emu
psy
syn

Zap艂akana blondynka przychodzi...

Zap艂akana blondynka przychodzi do baru.
Kelner pyta si臋 blondynki:
- Prosz臋 pani czego pani p艂acze?
- Bo wszystkie g艂upie kawa艂y s膮 o blondynkach.
- Poka偶臋 pani, 偶e nie.
Kelner zawo艂a艂 do brunetki:
- Brunetka id藕 zobacz czy Ci臋 w domu nie ma.
Brunetka szybkim krokiem wybieg艂a z bary.
Blondynka patrzy si臋 co si臋 dzieje i zaczyna si臋 艣mia膰.
- Ale g艂upia mog艂a zadzwoni膰.

Blondynka u doktora:...

Blondynka u doktora:
- Niech mi pan pomo偶e! Szersze艅 mnie u偶膮dli艂!!!
- Spokojnie, zaraz posmarujemy ma艣ci膮.
- A jak go pan z艂apie?! Przecie偶 ju偶 polecia艂!
- Nie, posmarujemy to miejsce gdzie pani膮 u偶膮dli艂 - odpowiada lekarz.
- Aha! To by艂o w parku, przy fontannie, na 艂awce pod drzewem.
- Posmaruj臋 t臋 cz臋艣膰 cia艂a w kt贸r膮 pani膮 u偶膮dli艂!!!
- To trzeba by艂o tak od razu m贸wi膰! W palec u偶膮dli艂! Bardzo mnie boli!!!
- Kt贸ry konkretnie?
- A sk膮d mam wiedzie膰?! Wszystkie szerszenie wygl膮daj膮 podobnie.

Dzwoni blondynka na pogotowie:...

Dzwoni blondynka na pogotowie:
- M贸j m膮偶 po艂kn膮艂 ig艂臋.
Kobieta, kt贸ra odebra艂a telefon m贸wi:
- Za kilka minut u pani b臋dziemy.
Po kilku minutach blondynka znowu dzwoni na pogotowie:
- Ju偶 nie trzeba przyje偶d偶a膰, znalaz艂am drug膮.

Blondynka chwali si臋...

Blondynka chwali si臋 kole偶ance:
- Mam pani膮 do sprz膮tania, pani膮 do dziecka i pani膮 do m臋偶a. Za te dwie pierwsze p艂ac臋 ja, za t臋 ostatni膮 p艂aci m膮偶.

Drog贸wka przeprowadza...

Drog贸wka przeprowadza pobie偶n膮 kontrol臋 pojazdu pewnej nie najm艂odszej ju偶 blondyny.
- Ma pani ju偶 mocno zdarty profil - stwierdza sprawdzaj膮c ogumienie policjant.
- A z pana te偶 偶aden Brad Pitt... - odcina si臋 blondyna.

- Dzwoni telefon. Blondynka...

- Dzwoni telefon. Blondynka podnosi s艂uchawk臋 i s艂yszy:
- Czy to ty, kochanie?
- Tak, a kto m贸wi?

Na przyj臋ciu, jeden z...

Na przyj臋ciu, jeden z go艣ci do brunetki:
- Jed藕 do domu i zobacz, czy Ci臋 tam nie ma?
Zdenerwowana brunetka odje偶d偶a. Na to blondynka:
- Ale ona g艂upia, przecie偶 mog艂a zadzwoni膰.

Przychodzi brunetka do...

Przychodzi brunetka do blondynki.
Zagl膮da do lod贸wki i wyjmuje worek od herbaty.
- Czemu trzymasz herbat臋 w lodowce?
- Bo chcia艂am zrobi膰 mro偶on膮.

Pewnego razu w pi膮tek...

Pewnego razu w pi膮tek pod wiecz贸r, do jubilera przyszed艂 starszy, oble艣ny dziadek z towarzysz膮c膮 mu, przecudnej urody, ok. dwudziestoletni膮, zgrabn膮 panienk膮. Zacz臋li ogl膮da膰 pier艣cionki. Po d艂u偶szej chwili ona wybra艂a sobie jaki艣 pi臋kny egzemplarz. Dziadek upewni艂 si臋, czy ten pier艣cionek na pewno jej si臋 spodoba艂 i m贸wi jubilerowi, 偶e go kupuje.
A jubiler na to:
- Ale ten pier艣cionek kosztuje 100 tys. z艂otych!
Na co dziadek bez wahania:
- Nie szkodzi; bior臋!
A jubiler si臋 pyta:
- Zap艂aci pan got贸wk膮, czy kart膮?
- No, wie pan - m贸wi dziadek - tak膮 kwot臋 trudno mie膰 w portfelu, wi臋c zap艂ac臋 kart膮.
Sprzedawca si臋 lekko zafrasowa艂 i m贸wi:
- Prosz臋 mnie 藕le nie zrozumie膰, ale przy takiej kwocie do zap艂aty musz臋 sprawdzi膰, czy pa艅ska karta ma pokrycie na koncie, a w pi膮tek o tej godzinie banki s膮 pozamykane. Do poniedzia艂ku nie b臋d臋 m贸g艂 zweryfikowa膰 pa艅skiej karty, wi臋c co pan proponuje?
Na co dziadek ze zrozumieniem:
- Prosz臋 pana! Nam naprawd臋 zale偶y na tym pier艣cionku, wi臋c aby nikt go nie kupi艂 prosz臋 go zdj膮膰 z wystawy i schowa膰 do sejfu wraz z moj膮 kart膮
kredytow膮. W poniedzia艂ek rano sprawdzi pan w banku jej pokrycie i zadzwoni do mnie pod numer, kt贸ry panu zostawi臋, a ja wtedy si臋 ponownie u pana zjawi臋.
No to jubiler si臋 ucieszy艂 i zrobi艂 tak, jak zaproponowa艂 klient.
W poniedzia艂ek rano po przyj艣ciu do pracy zadzwoni艂 do banku, poda艂 numer karty, a tam mu m贸wi膮:
- Panie! Ta karta nie ma pokrycia od 3 lat!!!
Sprzedawca zblad艂 i dzwoni do dziadka:
- Prosz臋 pana! Co to ma znaczy膰! W banku powiedzieli, 偶e pa艅ska karta nie ma pokrycia od 3 lat! Jak pan to wyja艣ni?
A dziadek na to z u艣miechem:
- Prosz臋 pana, ja doskonale wiem, 偶e moja karta od 3 lat nie ma pokrycia na koncie.
Ale czy pan wie, JAKI MIA艁EM WEEKEND?

M膮偶 dzwoni do biura,...

M膮偶 dzwoni do biura, w kt贸rym pracuje jego 偶ona blondynka:
鈥 S艂uchaj 鈥 m贸wi podekscytowany 鈥 wr贸ci艂em wcze艣niej do domu i wyobra藕 sobie 鈥 tragedia! Twoja mama, a moja te艣ciowa wesz艂a na drzewo, konar, na kt贸rym stan臋艂a, z艂ama艂 si臋 i ona zgin臋艂a!
Na to blondynka:
鈥 Niemo偶liwe. A pod drzewem szukali艣cie?