#it
emu
psy
syn

Playback

Do pewnej dobrze prosperuj─ůcej...

Do pewnej dobrze prosperuj─ůcej i wszystkim znanej firmy przyje┼╝d┼╝a delegacja z Niemiec i pyta szefa o Kowalskiego.
- Kowalski? - pyta zdziwiony szef - jest, ale on tu sprz─ůta. Patrzy a Niemcy rozmawiaj─ů z Kowalskim jak ze starym znajomym.
Za tydzie┼ä sytuacja si─Ö powtarza gdy przyje┼╝d┼╝a delegacja z Francji, za 2 tygodnie z W┼éoch i za ka┼╝dym razem chc─ů rozmawia─ç z Kowalskim. W ko┼äcu szef nie wytrzyma┼é i m├│wi do Kowalskiego:
- Kowalski ty chyba znasz wszystkich i wszyscy Ciebie znaj─ů?
- No tak - odpowiada skromnie Kowalski.
- Założę się jednak że nie znasz się z papieżem.
Na drugi dzie┼ä znajduj─ů si─Ö w Watykanie i Kowalski m├│wi do szefa.
- Proszę poczekać na Placu Św. Piotra , ja pójdę do papieża, wyjdziemy na balkon i pomacham panu.
Szef cierpliwie czeka, patrzy a Kowalski wychodzi na balkon z papieżem. W tym momencie podchodzi do szefa przechodzień i pyta:
- Ty nie wiesz pan co to za facet w tym białym stoi obok Kowalskiego?

Przychodzi blondynka...

Przychodzi blondynka do sklepu mi─Ösnego:
-jest mielone?
Sprzedawca odpowiada:
-tak jest:
Blondynka na to:
-To poprosz─Ö w ca┼éo┼Ťci nie zmielone...

Szczyt recyklingu:...

Szczyt recyklingu:
┼╗re─ç trociny i sra─ç deskami.

Wczoraj obchodzili┼Ťmy...

Wczoraj obchodzili┼Ťmy urodziny kumpla. Dzi┼Ť rano obudzi┼é mnie dzwonek do drzwi. Otwieram. Stoi dw├│ch go┼Ťci.
- Kim jeste┼Ťcie? - spyta┼éem.
- Ja jestem Parkinson - odpowiedział jeden
- A ja jestem Alzheimer - odpowiedział drugi.
D┼éugo trz─Ö┼Ťli moj─ů r─Ök─Ö na powitanie.

┼╗ycie mo┼╝na prze┼╝y─ç tylko...

Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko.

Albert Einstein

Do salonu wbiega kowboj...

Do salonu wbiega kowboj i krzyczy:
- S┼éuchajcie! Za chwil─Ö do salonu przyjedzie czarny rycerz! Ten, kt├│ry zabija dla przyjemno┼Ťci i ka┼╝dego, kt├│ry mu si─Ö sprzeciwi.
Salon opustosza┼é i zosta┼é tylko jeden drobny kowboj, kt├│ry pomy┼Ťla┼é sobie:
- Nic mu nie zrobiłem, więc on chyba też mi nic nie zrobi.
Nagle do salonu wchodzi dwumetrowy murzyn szeroki na 1,5 metra i m├│wi:
- Ty kup mi drinka, a potem zr├│b mi loda.
Przestraszony kowboj zrobił co miał zrobić.
Nagle murzyn wstał i powiedział:
- Dobra, to ja spadam, bo czarny rycerz za chwil─Ö tu wpadnie.

Zorganizowano zawody...

Zorganizowano zawody w p┼éywaniu. Zadanie polega┼éo na przep┼éyni─Öciu d┼éugo┼Ťci basenu pe┼énego g┼éodnych piranii!

Nagroda:
100000$, luksusowe auto i najlepsza w mie┼Ťcie k***a (do┼╝ywotnio).

Widzów, jak to przystało na imprezę tej miary, po brzegi. Chętnych do podjęcia wyzwania niestety nie ma.
Nagle.... Bach!
Jeden wskakuje do wody, p┼éynie w pop┼éochu, p┼éynie, piranie obgryzaj─ů mu cia┼éo, ale on p┼éynie. Na wp├│┼é obgryziony wyskakuje po przep┼éyni─Öciu d┼éugo┼Ťci basenu, dooko┼éa owacje, gwar, a on krzyczy na cale gard┼éo:
- Gdzie ta k***a!?
- Gdzie ta k***a!?
Organizatorzy:
- Tak, tak, będzie k***a, ale spokojnie, wygrał Pan przecież 100000$, auto...
Facet:
- Gdzie ta k***a!? Gdzie ta k***a!?
Organizatorzy miedzy sob─ů:
- Jaki┼Ť napalony?! Zorganizujcie szybko blondyn─Ö!
Facet:
- Gdzie ta k***a!?, Gdzie ta k***a!?
Przyprowadzaj─ů mu extra lask─Ö - najlepsz─ů w mie┼Ťcie - t─ů co stanowi wygran─ů...
Facet:
- k***a! Nie ta!
- Jak nie ta?
- Gdzie ta k***a?! Ta co mnie do wody wepchnęła!