emu
psy
syn

Inne

Kelnerka przynosi zam├│wione...

Kelnerka przynosi zam├│wione p─ůczki. Siedz─ůcy przy stoliku dzi─Ökuje:
- Ca┼éuj─Ö r─ůczki za te dwa p─ůczki.
Po chwili kelnerka przynosi ciastka i słyszy od uprzejmego klienta:
- Za te ciasteczka całuję w usteczka.
S┼éysz─ůc to, jaki┼Ť go┼Ť─ç podpowiada:
- Zam├│w jeszcze zup─Ö...

Urz─Ödnik do interesanta:...

Urz─Ödnik do interesanta:
- Codziennie panu mówię, żeby pan przyszedł jutro, a pan zawsze przychodzi dzisiaj!!!

O si├│dmej wieczorem wychodzi...

O si├│dmej wieczorem wychodzi go┼Ť─ç z biura.

- Bierzesz sobie pół dnia wolnego? - pyta szef.

- Nie, id─Ö na obiad...

Tusk przyje┼╝d┼╝a do gimnazjum...

Tusk przyjeżdża do gimnazjum na spotkanie z dziećmi. Przychodzi moment zadawania pytań, Jasio podnosi rekę
- Jakie masz do mnie pytanie? -pyta Tusk
- Zasadniczo to mam dwa pytania. Pierwsze, czy lot do smoleńska był cywilny czy wojskowy? I drugie, czy w końcu był ten trotyl na skrzydłach czy nie?
Nagle dzwoni dzwonek.
Dokończymy po przerwie- mówi Tusk
Po przerwie wszyscy wracaj─ů na swoje miejsca, Ma┼égosia podnosi r─Ök─Ö.
-Tak? Jakie masz pytanie?
- Zasadniczo to mam trzy pytania. Pierwsze, czy lot do smole┼äska by┼é cywilny czy wojskowy? Drugie, czy w ko┼äcu by┼é ten trotyl na skrzyd┼éach czy nie? I trzecie, dla czego dzwonek zadzwoni┼é 20 minut wcze┼Ťniej a Jasia nie ma z nami w klasie?

Sherlock Holmes wybrał...

Sherlock Holmes wybrał się z Dr Watsonem do lasu. Biwak or something. W pewnym momencie w nocy Holmes budzi Watsona i pyta:
- Drogi Watsonie, czy ┼Ťpisz?
- Nie..
- A co widzisz nad sob─ů, drogi Watsonie?
- Widz─Ö miliony gwiazd drogi Sherlocku.
- I co ci to m├│wi, drogi Watsonie?
- Zale┼╝y jak na to spojrze─ç: z astronomicznego punktu widzenia m├│wi mi to, ┼╝e s─ů miliony galaktyk z miliardami gwiazd; z astrologicznego punktu widzenia widz─Ö, ze wchodzimy w znak Byka; z meteorologicznego punktu widzenia m├│wi mi to, ┼╝e jest szansa na dobr─ů pogod─Ö jutro; z futurystycznego punktu widzenia sadze, ze kiedy┼Ť ludzie b─Öd─ů ┼éata─ç do gwiazd.... A c├│┼╝ Tobie to m├│wi drogi Sherlocku?
- Mnie to m├│wi, drogi Watsonie, ┼╝e kto┼Ť nam zapier..... namiot!

Sekretne laboratorium...

Sekretne laboratorium wytw├│rni narkotyk├│w.
- Nieźle mi wyszła ta ostatnia amfa.
- Dlaczego tak uwa┼╝asz?
- Troch─Ö proszku wysypa┼éo mi si─Ö na ziemie na kt├│rej by┼é ┼Ťlimak.
- I co?
- Nie wiem, biega gdzie┼Ť tutaj.