- Panie Wiśniewski, dlaczego znowu spóźnił się pan do pracy? - pyta kadrowiec - Bo panie kierowniku spałem dzisiaj "od ściany", jak zadzwonił budzik zacząłem przełazić przez żonę i nie dałem rady.
- A co tam u Kwiatkowskiego? - A, cóż, odmęczył się swoje... - Co, umarł!? - Nie, rozwiódł się...
Na dyskotece: - Aaaaauuuuaaaa... Dziewczyny, paznokieć złamałam! - I co z tego? Czemu się drzesz? - Bo go z nosa nie mogę wyjąć!
- Adwokat mi powiedział, że sprawa nie jest warta złamanego grosza. - A ile wziął za poradę? - Pięć tysięcy baksów.