Pomysłowy pies

Na lekcji biologii nauczycielk...

Na lekcji biologii nauczycielka m├│wi:

- Pami─Ötajcie, dzieci, ┼╝e nie wolno ca┼éowa─ç kotk├│w ani piesk├│w, bo od tego mog─ů si─Ö przenosi─ç r├│┼╝ne gro┼║ne zarazki. A mo┼╝e kto┼Ť z was ma na to przyk┼éad?

Zgłasza się Jasio:

- Ja mam, proszę pani. Moja ciocia całowała raz kotka.
- I co?
- No i zdechł.

JAK TU GO NIE KOCHA─ć...

Jestem puszyste kacz─ůtko, lubi─Ö goni─ç ludzi, p┼éywa─ç, suszy─ç pi├│rka i przede wszystkim uwielbiam si─Ö przytula─ç.

Pięknego, słonecznego...

Pi─Öknego, s┼éonecznego dnia go┼Ťc wybra┼é si─Ö z ┼╝on─ů do Zoo. ┼╗ona, bardzo atrakcyjna kobieta - makija┼╝, letnia, r├│┼╝owa, kusa sukieneczka, spi─Öta paseczkiem, rajstopki samono┼Ťne...
Gdy szli pomi─Ödzy klatkami ma┼ép, zobaczyli goryla, kt├│ry na ich widok jakby oszala┼é, zacz─ů┼é skaka─ç po kratach, chrz─ůka─ç, zwisa─ç na jednej ┼éapie, drug─ů wal─ůc si─Ö w czaszk─Ö, najwyra┼║niej niesamowicie podniecony. M─ů┼╝, zauwa┼╝ywszy to podniecenie ma┼épy, zaproponowa┼é ┼╝onie, ┼╝eby podra┼╝ni─ç zwierz─Ö jeszcze bardziej i zacz─ů┼é podsuwa─ç jej pomys┼éy : obli┼╝ usta... , zakr─Ö─ç ty┼éeczkiem ... ┼╗ona wykonywa┼éa jego instrukcje, a goryl zacz─ů┼é wydawa─ç takie d┼║wi─Öki, ┼╝e chyba by zmar┼éego obudzi┼é. "Rozepnij pasek..." (goryl niema rozgina┼é kraty z napi─Öcia), "Unie┼Ť sukienk─Ö nad rajstopy" (goryl kompletnie oszala┼é).
Nagle facet za┼éapa┼é ┼╝on─Ö za w┼éosy, otworzy┼é drzwi klatki, wrzuci┼é ┼╝on─Ö do ┼Ťrodka, zatrzasn─ů┼é drzwi i krzykn─ů┼é z wyrzutem:
- A teraz mu wytłumacz, że boli cię głowa !!!

Posadził niedźwiedź w...

Posadził niedźwiedź w lesie poletko konopi. Kiedy już konopie obrodziły, postanowił je pilnować noc i dzień. Wlazł na drzewo i czeka.
A tu szedł sobie po lesie jeżyk....
- Oczom nie wierz─Ö, uszom nie s┼éysz─Ö! - wykrzykn─ů┼é uradowany gapi─ůc si─Ö na dorodne konopie. Zerwa┼é jedn─ů, spr├│bowa┼é. posmakowa┼éo wi─Öc zacz─ů┼é zbiera─ç bukiecik. Nied┼║wied┼║ nie zdzier┼╝y┼é. Zlaz┼é z drzewa, podszed┼é cichutko do je┼╝yka i waln─ů┼é go ┼éopat─ů przez ┼éeb. Je┼╝yk upad┼é og┼éuszony. Po chwili otrze┼║wia┼é, wsta┼é, pokr─Öci┼é g┼éow─ů z niedowierzaniem:
- Co za konopia! Ale daje kopa!
I pobiegł do domu po kosę.
Wraca szybko z kos─ů i dalej - tak szybko jak mo┼╝e, zaczyna kosi─ç nied┼║wiedzie poletko. Nied┼║wied┼║ zg┼éupia┼é. Ale po chwili zlaz┼é z drzewa i potraktowa┼é je┼╝yka ┼éopat─ů. Ten zwali┼é si─Ö na gleb─Ö, ale zaraz wstaje i kosi dalej. Nied┼║wied┼║ znowu go ┼éopat─ů! Je┼╝yk znowu poleg┼é ale jeszcze szybciej si─Ö pozbiera┼é i dalej kosi. Znowu dosta┼é ┼éopat─ů, znowu szybko wsta┼é i u┼Ťmiechni─Öty mruczy pod w─ůsem:
- Nie spa─ç! Nie spa─ç! Kosimy, kosimy...

Na targu....

Na targu.
- Dlaczego pan chce sprzeda─ç tego psa?
- Bo kłamie.
- Po czym pan to poznaje?
- Niech pan posłucha. Azor, jak miauczy kot?
- Hau, hau, hau...

Kochaj─ů si─Ö dwa psy....

Kochaj─ů si─Ö dwa psy. Jeden m├│wi do drugiego:
- Jak m├│wi┼éam Ci ┼╝eby┼Ť si─Ö zabezpieczy┼é to nie mia┼éam na my┼Ťli obro┼╝y przeciwpchelnej