#it
emu
psy
syn

Inne

W mi─Ösnym:...

W mi─Ösnym:
- Przed chwil─ů kupi┼éem tutaj par├│wki. Wzi─ů┼éem gryza i wypad┼éy mi dwa z─Öby.
- Może za mocno Pan ugryzł?
- To nie były moje zęby.

Rozmawia dw├│ch facet├│w...

Rozmawia dw├│ch facet├│w na pla┼╝y:
- Wi─Öc zak┼éada┼é pan w latach 90. sw├│j biznes. Ale przyszli ch┼éopaki z miasta w sprawie haraczu. Nie chcia┼é pan p┼éaci─ç. Ale przecie┼╝ oni maj─ů swoje metody. Przekonali?
- Nie, nie przekonali. A to znamię na brzuchu w kształcie stopy od żelazka to mam od urodzenia.

Wiejska dyskoteka. Podchodzi...

Wiejska dyskoteka. Podchodzi jaki┼Ť kucotrzep do lachona i pyta:
- Te, chcesz zatańczyć?
- Synu┼Ť, spytaj najpierw mego ch┼éopaka-boksera, tam stoi.
Kucotrzep idzie do wskazanego go┼Ťcia i pyta:
- Te, chcesz zatańczyć?

Teleturniej "Milionerzy"....

Teleturniej "Milionerzy". Po jednym z pytań gracz wybiera telefon do przyjaciela. Dzwoni, pyta:
- Stary, jak my┼Ťlisz, czy lepiej wzi─ů─ç pytanie do publiczno┼Ťci czy 50/50?

Sherlock Holmes wybrał...

Sherlock Holmes wybrał się z Dr Watsonem do lasu. Biwak or something. W pewnym momencie w nocy Holmes budzi Watsona i pyta:
- Drogi Watsonie, czy ┼Ťpisz?
- Nie..
- A co widzisz nad sob─ů, drogi Watsonie?
- Widz─Ö miliony gwiazd drogi Sherlocku.
- I co ci to m├│wi, drogi Watsonie?
- Zale┼╝y jak na to spojrze─ç: z astronomicznego punktu widzenia m├│wi mi to, ┼╝e s─ů miliony galaktyk z miliardami gwiazd; z astrologicznego punktu widzenia widz─Ö, ze wchodzimy w znak Byka; z meteorologicznego punktu widzenia m├│wi mi to, ┼╝e jest szansa na dobr─ů pogod─Ö jutro; z futurystycznego punktu widzenia sadze, ze kiedy┼Ť ludzie b─Öd─ů ┼éata─ç do gwiazd.... A c├│┼╝ Tobie to m├│wi drogi Sherlocku?
- Mnie to m├│wi, drogi Watsonie, ┼╝e kto┼Ť nam zapier..... namiot!

Na pocz─ůtku to ciasto by┼éo nieporozumieniem, ale p├│┼║niej... Jestem zaskoczona!

Chcesz upiec ciasto, kt├│re b─Ödzie g┼é├│wn─ů atrakcj─ů imprezy? Dobrze trafi┼éa┼Ť. To przepis na zdecydowanie najciekawsze ciasto jakie kiedykolwiek widzia┼éam! Najpierw upiek┼éa t─Öczowe ciasto po czym wyci─Ö┼éa z niego elementy w kszta┼écie serca. Na pocz─ůtku zastanawia┼éam si─Ö o co chodzi, ale gdy pouk┼éada┼éa je w rz─ůdku i przesz┼éa do kolejnego etapu, wszystko sta┼éo si─Ö dla mnie jasne. To ciasto jest niesamowite! Powiem wi─Öcej ÔÇô wskakuje na szczyt mojej listy ÔÇ×must doÔÇŁ...

Inne

Tre┼Ť─ç tylko dla doros┼éych. Zaloguj si─Ö lub zarejestruj aby potwierdzi─ç sw├│j wiek.

Kowalski zmar┼é i oczywi┼Ťcie...

Kowalski zmar┼é i oczywi┼Ťcie trafi┼é do piek┼éa.
Tam przywita┼é go Diabe┼é i o┼Ťwiadczy┼é, ┼╝e piek┼éo jest teraz miejscem bardziej mi┼éym i go┼Ťcinnym i ┼╝e mo┼╝e wybra─ç z trzech rodzaj├│w tortur.
Kowalski poszedł z Diabłem do sali, gdzie pokutnik powieszony za stopy był biczowany łańcuchami.
Kowalski kaza┼é Diab┼éu min─ů─ç to miejsce.
Dalej doszli do sali gdzie facet powieszony za ramiona biczowany był batogiem uplecionym z ogonów kotów.
Znowu Kowalski przecz─ůco pokr─Öci┼é g┼éow─ů.
W ko┼äcu doszli do sali, w kt├│rej zobaczyli nagiego m─Ö┼╝czyzn─Ö przywi─ůzanego do ┼Ťciany.
Piękna kobieta klęczała przed nim i uprawiała z nim seks oralny. Kowalski rzekł:
- Tak to jest miejsce, gdzie chc─Ö odby─ç sw─ů kar─Ö.
Diabeł na to:
- Jeste┼Ť pewny? To trwa, a┼╝ przez 1000 lat, zdajesz sobie z tego spraw─Ö?
- Tak, jestem pewien. To jest to miejsce!
- OK. - powiedział Diabeł.
Podszed┼é do pi─Öknej blondynki, pukn─ů┼é j─ů w rami─Ö i rzek┼é:
- Jeste┼Ť wolna, przyszed┼é tw├│j zmiennik.

Przychodzi facet do krawca...

Przychodzi facet do krawca i zamawia marynarkę. Ten go zmierzył i powiedział, żeby przyszedł za tydzień.
Go┼Ť─ç przychodzi, mierzy i m├│wi:
- Chyba lewe rami─Ö krzywo uszyte...
- Ooo, to nic niech pan podniesie bark troch─Ö do g├│ry i b─Ödzie ok.
Go┼Ť─ç podnosi bark, i rzeczywi┼Ťcie, le┼╝y dobrze
- Ale, na plecach szew nier├│wno le┼╝y...
- Prosz─Ö si─Ö troch─Ö przekr─Öci─ç w prawo i ... O! teraz dobrze.
- A r─Ökaw? Za kr├│tki troch─Ö...
- Wystarczy lekko zdj─ů─ç r─Ök─Ö i b─Ödzie jak ula┼é.
Go┼Ť─ç ubiera t─Ö marynark─Ö, ustawi┼é si─Ö tak jak krawiec kaza┼é i poszed┼é
w niej do domu.
Idzie ulic─ů, i wtem s┼éyszy dobiegaj─ůcy g┼éos:
- Zobacz Zocha! Taka fajna marynarka, a taki paralityk w niej chodzi!