Zwierz臋ta

Przychodzi nied藕wied藕...

Przychodzi nied藕wied藕 do zaj膮czka
- Ej zaj膮c cho膰 na impr臋 zabawimy si臋!
Zaj膮czek m贸wi
- Nieee, bo jak chodz臋 z tob膮 na impry to zawsze p贸藕niej mnie pobijesz!
- Nie, no co ty, naprawd臋 nic ci nie zrobi臋!
Nazajutrz zaj膮czek budzi si臋 ca艂y poobijany i wo艂a
- Nieeed偶wieeeed偶! Mia艂e艣 mnie nie bi膰, no co ja ci zrobi艂em?
Nied藕wied藕 odpowiada:
- Na pocz膮tku zacz膮艂e艣 mnie bluzga膰 - 偶e jestem idiot膮 i kretynem, 偶e gruby jestem i w og贸le... ale stwierdzi艂em 偶e obieca艂em, wi臋c nie pobij臋 ci臋. P贸藕niej jecha艂e艣 po mojej matce i dziewczynie - 偶e dziwki i szmaty, i ju偶 mia艂em cie paln膮膰... ale my艣l臋 - obieca艂em. Ale jak nasra艂e艣 na 艂贸偶ko, powtyka艂e艣 w to g贸wno kredki i powiedzia艂e艣 偶e DZISIAJ 艢PIMY Z JE呕EM -nie wytrzyma艂em!

Wr贸belek by艂 zmarzni臋ty,...

Wr贸belek by艂 zmarzni臋ty, prawie umiera艂, nagle nasra艂 na niego ko艅. Ciep艂a kupa dobrze zrobi艂a wr贸belkowi, zacz膮艂 odzyskiwa膰 si艂y i humor, a偶 w ko艅cu zacz膮艂 膰wierka膰 ze szcz臋艣cia.
Us艂ysza艂 to kot, przybieg艂, wyci膮gn膮艂 wr贸belka z g贸wna, oczy艣ci艂 i ... zjad艂.
Jaki z tego mora艂?
1. Nie ka偶dy kto ci臋 osra jest twoim wrogiem.
2. I nie ka偶dy kto ci臋 wyci膮gnie z g贸wna jest twoim przyjacielem.
3. Je艣li siedzisz w g贸wnie po uszy, to nie k艂ap dziobem, tylko sied藕 cicho.

Siedzi krowa z cielakiem...

Siedzi krowa z cielakiem na drutach wysokiego napi臋cia.
Nagle s艂ysz膮: szur, szur .
Patrz膮, a po drutach p臋dz膮 heble.
Szef hebli si臋 pyta:
- Excuse me, kt贸r臋dy do Maroko?
- Prosto, na rozga艂臋zieniu w prawo.
Heble ziuuuu, znikn臋艂y.
Za chwil臋 zjawia si臋 nast臋pna partia hebli, znowu pytanie o Maroko.
Krowa ze stoickim spokojem:
- Prosto, na rozga艂臋zieniu w lewo.
Heble, ziuuuu... nie ma.
Na to odzywa si臋 zdziwione ciele:
- Ale偶 mamo! Przedtem powiedzia艂a艣 w prawo a teraz w lewo, jak tak mo偶na?
- A po choler臋 tyle hebli w Maroku?

Pogaw臋dki kogut贸w....

Pogaw臋dki kogut贸w.

Na podw贸rku trwa rozmowa dw贸ch kogut贸w.Jeden m贸wi:
- S艂uchaj, ty z t膮 kur膮 to chodzisz tak na powa偶nie, czy tylko dla jaj?.

Siedz膮 trzy bociany na...

Siedz膮 trzy bociany na 艂膮ce i opowiadaj膮 sobie ostatnie wydarzenia zwi膮zane z wiosennym powrotem i wprost proporcjonalnym przyrostem populacji ludzkiej. Opowiada pierwszy:
- Lata艂em tydzien nad domem Kargul贸w i wiecie co, urodzi艂 im si臋 艂adny ch艂opczyk.
Drugi bociek na to:
- A ja lata艂em dwa tygodnie nad domem Pawlak贸w i urodzi艂y im si臋 艂adne bli藕niaki.
Trzeci bociek rado艣nie zaklekota艂:
- Hehe, a ja lata艂em dwa dni nad parafi膮 i wiecie co, ale kurde mieli stracha!!!

呕y艂o sobie dw贸ch my艣liwych....

呕y艂o sobie dw贸ch my艣liwych. Jeden do domu przychodzi艂 zawsze z pustymi r臋kami, drugi natomiast codziennie upolowa艂 sarn臋, wilka czy jakiego艣 innego zwierza. Pierwszy my艣liwy nie wytrzyma艂 w ko艅cu i zapyta艂 drugiego
- Jak ty to robisz, 偶e zawsze jeste艣 w stanie co艣 upolowa膰?
- To proste. Najpierw znajduj臋 jak膮艣 nor臋, podchodz臋 do niej, wo艂am uu uu! Odpowiada mi uu uu! Potem wk艂adam do nory luf臋 i strzelam - zawsze co艣 upoluj臋.
Drugi my艣liwy nie bardzo chcia艂 wierzy膰, ale poszed艂 do lasu, odnalaz艂 nor臋 kr贸lika, zawo艂a艂 uu uu! odpowiedzia艂o mu uu uu! strzeli艂, potem rozkopa艂 nor臋 i mia艂 kr贸lika!! Zadowolony zacz膮艂 polowa膰 w ten spos贸b - najpierw na ma艂e zwierz臋ta (kr贸liki, lisy), potem wpad艂 na to, 偶e jaskinia nied藕wiedzia to te偶 taka wielka nora i uda艂o mu si臋 i jego upolowa膰. W ko艅cu, gdzie艣 po艣rodku lasu znalaz艂 wieeelk膮 nor臋, wi臋ksz膮 nawet od tej nied藕wiedziej. Podchodzi wi臋c do niej, wo艂a uu uu! odpowiedzia艂o mu uu uu!, strzeli艂 i... przejecha艂 go poci膮g...

Przychodzi ch艂op do weterynarz...

Przychodzi ch艂op do weterynarza:
- Doktorze, 艣winie nie chc膮 偶re膰!
- C贸偶, musi je pan wzi膮膰 do lasu i przelecie膰, to dobrze na nie wp艂ywa.
Ch艂op zrobi艂, jak mu lekarz kaza艂, zapakowa艂 艣winie do 呕uka, wywi贸z艂 do lasu i po kolei przelecia艂. Nie pomog艂o.
- Panie doktorze, dalej nie chc膮 偶re膰.
- Musi pan je zabra膰 w nocy.
Jak powiedzia艂 lekarz, tak ch艂op zrobi艂. Zapakowa艂 艣winie do 呕uka, wywi贸z艂 noc膮 do lasu i przelecia艂 po kolei. Wr贸ci艂 zm臋czony nad ranem i po艂o偶y艂 si臋 spa膰. Za godzin臋 budzi go przera偶ona baba.
- Wstawaj, stary! Wstawaj!
- Co?
- 艢winie!
- 呕r膮?
- Nie! Siedz膮 w 呕uku i tr膮bi膮.

Wchodzi ko艅 do pubu,...

Wchodzi ko艅 do pubu, zamawia sobie piwo.
- Nale偶y si臋 30 z艂otych - Informuje barman.
Ko艅 p艂aci i s膮czy sobie powoli przy ladzie.
- Niecz臋sto widujemy tu konie - zagaduje zaciekawiony barman.
- Nic dziwnego. 30 z艂otych za piwo ?!

Biega zaj膮czek po lesie...

Biega zaj膮czek po lesie i krzyczy:
- Wyr****艂em lwice, wyr****艂em lwice.
Biegn膮c dalej spotyka na drodze nied藕wiedzia.
Nied藕wie膰 do niego:
- Ty Zaj膮czek si臋 zamknij, bo jak lew us艂yszy to cie zabije.
Zaj膮czek nie zwracaj膮c na to uwagi biega dalej i wykrzykuje. Przypadkiem us艂ysza艂 to lew i zacz膮艂 goni膰 zaj膮czka.
Gdy zobaczy艂 lwa zacz膮艂 ucieka膰 przez las miedzy drzewami w lewo, w prawo, slalomem. P臋dzi, drzewa omija. Nagle patrzy, dwa blisko rosn膮ce obok siebie drzewa. Wbieg艂 w te drzewa a lew za nim i zaklinowa艂 si臋.
Zaj膮czek obejrza艂 si臋 za siebie i zobaczy艂 偶e lew si臋 zaklinowa艂, zaszed艂 lwa od ty艂u, rozpi膮艂 rozporek i powiedzia艂:
- W to mi, k***a, nikt nie uwierzy!

Zaj膮c przyby艂 do baru...

Zaj膮c przyby艂 do baru i m贸wi:

-Ta osoba kt贸ra ukrad艂a i nie odda mi roweru gorzko po偶a艂uje. Zrobi臋 to co w takich momentach robi艂 m贸j wujo. Po chwili rower stoi pod barem. Zaj膮c ju偶 jedn膮 nog膮 po za barem, nagle odzywa si臋 g艂os:

-Zaj膮c a co ten tw贸j wujo robi w takich sytuacjach?

-No jak to co? Idzie na pieszo

Jedzie sobie zaj膮czek...

Jedzie sobie zaj膮czek motorem przez las, spotyka lisa. Lis m贸wi
-Zaj膮czku ale masz fajny motor mog臋 si臋 z tob膮 przejecha膰?
-Mo偶esz, ale jak si臋 zesrasz to ci臋 zrzuc臋.
-Ok.
Po czym ruszaj膮 a zaj膮czek jedzie 100,200 300km/h i sie pyta:
-Zesra艂e艣 si臋 ju偶?
-Tak - odpowiada lis.
Wi臋c zaj膮czek zgodnie z umow膮 zrzuci艂 go z motoru.
Jedzie dalej, spotyka kr贸lika i kr贸lik tak samo zachwycony dokonuje umowy takiej jak lis. Jad膮 100 200 300 500km/h, zaj膮czek sie pyta:
-Zesra艂e艣 si臋 ju偶?
A kr贸lik:
-Nie.
-To mo偶esz sra膰, bo nie mamy hamulc贸w.

Idzie Kubu艣 Puchatek...

Idzie Kubu艣 Puchatek z Prosiaczkiem przez las. Prosiaczek pyta:
- Kubusiu, gdzie my idziemy?
- Do Krzysia na imprez臋, Prosiaczku!
- A czy ja tam musz臋 i艣膰?
- Oczywi艣cie!
- A jaka to impreza?
Na co Puchatek:
- 艢winiobicie!

W ZOO zwiedzaj膮cy do...

W ZOO zwiedzaj膮cy do dozorcy:
- Panie, kiedy b臋dzie pan karmi艂 ma艂py?
- A co, g艂odny pan?

Biegnie zaj膮c - spotyka...

Biegnie zaj膮c - spotyka lisa:
- Cze艣膰 lis!
- Cze艣膰 b贸br!
- Jaki b贸br? Patrz uszy d艂ugie, oczy zaj臋cze!
- Nie pier**l!
P贸jd藕my do wilka, zapytamy.
Spotykaj膮 wilka:
- Cze艣膰 wilk!
- Cze艣膰 bobry!
- Jakie z nas bobry?!
- Naturalne...
- Nie pier**l!
P贸jd藕my do nied藕wiedzia, zapytamy.
Spotykaj膮 nied藕wiedzia:
- Cze艣膰 nied藕wied藕!
- A bobry, czo艂em wam!
- Wariat. Czy jest w tym lesie chocia偶 jeden normalny?
Chod藕my do sowy.
- Cze艣膰 sowa!
- Cze艣膰 zaj膮c! Na ch** 偶e艣 ze sob膮 te bobry przyprowadzi艂?

Zaj膮c dowiedzia艂 si臋...

Zaj膮c dowiedzia艂 si臋 偶e jego synowi kto艣 w knajpie wybi艂 wszystkie z臋by.
Wchodzi do knajpy i m贸wi:
- Kto mojemu synowi wybi艂 wszystkie 偶eby?
Wstaje nied藕wied藕:
- Ja, bo co?
- Ano, chcia艂em si臋 spyta膰 gdzie mo偶na znale藕膰 dobrego dentyst臋.