#it
emu
psy
syn

Wraca Krystyna z zebrania...

Wraca Krystyna z zebrania feministek. Nastr├│j bojowy. Roman otwiera drzwi.
- k***a, koniec z m─Öskimi rz─ůdami, k*tasie j*bany - krzyczy od progu. - To ja jestem g┼éow─ů tego domu. Od tej pory b─Ödzie, jak ja...
Nie sko┼äczy┼éa Krystyna, gdy Roman wyprowadzi┼é cios pi─Ö┼Ťci─ů. Niedosz┼éa feministka pad┼éa i le┼╝y. Nagle rozlega si─Ö dzwonek. W drzwiach staje s─ůsiad, Lucjan.
- Roman, co się stało? Słyszałem łomot...
- Aaaaa, nic takiego Lucek, wszystko OK.
- Więc czemu Krystyna leży jak nieżywa na podłodze?
- To głowa tego domu - leży, gdzie chce.

U psychiatry:...

U psychiatry:
-Panie doktorze odnosz─Ö wra┼╝enie, ┼╝e meble do mnie m├│wi─ů
-A czym si─Ö to objawia?
-Kiedy ┼Ťpi─Ö z ┼╝on─ů s┼éysz─Ö jak szafa m├│wi "Jak my┼Ťlisz usn─ů┼é ?"
┼╗ona mu odpowiada "Tak ┼Ťpi"
Szafa: "To ja spadam"
A ja na to, gdzie, jeszcze cię nie spłaciłem!

Pani co roku jest młodsza!...

Pani co roku jest młodsza!
- Dzi─Ökuj─Ö panu bardzo.
- Za czterdzie┼Ťci lat b─Ödzie pani z powrotem w przedszkolu.

F─ůfara wybra┼é si─Ö w delegacj─Ö....

F─ůfara wybra┼é si─Ö w delegacj─Ö. Gdy tylko wyszed┼é z mieszkania, zaraz do ┼╝ony przyszed┼é kochanek. Nagle m─ů┼╝ wraca. F─ůfarowa chowa amanta i modli si─Ö, ┼╝eby zdrada si─Ö nie wyda┼éa. Wtem rozlega si─Ö g┼éos z nieba:
- Twoja zdrada si─Ö nie wyda, ale za par─Ö lat si─Ö utopisz.
M─ů┼╝ wr├│ci┼é tylko po portefl, niczego nie zauwa┼╝y┼é i pojecha┼é w delegacj─Ö.
Min─Ö┼éo pi─Ö─ç lat. F─ůfarowa w jakim┼Ť konkursie wygra┼éa rejs po morzu. Zapomnia┼éa o przestrodze i wybra┼éa si─Ö w podr├│┼╝ wielkim statkiem pasa┼╝erskim. Nagle zerwa┼é si─Ö straszny sztorm. F─ůfarowa przypomnia┼éa sobie o przestrodze i modli si─Ö:
- Bo┼╝e, przecie┼╝ z mojego powodu nie utopisz tysi─ůca ludzi!
Na to B├│g:
- Pięć lat trwało, zanim was, grzesznice, zebrałem w jedno miejsce!

Moja ┼╝ona tak lubi seks,...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Małżeństwo z 23-letnim...

Małżeństwo z 23-letnim stażem wybrało się na urlop na Jamajkę. W trakcie zwiedzania wyspy Boba Marleya weszli do sklepu obuwniczego.
- Helo┼é, maj frend - m├│wi sprzedawca w dredach. - Kolega z Pol┼Ťki? Okej. Kupcie klape─çki. Siuper klape─çki. Zwyk┼ée za 5 dolar├│w, a klape─çki do seksiu - za 10.
- A jakie to s─ů dla seksu? - zainteresowa┼éa si─Ö ┼╝ona.
- Kolega, ziak┼éada klape─çki i nagle ma si┼é─Ö na sek┼Ť. I kocha si─Ö tak d┼éugo, a┼Ť klape─çki nie spadn─ů. Przimierzi┼Ť kolega?
- Rysiek, przymierzaj!
Facet rad, nie rad zak┼éada klapki. Nagle... prostuje si─Ö, mi─Ö┼Ťnie mu si─Ö napinaj─ů. W oczach pojawia si─Ö b┼éysk po┼╝─ůdania, jaki ┼╝ona nie widzia┼éa od 20 lat. W spodenkach zaczyna mu rosn─ů─ç... rosn─ů─ç... rosn─ů─ç!
Facet nagle chwyta Jamajczyka, zdejmuje mu majty i zaczyna posuwa─ç na stole.
Sprzedawca za┼Ť drze si─Ö na ca┼éy sklep:
- KO-LE-GA! NIE NA T─ś NO-G─ś ZA-┼üO-ZI-┼üE┼Ü! KO-LE-GA!

W czasie wizyty u dentysty...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Idzie pewien Arab z ┼╝on─ů...

Idzie pewien Arab z ┼╝on─ů po pustyni, m─ů┼╝ oczywi┼Ťcie siedzi na wielb┼é─ůdzie, a ┼╝ona d┼║wiga za nim tobo┼éy. Maszeruj─ů tak dobre 2 tygodnie i w pewnej chwili m─ů┼╝ m├│wi do ┼╝ony:
- ┼╗ono ty moja, id┼║ do domu i przynie┼Ť mi linijk─Ö i o┼é├│wek.
- Ale┼╝ m─Ö┼╝u... Po co ci to? Do domu jest 2 tygodnie drogi.
- Nie dyskutuj ze mn─ů. Id┼║ do domu po to, o co prosi┼éem.
Żona posłusznie powędrowała do domu, a po 4 tygodniach w końcu dotarła do męża i mówi:
- Tu masz, m─Ö┼╝u m├│j, o┼é├│wek i linijk─Ö, o kt├│re mnie prosi┼ée┼Ť.
- Dobrze, a teraz, ┼╝ono moja, narysuj mi na plecach szachownic─Ö.
- Szachownic─Ö? Ale po co?
- Nie dyskutuj, tylko rysuj.
┼╗ona zn├│w pos┼éusznie narysowa┼éa na jego plecach szachownic─Ö i m─ů┼╝ ponownie powiedzia┼é:
- Bardzo dobrze. A teraz podrap mnie w B7.

M─ů┼╝ stoi nago przed lustrem...

M─ů┼╝ stoi nago przed lustrem i m├│wi do ┼╝ony:
- Dwa centymetry więcej i byłbym królem.
Na to ┼╝ona:
- Dwa centymetry mniej i by┼éby┼Ť kr├│low─ů.

Żona leży w łóżku. Przychodzi...

┼╗ona le┼╝y w ┼é├│┼╝ku. Przychodzi m─ů┼╝ z owc─ů pod pach─ů i m├│wi:
- Widzisz, kochanie, z t─ů ┼Ťwini─ů kocham si─Ö, jak ciebie boli g┼éowa.
┼╗ona:
- Mam nadziej─Ö, ┼╝e wiesz, ┼╝e to jest owca.
M─ů┼╝:
- Mam nadziej─Ö, ┼╝e wiesz, ┼╝e nie m├│wi─Ö do ciebie.