestety,iż żona nie bawiła się za
dobrze, wiec postanowi┼éa wr├│ci─ç szybciej do domu. M─ů┼╝ natomiast bawi┼é
si─Ö wy┼Ťmienicie i zosta┼é d┼éu┼╝ej na imprezie. Kiedy kobieta wesz┼éa do
domu, zobaczyła kamerdynera Jana w jadalni. Zaprowadziła go do
sypialni. Spojrzała na
niego
i powiedziała:
- Janie, zdejmij moj─ů sukni─Ö.
Zrobił to powoli.
- Janie, zdejmij teraz me po┼äczochy i podwi─ůzki.
Zdj─ů┼é jak mu kazano.
- Janie, a teraz m├│j stanik i majtki.
Zdj─ů┼é.
Napi─Öcie wci─ů┼╝ ros┼éo, gdy kobieta doda┼éa:
- Janie, jeżeli jeszcze raz założysz moje ciuchy, k***a - wylatujesz...

Polak z głębokiej prowincji...

Polak z g┼é─Öbokiej prowincji pojecha┼é w odwiedziny do rodziny w Ameryce. Po miesi─ůcu wraca do domu. Pod miejscowym sklepem spo┼╝ywczo-monopolowym wsp├│┼émieszka┼äcy pytaj─ů go, co w tej Ameryce zobaczy┼é.
- W zasadzie nic szczeg├│lnego. Nar├│d normalny... Ale remizy to maj─ů bardziej eleganckie ni┼╝ u nas. A w takiej jednej, to go┼éa dziewucha przez p├│┼é godziny pr├│bowa┼éa rur─Ö wyrwa─ç.