I POWIADAM WAM! OSTATNI B臉D膭 PIERWSZYMI....

Tony Cruz na koniu Pakistan Star debiutowa艂 na zawodach w pi膮tek. Tego debiutu ani on, ani ogl膮daj膮cy na pewno d艂ugo nie zapomn膮. Co za gonitwa!

Spotykaj膮 si臋 dwa dzi臋cio艂y,...

Spotykaj膮 si臋 dwa dzi臋cio艂y, jeden z Puszczy Solskiej, a drugi z Bia艂owieskiej. Ten pierwszy m贸wi: - U nas to s膮 takie drzewa, 偶e jeszcze nie by艂o dzi臋cio艂a, kt贸ry zrobi艂by w nich dziur臋. Na to ten drugi: - E tam, ja bym zrobi艂. I polecieli do Puszczy Solskiej, 偶eby si臋 przekona膰. Faktycznie, okaza艂o si臋, 偶e ten z Bia艂owieskiej nie mia艂 problemu ze zrobieniem otworu w drzewie. Po sko艅czonej robocie m贸wi: - A pole膰my do nas, tam s膮 dopiero wytrzyma艂e sztuki! Ja nie mog臋 im da膰 rady! Polecieli, a tam okaza艂o si臋, 偶e dzi臋cio艂 z Puszczy Solskiej bez wysi艂ku poradzi艂 sobie z wydziobaniem dziupli. Mora艂: Zawsze gdy jeste艣 z daleka od domu, tw贸j narz膮d jest du偶o twardszy.

Ma艂a dziewczynka przychodzi...

Ma艂a dziewczynka przychodzi do sklepu zoologicznego i m贸wi.
- Poplose tego ma艂ego kl贸licka z wystawy.
Ekspedienta z u艣miechem m贸wi:
- A chcesz tego czarnego z wystawy, czy mo偶e bia艂ego?
- Plose pani, m贸j pyton ma w dupie jakiego on jest kololu.

Matka 艣limak m贸wi do...

Matka 艣limak m贸wi do swoich dzieci bawi膮cych si臋 na ulicy:
- Dzieci, dzieci, zejd藕cie z drogi!
- Ale dlaczego? - pytaj膮 dzieci.
- Bo za 6 godzin b臋dzie przeje偶d偶a艂 autobus

Leci sobie nietoperz...

Leci sobie nietoperz i ko艂ysze si臋 w takt rytmu: tari-ram-ram, tari-ram-ram.
Wpieprzy艂 si臋 w drzewo, wstaje i m贸wi:
- "k..., ten walkman kiedy艣 mnie zabije!"

Lew ustali艂 sobie list臋...

Lew ustali艂 sobie list臋 zwierz膮tek jakie b臋dzie zjada艂 na obiad. Idzie pierwszego dnia i widzi sarn臋.
- No niestety sarno jeste艣 na mojej li艣cie, wi臋c musz臋 ci臋 zje艣膰.
- Prosz臋, zlituj si臋 nade mn膮, mam rodzin臋, daj mi chocia偶 jeden dzie艅 abym mog艂a si臋 z ni膮 po偶egna膰.
Lew si臋 zgadza.
Nast臋pnego dnia spotyka dzika i m贸wi:
- Niestety mam ci臋 na swojej li艣cie i musz臋 ci臋 zje艣膰.
- Prosz臋 zlituj si臋 nade mn膮, mam liczn膮 rodzin臋, daj mi chocia偶 jeden dzie艅 abym m贸g艂 si臋 z ni膮 po偶egna膰.
Lew znowu idzie na r臋k臋 i puszcza dzika na jeden dzie艅.
Trzeciego dnia spotyka zaj膮czka i m贸wi:
- Zaj膮czku niestety mam ci臋 na swojej li艣cie i musz臋 cie zje艣膰.
- Lewku kochany nie m贸g艂by艣 mnie skre艣li膰 z tej swojej listy?
Lew my艣li, my艣li i w ko艅cu m贸wi:
- Nie ma sprawy!