emu
psy
syn

┼╗ona: "Co to za dzwonek?"...

┼╗ona: "Co to za dzwonek?"
M─ů┼╝: "Sygna┼é przypominaj─ůcy abym zapi─ů┼é pasy."
┼╗ona: "Jak ci si─Ö udaje ignorowa─ç taki irytuj─ůcy d┼║wi─Ök?"
M─ů┼╝: "┼╗e co?"

Zenek po pracy poszedł...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

M─ů┼╝ z wyrzutem do przy┼éapanej...

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Pewna para miała czterech...

Pewna para mia┼éa czterech syn├│w. Trzech by┼éo wysokimi blondynami, tylko jeden, najm┼éodszy by┼é niski i czarnow┼éosy. Gdy przyszed┼é czas umierania, m─ů┼╝ pyta ┼╝ony:
- Kochanie, powiedz mi, tylko szczerze, czy nasz najmłodszy jest moim synem?
- Tak, oczywi┼Ťcie. Przysi─Ögam kochanie!
I wtedy m─Ö┼╝czyzna m├│g┼é odej┼Ť─ç w spokoju. Chwil─Ö potem ┼╝ona pomy┼Ťla┼éa: "Ca┼ée szcz─Ö┼Ťcie, ┼╝e nie zapyta┼é o pozosta┼éych trzech..."

Proboszcz egzaminuje...

Proboszcz egzaminuje z katechizmu par─Ö, kt├│ra wkr├│tce ma stan─ů─ç na ┼Ťlubnym kobiercu.
Narzeczonej idzie ┼Ťwietnie, narzeczony m─Ötnie duka odpowiedzi.
- Pani zda┼éa, a pan musi jeszcze raz przyj┼Ť─ç za miesi─ůc.
Para przychodzi po tygodniu.
- Przecie┼╝ m├│wi┼éem: za miesi─ůc!
- Księże proboszczu, to nie tamten! Znalazłam takiego narzeczonego, co zna ten katechizm na pamięć!

Szkockie małżeństwo spędza...

Szkockie ma┼é┼╝e┼ästwo sp─Ödza romantyczny wiecz├│r przy ┼Ťwiecach. Po kolacji wskakuj─ů do ┼é├│┼╝ka.Ona:
- Kochanie, jestem bez bielizny!
On:
- I znowu wydatki!

- Jest pan ┼╝onaty ?...

- Jest pan ┼╝onaty ?
- Po┼Ťrednio.
- Co to znaczy?
- Mój brat jest żonaty. Wyjechał do Irlandii i teraz w zastępstwie jego żona na mnie krzyczy...

Przychodzi młody mężczyzna...

Przychodzi młody mężczyzna do szpitala i mówi do lekarza:
- Prosz─Ö mnie wykastrowa─ç!
- A czy dobrze pan to sobie przemy┼Ťla┼é? To zabieg maj─ůcy powa┼╝ne konsekwencje i nieodwracalny!
- Tak, panie doktorze, wiem! Prosz─Ö kastrowa─ç!
Po zabiegu lekarz pyta pacjenta:
- Co wpłynęło na podjęcie przez pana tak nietypowej decyzji?
- A bo doktorze o┼╝eni┼éem si─Ö niedawno. ┼╗ona jest ┼╗yd├│wk─ů. No to musia┼éem.
- Zaraz, to może pan chciał się obrzezać?
- No tak. A jak ja mówiłem?

M─ů┼╝ do ┼╝ony:...

M─ů┼╝ do ┼╝ony:
- S┼éysza┼éa┼Ť? Wynaleziono kosmetyk, kt├│ry niezawodnie upi─Öksza wszystkie kobiety.
- Nie tylko słyszałam, ale go używam.
- No tak, od razu wiedziałem, że to oszustwo.

Po powrocie z sanatorium...

Po powrocie z sanatorium podczas pierwszej nocy m─ů┼╝ przez sen ci─ůgle powtarza "Basiu, Basiu, Basiu!"
Rano ┼╝ona ┼╝─ůda wyja┼Ťnie┼ä.
- Ko┼éo sanatorium by┼éo gospodarstwo rolne, a tam w zagrodzie sta┼éa pi─Ökna klacz o tym imieniu. Chodzi┼éem j─ů karmi─ç chlebem. Pewnie mi si─Ö przy┼Ťni┼éa - t┼éumaczy si─Ö m─ů┼╝.
Min─Ö┼éo kilka dni, m─ů┼╝ wraca z pracy i widzi, ┼╝e na stole le┼╝y list w rozerwanej kopercie.
- Od kogo? - pyta ┼╝on─Ö.
- Ta klacz do ciebie napisała.