#it
emu
fut
hit
lek
psy
syn

W ZASTĘPSTWIE...

W ZASTĘPSTWIE

Rzecz dzieje się w sklepie nocnym, stoję za zażywnym panem i słyszę dialog treści następującej:
[P]an - Bry wieczór, czy są Actimelki?
[S]sprzedawca - Słucham?
[P] - No, Actmielki, jogurciki takie...
[S] - Aaa, nie, nie ma.
[P] <wzdychając> - To ćwiartkę Luksusowej poproszę...

PAKOWANIE...

PAKOWANIE

Słowem wstępu: znajoma moja wraz ze swym "nawleczonym" przeprowadzili się byli do mieszkania jej kuzynki w celu opiekowania się nieletnią córką tejże. Młoda dziś miała lecieć do Irlandii, gdzie aktualnie wojaże prowadzą jej rodzice.
Hist(o/e)ria właściwa:
My siedzimy w dużym, młoda w swoim pokoju wraz ze swym chłopakiem. Cisza u nich jak makiem zasiał, więc pada pytanie:
- Młoda pakujesz się?
Otrzymała zwięzłą odpowiedź:
- Nie, bo mnie Zenek* pakuje.
Jeszcze nigdy nie widziałem takiego sprintu w wykonaniu mej znajomej.

*- imię zmienione celowo

Moja żoną, z którą jestem...

Moja żoną, z którą jestem 4 lata po ślubie przyznała mi się dzisiaj, że będąc na studiach uprawiała seks z SZEŚCIOMA facetami jednocześnie. Do dzisiaj o tym fantazjuje podczas igraszek ze mną. YAFUD

Pijany Kowalski stoi...

Pijany Kowalski stoi w łazience i gada do lustra:
- Co ty tu robisz? No gadaj, co robisz w moim domu?!
Cisza, lustro nie odpowiada.
- No gadaj, bo jak nie, to ci przywalę!
Cisza. Kowalski wali z całej siły w lustro, które rozsypuje się na kawałki. Przestraszony Kowalski pochyla się na odłamkami i wola:
- Oj stary, przepraszam! Gdybym wiedział, że nosisz okulary, nigdy bym cię nie uderzył!

W pociągu usłyszałam,...

W pociągu usłyszałam, jak jakaś dziewczyna pokazuje mnie koleżance i szepcze "Patrz, taka zadbana laska, a ma paskudną grzybicę paznokci...". Nie mam grzybicy - właśnie wracałam od manikiurzystki, której zapłaciłam kupę forsy za namalowanie na moich paznokciach filigranowych białych kwiatków... YAFUD

Pewnego dnia, gdy byłam...

Pewnego dnia, gdy byłam dzieciakiem, jechaliśmy z rodzicami samochodem, trasą zbudowaną w pobliżu lasu. W pewnym momencie dostrzegłam panią w wyzywających ubraniach, która stała i czekała na klienta. Zapytałam więc, kim jest ta pani. Tata odpowiedział, że ta pani do prostytutka. Nie znając wcześniej tego słowa, zapytałam, co taka prostytutka robi. Dowiedziałam się, że jest to taka pani, która pije z panami wino i dostaje za to pieniądze. W dziecięcej wyobraźni pojawiła się natychmiast wizja typowa dla komedii romantycznych - jakaś piękna kolacja przy świecach, zakochany mężczyzna, który wznosi toast kieliszkiem drogiego wina. Słowem - chwila jak ze snu. A ta pani jeszcze dostawała za to pieniądze!
Kilka dni później przyszła do nas moja ciocia i zapytała, kim chcę być w przyszłości. Odpowiedziałam niemal natychmiast - prostytutką. YAFUD głównie dla mojego taty, który musiał wszystko oburzonej cioci wyjaśniać i trochę mi sprecyzować, kim naprawdę jest prostytutka. YAFUD

WYBÓR IMIENIA...

WYBÓR IMIENIA

Płodna z nas rodzinka. W ciągu 4 lat z dwiema siostrami przyrost naturalny o 4 chłopów zwiększyłyśmy.
A na tym nie koniec, ponieważ już 5 w drodze.
Mój [S]tarszy synek rozmawia z moją siostrą:
[S] - Agatka, a Renatki dzidziuś jak się będzie nazywał?
[A] - Mikołaj
[S] - A następny?
[A] - No nie wiem, czy...
[S] - Może choinka - wpada jej w słowo Dżuniorek.

RZECZY WAŻNE I WAŻNIEJSZE...

Treść tylko dla dorosłych. Zaloguj się lub zarejestruj aby potwierdzić swój wiek.

DOWCIPNOŚĆ NIE PRZEMIJA...

DOWCIPNOŚĆ NIE PRZEMIJA

Czasem fajnie jest stać na kasie, czasem śmiesznie, zazwyczaj nudno. Ale dziś rozwaliła mnie pewna starsza pani. Stała sobie w kolejce w łapce trzymała ksiażkę, no i kiedy przyszła jej kolej to zaczęła się zastanawiać gdzie ma portfel. Szuka, szuka. Ja cierpliwie czekam, kolejka też, bo pani starszawa to i porusza się wolniej. W końcu jakis narwany jegomość stojący za nią burknął (i chyba potem trochę żałował, że się odzywał):
- A pani to kupuje w końcu tą książkę?
Kobieta głośno z uśmiechem:
- Nie, kradnę, tylko przyszłam pokazać.

POŚPIECH...

POŚPIECH

Miałam wpaść do koleżanki. Akurat w jej bloku był remontowany dach i nad wejściem do klatki stało takie drewniane rusztowanie, które miało chronić przed spadającymi dachówkami. To dziadostwo stało nad jej klatką chyba z miesiąc. Podchodzę do drzwi - zamknięte. Ciągnę i nic. Wiem, że domofon od paru lat nie działa. Piszę smsa do kumpeli, żeby zeszła na dół i otworzyła od środka bo stoję i czekam. Po chwili sms "Nie ma cię". I wtedy załapałam, że przestawili rusztowanie i stoję pod niewłaściwym wejściem.
Mówię jej potem co się stało, a ona:
- To jeszcze nic, jak dostałam sms, to zbiegłam na dół jak stałam, na schodach sąsiad się na mnie dziwnie patrzy, na chodniku ludzie też, ciebie nie zauważyłam i tak stoję i piszę smsa, dopiero jak ktoś zatrąbił klaksonem to zaczaiłam, że ciągle trzymam szczoteczkę i zęby myje...