FIDEL I CYTRYNA...

Idzie nied藕wied藕 przez...

Idzie nied藕wied藕 przez las, patrzy, le偶y co艣 szarego i sponiewieranego. Podchodzi i widzi - zaj膮c! Pyta: - Co jest, zaj膮c? - Stary, w lesie grasuje 艂o艣-zboczeniec, dupczy wszystko co spotka! Ale nie powiem, kultura, elegancja-francja, wszystko w porz膮dku. Idzie nied藕wied藕 dalej, patrzy, co艣 rudego i wymem艂anego le偶y. Podchodzi, a to lis. No to cuci i pyta: - Co jest, lisek? - Misiek, nie wiesz? W lesie grasuje 艂o艣-zboczeniec, silny, ale elegancki, pe艂na kultura, wszystko w porz膮dku... Idzie nied藕wied藕 dalej, patrzy, zmrok zapada, czas spa膰. Wymo艣ci艂 sobie spanko ga艂臋ziami, wygodnie, ale my艣li: "Przecie偶 w lesie grasuje 艂o艣-zboczeniec, musz臋 si臋 jako艣 zabezpieczy膰!". I wiele nie my艣l膮c zatka艂 sobie d**臋 ko艂kiem. 艢pi, 艣pi i nagle co艣 go obudzi艂o, jakie艣 szmery! Wtem us艂ysza艂 (tu odg艂os jak otwieranej butelki wina): - DOBRY WIECZ脫R!!!

Ma艂y 偶贸艂w zaczyna wspina膰...

Ma艂y 偶贸艂w zaczyna wspina膰 si臋 na drzewo. Po wielogodzinnych staraniach wdrapuje si臋 na wierzcho艂ek, wybija si臋 w powietrze i zaczyna macha膰 przednimi 艂apami. Ostatecznie spada na ziemi臋 doznaj膮c powa偶nych obra偶e艅.

Kiedy odzyskuje przytomno艣膰, zn贸w wspina si臋 na drzewo, skacze i ponownie upada na ziemi臋.

Ma艂y 偶贸艂w powtarza czynno艣膰 jeszcze wiele razy, a wszystkiemu, ze strachem w oczach, przygl膮da si臋 para ptaszk贸w siedz膮ca na ga艂臋zi. Nagle samiec m贸wi do samiczki:

禄Kochanie, chyba nadesz艂a pora, aby艣my powiedzieli naszemu synkowi, 偶e jest adoptowany.芦

Siedzi wrona na ga艂臋zi...

Siedzi wrona na ga艂臋zi i m贸wi:
-lewe skrzyd艂o czarne, prawe skrzyd艂o czarne. Kurcze wygl膮dam jak Batman!

Spotykaj膮 si臋 dwa wieloryby....

Spotykaj膮 si臋 dwa wieloryby. Jeden m贸wi.
- "Tydzie艅 temu zjad艂em Ruskiego i od tamtej pory p艂ywam w臋偶ykiem."
- "To jeszcze nic" - m贸wi drugi - "ja tydzie艅 temu zjad艂em blondynk臋 i od tamtej pory nic nie jad艂em."
- "Dlaczego?" - pyta pierwszy.
- "Bo nie mog臋 si臋 zanurzy膰."

Syn wraca ze szko艂y i...

Syn wraca ze szko艂y i zadaje ojcu pytanie zwi膮zane z zadaniem domowym:
- Tato, co to takiego "alternatywa"?
- Hmmm... dok艂adnej definicji nie pami臋tam, ale podam ci przyk艂ad: wyobra藕 sobie, 偶e masz jedn膮 kur臋 i jakiego艣 koguta (mo偶e by膰 od s膮siada) i ta kura znosi ci jajko. Mo偶esz je zje艣膰 na par臋 sposob贸w albo pozwoli膰, by wyklu艂a si臋 z niego jeszcze jedna kurka... Ona r贸wnie偶 b臋dzie znosi膰 jajka, kt贸re mo偶esz zje艣膰 lub oczywi艣cie pozostawi膰 do wyl臋gu. I tak dalej i tak dalej... Masz ju偶 synku ogromn膮 ferm臋, 20 tysi臋cy kur, kt贸re znosz膮 jaja, a Ty je sprzedajesz do sieci hipermarket贸w, masz zabezpieczenie, wi臋c bierzesz kredyty, unowocze艣niasz ferm臋, budujesz pi臋kny dom, kupujesz Merca, inwestujesz i wszystko si臋 kr臋ci. Kury nios膮 jajka, ty zarabiasz, sp艂acasz kredyty i tak dalej... A偶 tu pewnego dnia, po ulewnych deszczach pobliska rzeczka wylewa. W gospodarstwie masz p贸艂 metra wody, wszystkie kury si臋 topi膮, samoch贸d nie do u偶ytku, a tu trzeba p艂aci膰 kredyty... I jak to m贸wi膮 synku - jeste艣 udupiony...
- No dobra ojciec, a gdzie tu alternatywa?
- Kaczki synu, kaczki...

Rozmawiaj膮 dwa koty. ...

Rozmawiaj膮 dwa koty.
Jeden z nich m贸wi:
- Dzi艣 mia艂em pecha.
- Co si臋 sta艂o?
- Czarne auto przejecha艂o mi drog臋!

W 艂贸dce na jeziorze p艂ywaj膮...

W 艂贸dce na jeziorze p艂ywaj膮 Kubu艣 Puchatek i Prosiaczek.W pewnym momencie
Kubu艣 waln膮艂 Prosiaczka wios艂em.
Oburzony Prosiaczek pyta:
-Dlaczego Kubusiu mnie uderzy艂e艣!
Kubu艣 odpowiada:
-Bo wy 艣winie zawsze co艣 knujecie...