hahaah

Jan z Micha艂em poszli...

Jan z Micha艂em poszli do baru, do kt贸rego Micha艂 zwyk艂 chodzi膰. W barze s艂ycha膰: "14" i wszyscy w 艣miech. Za par臋 minut "27", wszyscy 艣miej膮 si臋 troch臋 mniej. Potem "36" i znowu wszyscy si臋 艣miej膮. Jan pyta si臋 Micha艂a:"Ty z czego oni si臋 tak 艣miej膮?". Micha艂 na to:"Wiesz, wszyscy tutaj znaj膮 kawa艂y i do ka偶dego kawa艂u przyporz膮dkowany jest numerek, gdy kto艣 powie dany numerek to wszyscy sobie przypominaj膮 kawa艂".
Jan po chwili chcia艂 zobaczy膰 jak to dzia艂a i krzykn膮艂:"1278". Wszyscy zacz臋li si臋 艣mia膰 przez 15 minut. Jan pyta si臋 Micha艂a: "O czym jest ten kawa艂, 偶e wszyscy si臋 tak 艣miej膮?". Micha艂 na to: "Wiesz, to jest nowy kawa艂, pierwszy raz go s艂yszeli".

Kupowa艂 facet od rolnika...

Kupowa艂 facet od rolnika cha艂up臋 nad jeziorem. I pyta go:
- Panie, a jak tutaj z komarami?
- Noooo... czasem s膮, ale my znale藕li艣my spos贸b!
- Tak? Jaki?
- Nooo.... sadzamy te艣ciow膮 na 艂aweczce przed cha艂up膮 i smarujemy jej twarz miodem. I te komary lec膮 do niej i jest spok贸j.
- Ale ona sie przecie偶 zadrapie na 艣mier膰!
- Nieeeee... jest sparali偶owana...

W ma艂ym miasteczku zdarzy艂...

W ma艂ym miasteczku zdarzy艂 si臋 wypadek samochodowy. Jako, 偶e sensacja na ca艂e miasteczko, to t艂um otoczy艂 ofiar臋. W艣r贸d t艂umu zbajdowa艂 si臋 fotoreporter miejscowej gazety. Ju偶 widzia艂 oczami wyobra藕ni pierwsz膮 stron臋 gazety z jego zdj臋ciem i wstrz膮saj膮cym reportarzem. Niestety nie m贸g艂 sie dopcha膰 na miejsce wypadku, by sfotografowa膰 ofiar臋. Wtedy przyszed艂 mu do g艂owy pomys艂:
- Jestem ojcem ofiary - zawo艂a艂 - prosz臋 mnie przepu艣ci膰.
T艂um rozst膮pi艂 si臋. Reporter dotar艂 wi臋c do ofiary. Ofiar膮 t膮 by艂 osio艂...

By艂y wi臋zie艅 przechodzi...

By艂y wi臋zie艅 przechodzi przez granic臋 i prowadzi rower. Przez ram臋 roweru przewieszony jest sporych rozmiar贸w worek. Celnik pyta:
- Co pan tam wiezie?
- Piasek.
- Prosz臋 przej艣膰 na bok, zaraz to sprawdzimy.
Celnik sprawdza zawarto艣膰 worka i okazuje si臋, 偶e rzeczywi艣cie w 艣rodku jest tylko piasek. Sytuacja powtarza si臋 kilka razy dziennie i za ka偶dym razem zawarto艣膰 worka jest identyczna. Pewnego razu celnik nie wytrzymuje i m贸wi:
- Ja pana znam. Wiem, 偶e pan co艣 przemyca. Nie wiem tylko, co to jest. Daruj臋 panu wszytko, tylko niech pan powie, co pan przemyca.
- Rowery - odpowiada recydywista.

Ola bawi si臋 na placu...

Ola bawi si臋 na placu zabaw...
Nagle przychodzi Wojtek ze swoj膮 band膮.
- Cze艣膰 Ola!
- Cze艣膰 Wojtek!
- Ola, dam ci 5 z艂, jak wejdziesz na drabinki.
Ola szybko wskakuje na drabinki, m臋czy si臋 i sapie, ale wesz艂a.
Wr贸ci艂a do domu i m贸wi:
- Mamo! Dosta艂am 5z艂.
Mama wzdycha...
Nast臋pnego dnia dzieje si臋 to samo, ale Wojtek powi臋ksza kwot臋 i m贸wi:
- Ola, dam ci 20 z艂, jak wejdziesz na drabinki.
Ola tym razem mniej si臋 ju偶 m臋czy i wchodzi. Wraca do domu i krzyczy:
- Mamo, mamo! Dosta艂am 20 z艂!
Na to mama:
- Olu... Wojtek ci臋 wykorzystuje, 偶eby zobaczy膰 twoje majtki...
Nast臋pnego dnia dzieje si臋 znowu to samo. Wojtek znowu podwy偶sza stawk臋 i m贸wi:
- Ola, dam ci 50 z艂, je艣li wejdziesz na drabinki.
Ola w og贸le si臋 nie m臋cz膮c wchodzi. Wraca do domu, krzycz膮c:
- Mamo! Dosta艂am 50 z艂, ale tym razem ich przechytrzy艂am, bo nie za艂o偶y艂am majtek...

Ksi膮dz z organist膮 id膮...

Ksi膮dz z organist膮 id膮 do baru.
Zakonnica m贸wi:
- Jeszcze raz tu przyjdziecie to wam odetn臋 jaja
Przysz艂a nast臋pna niedziela.
Ksi膮dz si臋 pyta organisty:
-Idziesz do baru?
- Nie, bo zakonnica odetnie nam jaja.
Ksi膮dz poszed艂 sam do baru i wypi艂 piwko.
Zakonnica odci臋艂a mu jaja.
Ksi膮dz na mszy 艣wi臋tej:
- Alleluja mi odci臋li wielkiego chu*a
A organista:
- Ram panm pam a ja jeszcze go mam,

Biegnie garbaty za autobusem....

Biegnie garbaty za autobusem.
Przewr贸ci艂 si臋, pobuja艂 pobuja艂 si臋 i usn膮艂.

A MARCEL MA TO GDZIE艢!

Wstawaj, wstawaj Marceleczku wstawaj, bo b臋d臋 艣piewa艂 i b臋dzie ci 藕le... Pobudka dla Marcelka.