Zadzwoniłem do mojej teściowej i mówię - Twojej córki nie było w domo od wielu dni! - Tak wiem, siedzi u mnie i już do ciebie nie wróci. - Wiem. Po prostu dzwonię do każdego z mojej książki adresowej, aby podzielić się ta wspaniałą nowiną.
A teraz coś dla cycatej laski, która biegła usiłując złapać dzisiaj autobus linii 179 przy Alei Mickiewicza w Krakowie: "Dziękuję."