emu
psy
syn

Zdarzenie miało miejsce...

Zdarzenie miało miejsce kilka lat temu, malutka córeczka znajomych [nie wiem ile miala wtedy lat] uczyla sie kolorów. Jej mama pokazywała jej różne kolory i mała miała je nazywać. I tak oto mama pokazuje czarne buty:
- Jaki to kolor?
- Nie wiem..
- Ccza.... cza.... - Czar...? - CZARNY [krzyknęła triumfalnie dziewczynka]
A jakiego koloru jest sukienka mamusi?
- Nie wiem... - No nie... - Nie... niebie...NIEBIESKI!
- Bardzo ┼éadnie. A jakiego to jest koloru? [zapyta┼éa mama wskazuj─ůc na popielaty sweter]
- Nie wiem...
- Po... po... popie... - No prawie dobrze... no... - POPIEL**LONY!!

Nie musze chyba dodawać, ze ojcu dziecka mocno się dostało za słownictwo córeczki.

Mama bardzo była ciekawa,...

Mama bardzo by┼éa ciekawa, co jej c├│rka robi z ch┼éopakiem, gdy zamykaj─ů si─Ö w pokoju. Pewnego razu ciekawo┼Ť─ç zwyci─Ö┼╝y┼éa i mama spr├│bowa┼éa podejrze─ç przez dziurk─Ö od klucza. Patrzy, a tam dzieci na ┼Ťrodku pokoju kl─Öcz─ů i ┼╝arliwie si─Ö modl─ů. Wzruszona mamusia otwiera pok├│j i z┼éamanym ze wzruszenia g┼éosem:
- Ale z was porz─ůdne dzieci. A powiedz mi c├│reczko, o co si─Ö tak pi─Öknie modlicie?
- O miesi─ůczk─Ö mamusiu...

Mała dziewczynka zobaczyła...

Mała dziewczynka zobaczyła w muzeum po raz pierwszy szkielet człowieka.
Mamo,co to jest
Ko┼Ťci zmar┼éego
To tylko mi─Ösko idzie do nieba

Ja┼Ť bawi si─Ö na dworze...

Ja┼Ť bawi si─Ö na dworze z kolegami.
W pewnym momencie, mama krzyczy z okna:
- Jasiu! Do domu!
- A co? Spa─ç mi si─Ö chce?
- Nie. G┼éodny jeste┼Ť.

ZAGRO┼╗ONY...

ZAGRO┼╗ONY

Mam w pracy koleg─Ö, kt├│ry niedawno dowiedzia┼é si─Ö, ze zostanie ojcem (po raz n-ty). Jego ┼╝ona (szeroka walijska baba) pluje tymi dzie─çmi jak pestkami ze ┼Ťliwek, pomimo tego zafundowali sobie nowe telefony TYLKO do rozm├│w miedzy sob─ů w razie ekstremalnej sytuacji. No i ona wybra┼éa mu specjalny dzwonek na jej po┼é─ůczenia przychodz─ůce. Sytuacja wygl─ůda┼éa tak:
Kolega stoi przy automacie z napojami dobrych kilka metr├│w od naszych biurek. W tym czasie jego specjalny telefon, le┼╝─ůcy na biurku, zaczyna podrygiwa─ç i wydaje z siebie komunikat:
- UWAGA! Musisz niezw┼éocznie odebra─ç to po┼é─ůczenie! W przeciwnym razie tw├│j zwi─ůzek ulegnie zniszczeniu w trzy... Dwa... Jeden...
Zd─ů┼╝y┼é, na szcz─Ö┼Ťcie okaza┼éo si─Ö, ┼╝e to tylko ─çwiczenia.

Przychodzi ┼╗yd do Rabiego...

Przychodzi ┼╗yd do Rabiego i pyta:
Kim b─Ödzie m├│j roczny synek ?
Rabi radzi: po┼é├│┼╝ przed nim pieni─ůdze, kieliszek w├│dki i myck─Ö. Jak wybierze pieni─ůdze b─Ödzie bankierem, jak kieliszek pijakiem, jak myck─Ö duchowym.
Po tygodniu przychodzi ponownie ┼╗yd do Rabiego i od progu krzyczy: m├│j synek zgarn─ů┼é wszystko!!!
Nie martw si─Ö, m├│wi Rabi: on b─Ödzie katolicki ksi─ůdz !!!

Mój dziadek zapisał mi...

M├│j dziadek zapisa┼é mi w testamencie bardzo poka┼║n─ů sum─Ö. By┼éem w sporym szoku, bo staruszek nigdy nie ukrywa┼é, ┼╝e mnie po prostu nie lubi. By┼éem niezwykle podekscytowany otwieraj─ůc kopert─Ö, w kt├│rej by┼éo 500,000$... ca┼éo┼Ť─ç w banknotach z gry Monopol. YAFUD

JAK ZAKONNIC─ś PRZYPRAWI─ć...

JAK ZAKONNIC─ś PRZYPRAWI─ć O ZAWA┼ü...

M├│j ojciec ma znajomego lekarza weterynarii o nazwisku Kochanek. W miasteczku, w kt├│rym mieszka, znajduj─Ö si─Ö klasztor. Zakonnice hoduj─ů tam m.in. krowy i ┼Ťwinie, co wi─ů┼╝e si─Ö z inspekcjami weterynaryjnymi od czasu do czasu. Rzecz mia┼éa miejsce, jak by┼é kr├│tko po studiach i przeprowadzce do tego miasteczka. Wybra┼é si─Ö wi─Öc na pierwsz─ů kontrol─Ö do klasztoru.
Dzwoni do domofonu...
Zakonnica:
- Kto tam??
Weterynarz:
- Kochanek do siostry przełożonej...

Nikt z drugiej strony już się nie odezwał...

Ale ta młodzież niewychowana...

Ale ta młodzież niewychowana - narzeka facet w autobusie.
Wreszcie kto┼Ť nie wytrzyma┼é i powiedzia┼é:
-Jak to niewychowana?! Przecie┼╝ przed chwil─ů ten m┼éody ch┼éopak ust─ůpi┼é panu miejsca!
-No tak. Ale moja chora ┼╝ona stoi!

- Dlaczego pijesz tak...

- Dlaczego pijesz tak du┼╝o wody?
- Bo w┼éa┼Ťnie zjad┼éem jab┼éko.
- A co to ma do rzeczy?
- Zapomniałem je umyć!